Każdego roku prawie 11 tys. Polaków umiera z powodu nadużywania alkoholu. Konieczna jest natychmiastowa reakcja, począwszy od władzy państwowej i samorządowej, poprzez parafie, organizacje pozarządowe, po szkolnictwo i grupy wsparcia.
Ilość spożywanego alkoholu rośnie. Obecnie wynosi już ok. 10 l rocznie na głowę statystycznego obywatela. Co o tym decyduje? Za mechanizm deprawacji odpowiadają cena, dostępność i wszechobecne w mediach reklamy. – Te trzy powody stoją na przeszkodzie w zmianie wzorców zachowań – mówi nam Bogdan Urban, przewodniczący Krajowej Rady Związków i Stowarzyszeń Abstynentów. – Młodzież sięga po alkohol, bo on jest tańszy niż ciastka – wskazuje. Na tle Europy ceny alkoholu są u nas bardzo niskie, co czyni go łatwo dostępnym.
Żeby to zmienić, potrzeba zaangażowania całego społeczeństwa. Oby tym oczekiwanym przełomem okazała się akcja „100 dni trzeźwości na 100-lecie niepodległości”, którą zainicjował ks. bp Tadeusz Bronakowski. Włączmy się w nią wszyscy już 4 sierpnia.
Takich narzędzi mamy jednak więcej. W trosce o ratowanie całych rodzin dotkniętych plagą alkoholizmu powstał Narodowy Program Trzeźwości.
Strategia Narodowego Programu Trzeźwości, jak tłumaczy ks. dr hab. Piotr Kulbacki, profesor KUL, przewiduje podejmowanie konkretnych zadań na rzecz kształtowania życia społecznego bez zniewolenia alkoholem. – Wymaga dojrzałych decyzji rządu i samorządów, decyzji postawienia sobie i swojemu otoczeniu wymagań chroniących przed nadużywaniem alkoholu – dodaje członek Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych, współredaktor Narodowego Programu Trzeźwości.
Według badań GUS, w 2016 r. przeciętny Polak wydał 2,5 proc. swoich pieniędzy na alkohol. Z budżetu każdej rodziny w 2017 r. przeznaczano na ten cel średnio 14,50 zł miesięcznie w przeliczeniu na głowę każdego z domowników.
Sposobów skutecznego pokonania problemu pijaństwa szukamy od dziesięcioleci. Zacząć jednak należy od tych najprostszych. Jak zauważa Grzegorz Radzicki, pełnomocnik wójta do spraw rozwiązywania problemów alkoholowych, narkomanii i przemocy domowej w gminie Świątki, wielkim krokiem naprzód będzie już przestrzeganie obowiązującego prawa. Musimy być czujni w codziennych sytuacjach. – Informujmy o sytuacjach sprzedaży alkoholu nieletnim. Często nasza obojętność skutkuje trwaniem procederu, który należy przerwać – apeluje nasz rozmówca.
Wiąże się z tym inny problem, a mianowicie kupowanie alkoholu nieletnim przez nieodpowiedzialnych dorosłych, często tkwiących w uzależnieniu. – Nie możemy być na to obojętni. Musimy reagować – podkreśla Bogdan Urban.
Śmierć, nie sukces
Wielkim deprawatorem dzieci i młodzieży, budującym w młodych przyzwyczajenie do tematów alkoholowych, są reklamy piwa. – Reklamy utożsamiają coś dobrego, jak np. ideę sportu, z piciem piwa – tłumaczy ks. Piotr Kulbacki. – Jest to antywychowawcze względem dzieci i młodzieży, a także dorosłych. Skandalem jest udział w kampaniach reklamujących piwo osób ściśle związanych ze sportem, które w kontekście sportu dla młodych stanowią swego rodzaju autorytet – akcentuje.
Bogdan Urban uważa, że reklama alkoholu powinna zniknąć z przestrzeni medialnej, a utożsamianie picia ze szczęściem i sukcesem jest oburzające. – Z powodu reklam piwa podczas meczów nigdy nie pozwalam, aby moje dzieci same oglądały transmisje rozgrywek piłkarskich – mówi „Naszemu Dziennikowi” pan Arkadiusz, ojciec dwóch synów.
Kościół i środowiska promujące trzeźwość nie dysponują takimi pieniędzmi jak producenci piwa. Mają za to mocne argumenty. – Środkiem propagowania trzeźwości powinien być w pierwszej kolejności internet – zauważa ks. Grzegorz Polok, konsultor Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych. – Docieranie do ludzi za jego pośrednictwem nie generuje takich kosztów jak reklama telewizyjna.
Przerwać łańcuch uzależnienia
Reklamy chcą nam wmówić, że częste sięganie po alkohol jest czymś normalnym. – Problem alkoholu to nie tylko ekonomia, bo wówczas rozwiązywaliby go ekonomiści. Jest to problem kondycji moralnej i duchowej – podkreśla ks. Piotr Kulbacki.
Nasz rozmówca wskazuje na wysoką korelację pomiędzy brakiem zaangażowania w życie duchowe i nadużywaniem alkoholu. – Nie znaczy to, by wśród katolików nie było alkoholików. Chodzi o to, że ludzie troszczący się o swoje życie duchowe rzadziej nadużywają alkoholu – wskazuje ekspert.
W rozwoju osobistym i duchowym człowieka wyjątkową rolę pełni rodzinny dom. – Narodowy Program Trzeźwości jest przede wszystkim wsparciem rodziny. Dzieli się ono na dwa kierunki działań. Pierwszym jest umocnienie rodzin zdrowych i silnych, aby wychodzili z nich ludzie, którzy nie szukają rozwiązań swoich problemów w alkoholu. Drugim kierunkiem jest pomoc tym, którzy w swoich rodzinnych domach doświadczyli problemów alkoholowych – zauważa ks. Grzegorz Polok.
Wsparcie rodzin jest wyjątkowo ważne. – Ludzie z domów, gdzie dziadkowie nadużywali alkoholu, obciążeni są trzykrotnie większym ryzykiem popadnięcia w nałóg. Jeżeli rodzice byli alkoholikami, obciążenie jest czterokrotne. Co czwarte dziecko z rodzin alkoholowych samo staje się alkoholikiem – wylicza ks. Grzegorz Polok. Jeżeli zaoferujemy dorosłym dzieciom alkoholików wsparcie w postaci terapii, wejście w odpowiednie środowisko rówieśników, zdrowienie w jedności z Bogiem poprzez sakramenty i opiekę duszpasterską, ich szanse na niepopełnienie błędów rodziców rosną.
– Jeśli zadbamy, by wychodzący z rodzin dysfunkcyjnych naprawili swoje nadszarpnięte poczucie wartości, zmniejszyli wyniesiony z domu poziom lęku nie poprzez sięganie po alkohol, ale przez doświadczenie miłości Boga i bliźnich, przez pracę nad sobą, będzie to naszym wielkim sukcesem – dodaje nasz rozmówca.
Rozpocząć terapię
Szansa na naprawę sytuacji zaczyna się, gdy ktoś uświadomi sobie, że ma problem z alkoholem. Dlatego dużą rolę mogłaby odegrać kampania społeczna, która uświadomi ludziom potrzebę nazwania uzależnienia po imieniu. O terapiach trzeba mówić, trzeba je nagłaśniać i propagować.
– Potrzebni są animatorzy, którzy będą przygotowani do tego, by w rodzinach, wśród znajomych i w społeczeństwie dzielić się podstawową wiedzą na temat, gdzie i jaką pomoc można otrzymać – wyjaśnia Grzegorz Radzicki. Jak pomóc ludziom przyznać, że piją za dużo? – Rzecz nie polega na tym, by podejść i powiedzieć „Ty jesteś alkoholikiem” albo „Ty masz problem”. Działać należy w ten sposób, by człowiek chory sam sobie uświadomił, że ma problem, by on to zrozumiał i sam chciał to zmienić – zaznacza.
Kluczem do ratowania młodego pokolenia przed podstępną i straszną chorobą alkoholizmu jest promocja dobrowolnej abstynencji. – Abstynencja świadoma polega na tym, że ktoś decyduje się nie spożywać napojów alkoholowych nie ze względu na obowiązujący zakaz zdrowotny czy prawny, prohibicji, ale z powodu pobudek wyższych, dla określonych wartości i z własnych przekonań – podsumowuje ks. Piotr Kulbacki.

