45. rocznica śmierci bł. Hanny Chrzanowskiej wypadała w niedzielę. Na dziękczynieniu za jej beatyfikację świątynia wypełniła się wiernymi, którym bliska jest nowa błogosławiona. Mszę św. koncelebrował ks. kard Stanisław Dziwisz, a także krakowscy biskupi oraz liczni kapłani, a wśród nich m.in. ks. prałat Mieczysław Niepsuj, postulator polskiego etapu procesu.
Na początku Mszy św. ks. Józef Gubała, proboszcz kościoła św. Mikołaja, przywitał licznie zebranych. Podkreślił, że życie i posługa bł. Hanny Chrzanowskiej jest żywym przykładem prawdy o Bogu, który nie jest odległy i niedostępny, ale wrażliwy i pełen miłości, pochylający się z czułością nad człowiekiem. – W ostatniej adhortacji o świętości Papież Franciszek pisze o świętych z sąsiedztwa. I taka była Hanna Chrzanowska dla nas. Ona jest naszą sąsiadką. Mieszkała niedaleko stąd i ukazywała nam Boga przez prostą i czułą miłość – mówił kapłan.
W homilii ks. abp Marek Jędraszewski postawił pytania: jak być świętym? Jak spełniać pragnienie Chrystusa, który chce od nas wszystkiego w zamian za dar życia pełnego?
Odpowiadając na nie, wskazał trzy kryteria świętości, które realizowała swoim życiem nowa błogosławiona: złączenie z Chrystusem, przyjmowanie Bożego Słowa i życie według jego wskazań oraz „urzeczywistnianie Bożej prawdy całym swoim życiem”. Pierwszym z nich jest bycie złączonym z Chrystusem.
– Jeżeli chcemy żyć Bożą miłością, prawdziwą i autentyczną, musimy być wszczepieni w Chrystusa – krzew winny, całą naszą mocą ducha i czerpać z Niego właśnie tę świętość, która przemienia nas wewnętrznie, ale która daje także innym i całemu światu błogosławione owoce. Nie można żyć miłością, będąc odłączonym od tego Źródła, od tego Boskiego winnego krzewu, który jest miłością – mówił ks. abp Marek Jędraszewski.
W homilii metropolita krakowski przywołał fragment pamiętnika nowej błogosławionej, w którym podkreślała, że jest szczęśliwa, kiedy „może myć i szorować” chorych. Hanna Chrzanowska pisała dalej, że aby z prawdziwym oddaniem służyć chorym i potrzebującym, trzeba „wycofać siebie i puścić się na szerokie wody miłości”. – Uwolnić się od skorupy własnego ja, od ciasnego egoizmu, miłości tylko siebie, zapatrzenia się w siebie, otworzyć się na Chrystusową miłość, to dopiero droga, by całym sercem, przenikniętym ofiarną i bezinteresowną miłością, móc służyć chorym, biednym i opuszczonym – zaznaczył kaznodzieja.
Na zakończenie ksiądz arcybiskup jeszcze raz podkreślił, że błogosławiona Hanna Chrzanowska jest dla nas wielkim darem od Boga na obecny czas, bo jest nam bardzo bliska.
– Dziękujemy Bogu za nią. Tak nieodległą nam w czasie, tak bliską, gdy chodzi o mnóstwo wyzwań i problemów współczesnego świata. Tak jednoznaczną w tych słowach o niewiadomych naszego życia, które w gruncie rzeczy są bardzo prostymi odpowiedziami, jakich mamy Bogu i drugiemu człowiekowi udzielić.

