logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Wolontariat Misyjny Salvator/ Inne

Spotkanie z Heleną

Sobota, 10 lutego 2018 (23:45)

Aktualizacja: Sobota, 10 lutego 2018 (23:45)

O tym, że Helena Kmieć, wolontariuszka misyjna zamordowana przed rokiem w Boliwii, była niezwykła w swej zwyczajności, opowiada książka „Helena. Misja możliwa”. Publikacja ukazała się wczoraj, w dzień urodzin Heleny Kmieć, nakładem Wydawnictwa Salwator.

„To zbiór 24 wywiadów – relacji osób, które osobiście poznały Helenkę i chcą się podzielić wrażeniem, jakie ona w nich pozostawiła.  Dzięki tym wypowiedziom możemy odbyć wspólnie z Helenką podróż opisującą jej życie, jej »misję możliwą«” – napisał we wstępie książki ks. Mirosław Stanek SDS, dyrektor Wolontariatu Misyjnego Salvator.

Autorami publikacji są Ewelina Gładysz oraz Przemysław Radzyński, oboje pochodzący z Trzebnicy, na różnych etapach życia związani z duszpasterstwem salwatorianów.

– Postanowiliśmy, że książka będzie składała się z wywiadów, aby nie ingerować w wypowiedzi tych, którzy znali Helenę. Oddaliśmy im głos, aby z czytelnikami podzielili się tym, jaka była Helena i kim była dla nich. To były często trudne rozmowy, wiele z nich zostało przeprowadzonych zaledwie kilka miesięcy po śmierci Heleny. Dla mnie osobiście to był piękny czas, poznałem osobę nadzwyczajną w swej zwyczajności – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Przemysław Radzyński.

Z wywiadu przeprowadzonego z rodzicami dowiadujemy się m.in., że ulubioną świętą Helenki była Sancja Szymkowiak.  „Byliśmy na spotkaniu z Janem Pawłem II na Błoniach. Zresztą ile razy papież był, to i my byliśmy.  Najpierw sami, potem z dziewczynkami.  Trwała beatyfikacja Sancji Szymkowiak. Okazało się, że ona ma wspomnienie liturgiczne 18 sierpnia, wtedy gdy Helenka ma imieniny. Helenka była może na początku szkoły podstawowej.  Powiedziała: »To  będzie moja  patronka  do bierzmowania«. I pozostała temu wierna” – opowiada Barbara Kmieć.

Dowiadujemy się też, że Helena po raz pierwszy o Wolontariacie Misyjnym Salvator usłyszała w Libiążu podczas peregrynacji obrazu Jezusa Miłosiernego. Ksiądz salwatorianin głosił wówczas kazanie, podczas którego mówił o misjach.

Wspomnieniem o „Helen” dzieli się jej siostra Teresa, a także Anita Szuwald, na której rękach Helena odeszła do Pana.

„Po śmierci Heleny weszłam do kaplicy u sióstr, usiadłam, otworzyłam Pismo Święte.  Dostałam Słowo  z  Księgi  Mądrości: »Ocena przedwczesnej śmierci sprawiedliwego« […] po  śmierci Heleny weszłam do jednego z kościołów w Boliwii. Zobaczyłam duży obraz Jezusa Miłosiernego z napisem »Jezu, ufam Tobie« w języku polskim. […] To była dla mnie kolejna odpowiedź. »Wbij sobie to do głowy. Zaufaj Mi!«” – dzieli się świadectwem Anita.

Jest też rozmowa z siostrą Savią Bezak, służebniczką dębicką, radną i ekonomką generalną w zgromadzeniu. W styczniu 2017 roku przebywała w Boliwii na wizytacji. Została wydelegowana tam przez przełożoną generalną Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Bogarodzicy Dziewicy Niepokalanie Poczętej również na uroczystość poświęcenia i otwarcia nowo wybudowanej ochronki w Cochabambie.  Siostra relacjonuje to, co wydarzyło się w nocy 24 stycznia 2017 roku na misji. Opowiada też o tym, w jaki sposób wiadomość o dramacie została przekazana do Polski, rodzicom Helenki.

Książka została opatrzona także fotografiami. Opublikowano na przykład zdjęcia z archiwum rodzinnego pPaństwa Kmieciów, na których widzimy kilkuletnią uśmiechniętą Helenkę. Wśród wielu fotografii jest m.in. ta z posłania Heleny i Anity Szuwald na misję w Bolwii podczas Mszy św. w sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Trzebini 6 stycznia 2017 r.

Helena Kmieć obchodziłaby swoje 27. urodziny, jej życie zostało brutalnie przerwane rok temu 24 stycznia. Interesuje się nią coraz więcej osób. W dzień rocznicy jej urodzin do jej grobu przyjechali m.in. uczniowie klasy trzeciej gimnazjum z Mętkowa.

– Młodzież, która przygotowuje się do sakramentu bierzmowania, chciała pomodlić się w dzień urodzin Helenki przy jej grobie, wierzymy, że w przyszłości błogosławionej. Sakramentu bierzmowania udzieli im za trzy tygodnie ks. bp Jan Zając, wujek Helenki, odczytujemy to też jako znak, żeby tutaj być – mówi Krystyna Kałuża, katechetka. – W ramach katechezy oglądaliśmy kilka filmów o Helenie, młodzież jest zafascynowana jej osobą – dodaje.   

Młodzi ludzie potwierdzają, że Helena Kmieć jest dla nich przykładem. – Wyjechała na misje, jest wzorem godnym do naśladowania, ponieważ pomagała innym – zaznacza Wiktor.

Małgorzata Bochenek

NaszDziennik.pl