logo
logo

Zdjęcie: CNA/ Inne

Abyśmy wybrali życie

Sobota, 3 września 2016 (03:25)

Aktualizacja: Sobota, 3 września 2016 (03:25)

Te słowa skierowała do Polaków Matka Teresa z Kalkuty. W przeddzień kanonizacji Misjonarki Miłości są one wezwaniem, wyrzutem sumienia. Jej przesłanie o obronie dzieci i matek przed aborcją jest niezmienne.

 

Te słowa skierowała do Polaków Matka Teresa z Kalkuty. W przeddzień kanonizacji Misjonarki Miłości są one wezwaniem, wyrzutem sumienia. Jej przesłanie o obronie dzieci i matek przed aborcją jest niezmienne.

Doskonale pamiętamy słowa Matki Teresy wypowiedziane po otrzymaniu Pokojowej Nagrody Nobla 10 grudnia 1979 r. Wielokrotnie cytował je św. Jan Paweł II.

„Czuję […], że dziś największym zagrożeniem dla pokoju jest aborcja, ponieważ to wojna bezpośrednia, to zabójstwo, mord dokonany rękami matki” – przemawiała Matka Teresa. „A my czytamy w Piśmie, bo Bóg mówi bardzo wyraźnie: Nawet gdyby matka mogła zapomnieć o swym dziecku, Ja o tobie nie zapomnę. Oto na moich dłoniach cię wyrysowałem (Iz 49,15-16). […] nienarodzone dziecko spoczywa w dłoni Boga” – tłumaczyła.

„Wielu ludzi bardzo martwi się o dzieci z Indii, dzieci z Afryki, gdzie wiele ich umiera wskutek niedożywienia, głodu i tak dalej, ale miliony dzieci umierają zabijane celowo, z woli matek. Dlatego właśnie aborcja jest największym niszczycielem pokoju. Bo przecież jeśli matka może zabić własne dziecko, czymże jest dla mnie zabić ciebie, a dla ciebie – zabić mnie? Nic już nie stoi nam na przeszkodzie” – kontynuowała swe przemówienie laureatka Nagrody Nobla. A na zakończenie swego przemówienia wezwała słuchaczy: „Sprawmy, żeby w tym roku każde dziecko – narodzone lub nie – było oczekiwane, upragnione”.

Od roku 1979 minęło wiele lat. Dla nas, współczesnych, wyrzutem pozostaje pytanie błogosławionej: „Czy rzeczywiście sprawiliśmy, że dzieci były oczekiwane?”.

Kochajmy dziecko w łonie matki

Rok przed odejściem, 24 września 1996 roku, przejęta toczącą się w polskim parlamencie debatą nad zmianą ustawy o ochronie życia Matka Teresa przysłała z Kalkuty list do Polaków.

Wzywała do przyjmowania każdego życia jako daru od Boga. „Jakikolwiek był Jego zamiar, nie wolno nam ingerować w ten piękny Boży dar ani go niszczyć” – pisała Misjonarka Miłości. Na koniec zapewniła, że wszystkie swoje cierpienia, wynikające z choroby i bezradności, ofiaruje, abyśmy dokonali „prawidłowego wyboru, abyśmy wybrali życie”.

Matka Teresa doradzała nie tylko polskim politykom. Jak wspomina Abby Johnson, kierująca niegdyś placówką aborcyjną w Teksasie, obecnie obrończyni życia, Misjonarka Miłości została zaproszona na obiad do Białego Domu przez Hillary Clinton. Jak relacjonuje Johnson, pierwsza dama miała zapytać swojego gościa, co sądzi o tym, że Ameryka wciąż nie ma jeszcze kobiety prezydenta. „Ponieważ prawdopodobnie ją abortowałaś” – odpowiedziała Matka, wytykając w ten sposób ówczesnej senator Partii Demokratycznej jej proaborcyjne poglądy.

Jedne z najsłynniejszych słów o złu aborcji bł. Matka Teresa wypowiedziała w 1994 roku w obecności polityków USA podczas tzw. Krajowego Śniadania Modlitewnego w nowojorskim hotelu Hilton.

„Uważam […], iż rzeczą, która w największy sposób niszczy dziś pokój, jest aborcja, ponieważ Jezus powiedział: ’Jeśli ktoś przyjmuje małe dziecko, mnie przyjmuje’. Tak więc każda aborcja jest zaprzeczeniem przyjęcia Jezusa, zlekceważeniem Jezusa” – podkreśliła Matka Teresa.

„Aborcja jest w rzeczywistości wojną przeciwko dziecku, a ja nienawidzę zabijania niewinnego dziecka, mordowanego bezpośrednio przez swoją matkę” – dodała. Tłumaczyła, by z miłością przekonywać kobiety, by nie poddawały się aborcji. Zwracała uwagę na odpowiedzialność ojca za poczęte dziecko. „Poprzez aborcję uczy się ojca, iż nie musi brać jakiejkolwiek odpowiedzialności za dziecko, które sprowadził na ten świat. Tak więc istnieje prawdopodobieństwo, iż ten ojciec zgotuje innym kobietom ten sam los. Tak więc aborcja prowadzi jedynie do coraz większej liczby aborcji” – przestrzegała Misjonarka Miłości.

Kontynuując myśl, tłumaczyła, że każdy kraj, który akceptuje aborcję, nie uczy swoich obywateli kochania się nawzajem, ale używania wszelkiej przemocy w osiąganiu tego, czego chcą. Dlatego też, jak podkreśliła, rzeczą, która w największym stopniu niszczy miłość i pokój, jest aborcja.

Matka Teresa zachęcała, by zwalczać aborcję przez adopcję, by o tej możliwości mówiono w szpitalach, na komendach policji, zwłaszcza młodym dziewczynom.

„Wiem, że pary muszą planować swoje rodziny, ale do tego służą metody naturalnego planowania, a nie antykoncepcja. Za sprawą antykoncepcji niszczone są siły dawania życia i miłowania, mąż i żona czynią coś dla siebie samych” – tłumaczyła. Zwracała uwagę, że antykoncepcja niszczy miłość małżeńską. „Kiedy to miłowanie jest zniszczone przez antykoncepcję, wówczas aborcja następuje bardzo łatwo”. „Dlatego też nigdy nie daję dziecka rodzinie, która stosowała antykoncepcję, ponieważ jeśli matka zniszczyła siłę miłowania, w jaki sposób będzie ona kochać moje dziecko?”.

Aborcja zabija sumienia

Aborcja niszczy nie tylko życie dziecka, ale także sumienie matki – przestrzegała Misjonarka Miłości w wywiadzie z 1985 roku, którego udzieliła amerykańskiemu dziennikarzowi.

Tłumaczyła w nim, że „dziecko nienarodzone jest stworzone na obraz Boga do większych rzeczy, aby kochać i być kochane”. „Dlatego tak straszną rzeczą jest sama myśl, że matka, której dziecko zostało dane jako dar Boga, może je unicestwić” – wyjaśniała. Jak oceniła, „aborcja w największy sposób niszczy pokój, ponieważ niszczy życie dziecka, ale także niszczy sumienie matki, która przez długie lata ma świadomość, że zamordowała własne dziecko”. Zwróciła także uwagę, że aborcja jest mniej powszechna wśród tych, którzy cierpią niedostatek. „Ludzie biedni nie uśmiercają swych dzieci, nienarodzonego dziecka. To ludzie lepiej sytuowani, którzy chcą czegoś jeszcze, boją się tego najmniejszego” – powiedziała.

Światło Matki Teresy

Bogate przesłanie Ewangelii życia stawia wiele wyzwań. Uczyła nas, że nie podołamy im, pokładając siły w sobie samych. Swym siostrom pozostawiła wskazanie, by w poszukiwaniu opuszczonych i biednych szły co najmniej we dwie i z modlitwą różańcową.

Słowa Matki Teresy z listu do jej kierownika duchowego o. Josepha Neunera SJ: „Jeśli kiedykolwiek będę świętą – na pewno będę świętą od ’ciemności’. Będę ciągle nieobecna w Niebie – aby zapalać światło tym, którzy są w ciemności”, stają się wskazówką również dla nas.

RP

Nasz Dziennik