Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im.
Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały.
Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pospieszył za nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: „Wszyscy Cię szukają”. Lecz On rzekł do nich: „Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem”. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.
Rozważanie
Bóg uzdrawia
Czym było uzdrowienie z gorączki – notabene przypadłości doskonale nam znanej, ale nijak mającej się do uzdrowienia trędowatego, chromego, niewidomego od urodzenia? – chciałoby się zapytać. Ot, drobny epizod. A tymczasem Ojcowie Kościoła wydarzenie opisane przez św. Marka traktują jako swoisty wzorzec, doskonały model mądrości działania Chrystusa. Dlaczego?
Gorączka to symbol wewnętrznej walki, ścierania się sił, zmagania się choroby ze zdrową tkanką w zamknięciu ludzkiego organizmu. Ów niepokój niekiedy owocuje egoistycznymi zachowaniami, koncentracją na sobie, na swojej niedoli. Prowadzi do postaw egoistycznych. W perspektywie takiej rzeczywistości staje Jezus. Uzdrowienie teściowej Szymona dokonuje się etapami: najpierw zbliża się do niej i podnosi ją. Pokazuje, jak ważne jest skrócenie dystansu, gdy spotyka się człowieka chorego. Dystans zawsze zawiera w sobie ryzyko rozminięcia się, niezrozumienia, niewłaściwej oceny. Ujęcie za rękę wyraża chęć pomocy, podniesienia z niedoli. Dotyk jest doskonałym komunikatem, zaproszeniem: jesteś dla mnie ważny! Bezpośrednim następstwem uzdrowienia jest służba: „wstała i usługiwała im”. Jezus uzdrowił kobietę z wewnętrznego zamknięcia – odzyskana wolność zostaje ukierunkowana na innych. Dokonuje się metamorfoza myślenia. Wolne od choroby stają się ciało i duch!
Bóg dziś także uzdrawia. Nie muszą to być spektakularne wydarzenia, zatrzymanie praw natury. Jego dotyk uwalnia nader często z egoizmu, koncentracji na sobie i swoich sprawach. I wcale nie są to mniej ważne cuda niż te, o których piszą ewangeliści.

