logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

To zwykłe tchórzostwo

Poniedziałek, 22 maja 2017 (03:24)

Z ks. bp. Wiesławem Meringiem, ordynariuszem włocławskim, rozmawia Sławomir Jagodziński.

Telewizja publiczna odmówiła emisji spotu reklamowego „Naszego Dziennika”. Poszło o słowo „homoseksualizm”. Jak Ksiądz Biskup to skomentuje?

– Trzeba nazwać rzeczy po imieniu. To cenzura i uleganie poprawności politycznej. Ta sytuacja pokazuje, jak wielka jest presja lobby promującego takie zachowania seksualne jak homoseksualizm. Widocznie w TVP komuś zabrakło determinacji, a może zwykłej odwagi. Przecież w tym spocie, który został zatrzymany, nie ma ani pogardy, ani nienawiści, ani nawet oceny. Zatem w niczym nie jest sprzeczny przede wszystkim z prawem, a także – powiedzmy to również – z nauczaniem Kościoła katolickiego.

Skąd zatem tak specyficzna wrażliwość TVP?

– Nie widzę powodu, aby telewizja była aż tak przeczulona, aż tak się bała tych określonych środowisk. Widocznie jednak pozwoliliśmy sobie wmówić – także w wymiarze telewizji publicznej – że nazywanie rzeczy po imieniu jest jakąś formą „mowy nienawiści”. Jak widać, dotyczy to już także samego słowa „homoseksualizm”. Co będzie dalej…?

Chcę to podkreślić – te dziwne zastrzeżenia w uzasadnieniu odmowy emisji reklamy, ta przesadna „delikatność”, „ostrożność”, w sumie są zwykłym tchórzostwem. Ale, co ciekawe, kiedy naprawdę pojawia się brutalny język, nienawiść, demoralizacja, bluźnierstwa i kpiny z tego, co jest dla chrześcijan prawdziwie święte, wtedy już dla wielu nie jest to mowa nienawiści…

Jednocześnie trzeba w tym miejscu przypomnieć, że Katechizm Kościoła Katolickiego nakazuje nam odnosić się z szacunkiem do każdego człowieka, czyli także do człowieka, który ma skłonność homoseksualną. Ale zgodzić się, zaakceptować tego typu wynaturzenia, jest niemożliwe. To jest sprzeczne z prawem naturalnym, nauką i całą tradycją Kościoła.

Drugim wątkiem, który się pojawił w tej sprawie, jest problem przenikania ideologii gender do szkół… Tu też TVP wykazała się szczególną „wrażliwością”…

– Sprawdzanie szkoły przez rodziców, czy nie ma w jej ofercie edukacyjnej programów przesiąkniętych groźną ideologią gender, nie jest nawoływaniem do „niewłaściwych zachowań nakierowanych na orientację seksualną”. Jeżeli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości dotyczące tego, czym jest gender, to świadczy to tylko o jego zagubieniu. Przecież to nie tylko cyniczna, ale wręcz piekielna ideologia. W ostatnim czasie było tyle mówione o jej szkodliwości, także ustami samego Ojca Świętego Franciszka.

Gender to nie jest tylko wystąpienie przeciw Panu Bogu. To jest wystąpienie przeciw naturze człowieka. Dziś jest wiele takich nurtów w kulturze, które uciekają od słowa „natura”. Właśnie dlatego, żeby promować swoje własne bezeceństwa. Dlatego ochrona dzieci przed złowrogą ideologią gender to pierwszy obowiązek każdego rodzica i każdego wychowawcy. Tu w ogóle nie może być żadnych wątpliwości. Wszelkie próby rozmycia prawdy o gender są godne ubolewania. Potrzeba nam dużej jasności i zdecydowania w obronie prawdy o człowieku, o moralności, także w obronie doktryny, która obowiązuje w Kościele.

Cała sytuacja z odmówieniem emisji naszego spotu reklamowego pokazała jedną ważną rzecz: cenzura nadal obowiązuje…

– Dlatego powinno nas to jeszcze bardziej mobilizować do tego, aby – wbrew wszelkiej cenzurze – prawdę nazywać prawdą, fałsz – fałszem, a zło – złem. Nie wyrzekajmy się prawdy, tylko ją mężnie głośmy. Święty Jan Paweł II nauczał nas, że my nie „wytwarzamy” prawdy, my jej poszukujemy. Nie „tworzymy prawdy” tak jak gender, tylko, analizując naturę człowieka, dochodzimy do właściwego rozumienia prawd, które tą naturą rządzą.

Telewizja publiczna odwołuje się dziś chętnie do wartości chrześcijańskich, relacjonuje uroczystości religijne, a jednocześnie w jakiś sposób cenzuruje debatę o homoseksualizmie, o gender. Gra na dwa fronty?

– To są uniki, tchórzostwo, uleganie poprawności politycznej. Telewizja nazywa się publiczną, czyli obywatelską. Bez wątpienia chrześcijanie, katolicy to jest zasadnicza część tego społeczeństwa, któremu telewizja ma służyć, pełniąc swą misję. A zatem ona powinna przedstawiać prawdę. Prawdę, która wypływa z prawa naturalnego i jest wyznawana przez większą część naszego społeczeństwa.

Dziękuję za rozmowę.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w wersji elektronicznej

Sławomir Jagodziński

Nasz Dziennik