logo
logo
zdjęcie

Sławomir Jagodziński

Błogosławieństwo jak tlen

Sobota, 28 kwietnia 2018 (03:48)

Ojciec Święty Benedykt XVI w 2010 r. powiedział, iż „łudzi się ten, kto sądzi, że prorocka misja Fatimy się zakończyła”. Wskazując na postać św. Hiacynty, powiedział, że jej niestrudzenie w ofiarowywaniu się za nawrócenie grzeszników ukazuje postawę wielkodusznej miłości, która jest drogą budowy cywilizacji miłości i pokoju.

Człowieka wierzącego nie trzeba przekonywać, że tym, co najbardziej niszczy człowieka, rodzinę, a także Naród i państwo, jest właśnie grzech. Bo grzech to przekroczenie konkretnych norm moralnych i religijnych, przekroczenie przykazań Bożych, to zło niszczące relacje człowieka z Bogiem i ludzi między sobą.

Toczymy dziś batalię o poszerzenie prawnej ochrony życia w Polsce. To sprawa fundamentalna dla państwa, bo grzech dzieciobójstwa ciąży nad całym Narodem. Jak niedawno zwrócił uwagę ks. abp Andrzej Dzięga, trzy wyjątki w polskim prawie dopuszczające aborcję to jakaś pozostałość komunizmu. Bo ze zbrodni tego systemu totalitarnego wyrósł przepis ustawy z 27 kwietnia 1956 roku, że wolno zabijać dzieci nienarodzone. Warto przypomnieć o tym rządzącym, którzy obecnie blokują prace parlamentarne nad projektem „Zatrzymaj aborcję”. Dekomunizacja to też pozbycie się z polskiego prawa przyzwolenia na aborcję! A wszyscy wierzący powinni za to wynagradzać Bogu!

Grzechy nieczystości

Wróćmy do Fatimy. Święta Hiacynta u kresu swego krótkiego życia doświadczyła niezwykłych spotkań z Matką Bożą. Będąc już na łożu śmierci, swe wielkie cierpienie ofiarowywała właśnie jako wynagrodzenie za grzeszników. Relacjonując upomnienia, jakie usłyszała od Maryi, powiedziała coś bardzo ważnego:

„Grzechy, które najwięcej dusz strącają do piekła, to grzechy nieczystości. Nadejdą mody, które ogromnie będą obrażać Pana Jezusa. W świecie popełnia się dużo, bardzo dużo grzechów ciężkich. Gdyby ludzie wiedzieli, co to jest wieczność, zrobiliby wszystko, aby zmienić życie”.

Dziś zbrodnię aborcji za mało ukazuje się w kontekście braku skromności, nieczystości i rozwiązłości. A przecież przykazania Boże trzeba przyjmować w całości. Jeśli bagatelizuje się np. przykazanie: „Nie cudzołóż”, przykazanie: „Nie pożądaj żony bliźniego swego”, jeśli z grzechów nieczystości czyni się rozrywkę i zupełnie banalizuje kontakty przedślubne, zdrady małżeńskie, to ostatecznie przygotowuje się grunt pod mentalność aborcyjną.

Fatima to wielka tajemnica winy i kary za grzechy. Nie pozostawia złudzeń, że wiele wojen i konfliktów to kara za grzechy. – Biedna Matka Najświętsza, tak mi Jej żal! – mówiła św. Hiacynta. – Ona już nie może powstrzymać karzącej ręki swego Syna. Należy czynić pokutę – podkreślała. Ale wszystko jest cały czas w naszych rękach. – Jeśli ludzie się nawrócą, Jezus im przebaczy, lecz jeśli nie zmienią grzesznego życia, nadejdzie kara – przestrzegała.

Kogo słucha PiS

I tutaj następuje niezwykle istotny moment dla całych narodów. Matka Boża wzywa za pośrednictwem wizjonerki z Fatimy do modlitwy za tych, którzy rządzą państwami. Jeśli władze państwowe pozwolą Kościołowi swobodnie działać, będą brały pod uwagę jego nauczanie, doświadczą błogosławieństwa Bożego.

Oto dlaczego z takim niepokojem patrzymy na obecnie rządzących naszym państwem. Wszystko, co dobrego robią dla ludzi, dla rodzin, dla uporządkowania każdej sfery naszego polskiego domu, może się okazać bardzo nietrwałe bez błogosławieństwa Bożego. Ono jest jak tlen dla organizmu. Zazwyczaj się go nie zauważa, a bez niego człowiek się dusi.

W sprawie ustawy „Zatrzymaj aborcję” rządzący nie słuchają Dekalogu, nie słuchają głosu Kościoła, nie słuchają nawet 830 tysięcy obywateli, którzy się pod tym projektem podpisali. Jeszcze do tego jedna z posłanek mówi, że zakaz zabijania chorych dzieci poczętych jest „nieludzki”. Nikt się od tych wypowiedzi nie odcina. Takimi działaniami PiS traci nie tylko wyborców wśród katolików, ale traci przede wszystkim błogosławieństwo samego Boga, który jedyny ma moc zmieniać ludzkie serca.

Co oznacza siła błogosławieństwa, pokazuje np. historia Portugalii po objawieniach fatimskich. Mówiono, że gdyby ktoś zasnął w 1917 roku i obudził się trzynaście lat później, nie mógłby uwierzyć, że to jest ta sama Portugalia. Obalony został wrogi chrześcijaństwu rząd masoński, a 12 maja 1929 r. nowy prezydent i premier przybyli do Fatimy, by wyznać wiarę i złożyć hołd Matce Bożej.

Polska także może się zmienić. Rządzący, nie odcinajcie się od błogosławieństwa Bożego! Zróbcie dobrą zmianę dla dzieci poczętych, aby ich życie było chronione.

Aborcyjny terror

Papież Benedykt XVI przestrzegał w Fatimie, że „człowiek potrafił zapoczątkować cykl śmierci i terroru, ale nie jest w stanie go przerwać…”. Słusznie odnosi się ten cytat do wszelkich konfliktów zbrojnych i wojen. Warto jednak odnieść go też do tego ogromnego „cyklu śmierci i terroru”, jakim jest zabijanie dzieci poczętych. Widzimy w poszczególnych krajach, jak zrobienie nawet nieznacznych wyjątków w prawie o ochronie życia w niedługim czasie zmienia mentalność na proaborcyjną coraz większej liczby obywateli. Zaczyna znieczulać na wartość życia i jego nienaruszalność także pracowników służby zdrowia, rządzących i polityków, którzy kwestię obrony dzieci poczętych zaczynają wkalkulowywać w swe przewidywania wyborcze. Czas to przerwać w Polsce! Zjednoczona Prawica może wprowadzić naszą Ojczyznę na nowy etap rozwoju, pokonując w naszym prawodawstwie cywilizację śmierci. Czy starczy jej odwagi? Czy stanie się wzorem dla innych państw?

Sławomir Jagodziński

Nasz Dziennik