logo
logo

Pod
patronatem „Naszego Dziennika”

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Widzieć i działać

Niedziela, 27 maja 2018 (22:38)

Z Joanną Szałatą, członkiem Rady Głównej Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana”, przewodniczącą oddziału w Szczecinie, rozmawia Krzysztof Gajkowski

 

Co jest największym zagrożeniem dla współczesnej rodziny?

– Według mnie, zatraca się w społeczeństwie poczucie grzechu, a z tym w parze idzie zniekształcenie obrazu Miłosierdzia Bożego. Mam na myśli np. kohabitację czy rozwody. Często słyszę, że skoro określone zachowanie jest powszechne, to znaczy, że nie jest aż tak źle i nie ma czym się zbyt mocno przejmować. A skoro Pan Bóg jest tak dobry i miłosierny, to zaocznie obdarzy miłosierdziem i tych, którzy od grzechu odwrócić się nie zamierzają. Niestety, w tym aspekcie brakuje mi wyraźnego głosu kapłanów z bardzo jasnym, czystym nauczaniem Kościoła katolickiego w tej materii.

Taką postawę prezentuje na pewno ks. kard. Rajmund Burke, który niebawem będzie gościł w Szczecinie.

– W minionym roku śledziliśmy wizytę ks. kard. Burke’a w Polsce. Byliśmy pod wrażeniem jego podejścia do tematu rodziny. Dotarła do nas informacja, że odwiedzi naszą Ojczyznę w tym roku, i zaprosiliśmy go do nas. Pomysł ten zyskał aprobatę i patronat naszego szczecińskiego metropolity ks. abp. Andrzeja Dzięgi i rozpoczęliśmy przygotowania.

Wizytę rozpocznie konferencja naukowa z udziałem księdza kardynała pod hasłem „Małżeństwo i rodzina. Źródła kryzysu i drogi wyjścia”, która odbędzie się 7 czerwca w auli Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Szczecińskiego. Kolejnym ważnym wydarzeniem będą trzydniowe rekolekcje dla mężczyzn, w trakcie których ksiądz kardynał będzie uczestniczył w uroczystościach ku czci Najświętszego Serca Jezusowego i odprawi Mszę Pontyfikalną. Wszystkich serdecznie zapraszamy do udziału w organizowanych przez nas wydarzeniach.

Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana” stawia sobie za cel budowę społeczeństwa opartego na Bogu.

– Nasze stowarzyszenie kieruje się charyzmatem wdrażania w życie Katolickiej Nauki Społecznej. Dotykamy w tym wszystkich bolączek współczesnego człowieka, tych, które wpływają na jego rozwój, i tych, które spotyka w swojej codzienności. Mam na myśli politykę, ekonomię oraz szeroko rozumiane życie społeczne i rodzinne.

Jak można to realizować w rzeczywistości szerzącej się laicyzacji oraz obojętności na wiarę i Boga?

– Widzieć, oceniać i działać – to jest zasada, która streszcza naszą metodę postępowania. My dostrzegamy wiele obszarów, w których należy podejmować starania o przywrócenie poczucia godności człowieka i wdrażać naukę Kościoła katolickiego w naszych społecznościach lokalnych. Ale my, szczecinianie, żyjemy w takim miejscu Polski, gdzie kondycja rodziny jest najsłabsza. Wysuwamy się od dawna na czołówkę niechlubnej listy miast z największą liczbą rozpadających się małżeństw, rozwodów i separacji. To zjawisko najmocniej wyznacza kierunki podejmowanych przez nas działań, ponieważ widzimy słabnącą kondycję rodziny, gasnącego w niej ducha i cały szereg zagrożeń, które w sposób podstępny wchodzą w jej przestrzeń i skutecznie ją zabijają.

Walkę o powrót rodziny do pierwotnej istoty jej istnienia według Bożego zamysłu oceniamy jako najbardziej palącą i pilną sprawę, jaką należy się zająć. Dlatego działamy kompleksowo i gorliwie pracujemy, by ją ratować. Ośrodek „Z pomocą rodzinie”, który powstał blisko 40 lat temu, działa do dziś i podejmuje rozmaite inicjatywy mające pomóc rodzinie wypełniać swoje zadania. Z perspektywy szczecińskiego oddziału jest to jedna z najważniejszych inicjatyw.

Troska o rodzinę jest troską o Naród?

– Zdecydowanie tak. Patronem naszego stowarzyszenia jest Czcigodny Sługa Boży ks. kard. Stefan Wyszyński. Prymas Tysiąclecia wskazywał, że Naród jest rodziną rodzin. My mamy świadomość, że gdy najmniejsza komórka organizmu choruje, to cały organizm jest w pewnym sensie zainfekowany i też choruje. Tak jest z rodziną, więc skoro rodzina choruje, to i Naród słabnie – a objawy tego widzimy przecież wszyscy każdego dnia. Nieustannie sięgamy do nauczania kard. Wyszyńskiego, by uczynić nasze rodziny Bogiem silne, bo tylko wtedy Naród będzie silny. Wiemy doskonale, że rodzina, która na co dzień żyje Ewangelią, nie błądzi. Jeśli kieruje się Dekalogiem i stale korzysta z sakramentów świętych, to pokonuje wszelkie trudy codzienności i nie daje się zwieść pokusom tego świata. Życie w takiej rodzinie jest łatwiejsze i wola trwania razem jest silniejsza.

Gdy zaś w rodzinie brakuje relacji z Bogiem, jest obecne uleganie pokusom świata (których nie brakuje). Jeśli w rodzinie następuje zerwanie więzi poprzez rozwód, zdradę, porzucenie czy inne dramatyczne w skutkach zjawiska, to rodzina słabnie, ulega stopniowemu umieraniu i staje się podatna na manipulacje. Podobnie jest z Narodem. To bardzo mocno wybrzmiewa teraz, w kontekście jubileuszu 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Dla mnie troska o rodzinę jest troską o niepodległość.

Co jest bardziej potrzebne – leczenie skutków czy profilaktyka?

– Te dwa elementy muszą się uzupełniać. Obserwujemy obecnie niedojrzałość i brak należytego przygotowania młodych ludzi do małżeństwa i rodzicielstwa, ale przecież wiemy, że to rodzice przygotowują młodego człowieka do jego przyszłego życia małżeńskiego i rodzinnego. Można mówić o wielu powodach tego stanu rzeczy, ale o tym powiem może przy innej okazji. My pracujemy z rodziną na wszystkich płaszczyznach i nie ograniczamy się do opieki psychologicznej czy rzeczowej. Uważamy, że psycholodzy, terapeuci, mediatorzy i kuratorzy czy prawnicy są współczesnej rodzinie potrzebni, a czasem nawet niezbędni, jednakże nie zastąpią oni opieki duchowej. To w duchowej sferze kryje się cała siła i potencjał rodziny, to jest serce rodziny i dopóki ono bije, dopóty żyje rodzina. To dlatego od początku naszej działalności najważniejszy akcent kładziemy na to, żeby rodziny były w bliskiej relacji z Chrystusem i Ewangelią i te inicjatywy, które otwierają na Boga i do Niego prowadzą, uważamy za najważniejsze.

Organizujemy spotkania, prelekcje, debaty, konferencje i inne tego typu wydarzenia, ale staramy się o to, by w konsekwencji pomagały one wejść głębiej i zobaczyć coś więcej. Zależy nam na tym, by rodzice nie ulegali pokusom współczesnego świata, żeby mieli w sobie mądrość i odwagę pójścia pod prąd ideologiom antyrodzinnym, których w obecnych czasach nie brakuje, żeby byli wierni Chrystusowi i Jego Świętym Rodzicom i ze Świętej Rodziny brali przykład, jak żyć. Żeby Msza Święta, która jest źródłem naszej wiary, była dla nich ratunkiem i dawała im tę moc, bez której w obliczu współczesnych ataków na rodzinę nie ma ona szansy bytu.

Dziękuję za rozmowę.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Krzysztof Gajkowski

Nasz Dziennik