Wina nie leży tylko po jednej stronie. Wielu ludzi Kościoła uległo „politycznej poprawności”. Nie nazywają rzeczy po imieniu, obawiając się oskarżenia o zacofanie, wstecznictwo czy brak rozumienia współczesności. Chrześcijanie – świeccy i duchowni – chcą być „nowocześni”, postępowi, trzymający z intelektualistami i śmietanką towarzyską – to dodaje złudnego poczucia wartości. Nieszczęsna podpowiedź Hegla, że lepsze jest to, co nowsze, zakorzeniła się w ludzkim myśleniu. Daje się zauważyć duchową obojętność zarówno świeckich, jak i duszpasterzy: Hiszpania, Irlandia, Malta, kraje Beneluksu, Niemcy dostarczają wielu dowodów religijnego wychłodzenia.
Ten stan jest owocem masowej kultury: czy młodzi prezbiterzy potrafią podczas wspólnych spotkań odmówić jakąś część brewiarza? Praktyki religijne zdają się przeszkadzać „normalnemu” życiu. Kryzys dotyka seminaria duchowne – nie chodzi o poziom intelektualny, ale przede wszystkim o brak autorytetów w dziedzinie życia duchowego. Zaniżenie wymagań – w szkole, rodzinie, na uczelni – przekłada się na religię i nie przynosi dobrego owocu. Siła chrześcijaństwa zawsze przejawiała się w wymaganiach, które ono stawiało. Kościół niepewny, niezdecydowany, obniżający oczekiwania staje się smutny, pusty i zbędny; nie ma odwagi wymagać, bo boi się ataków medialnych, dlatego, unikając spięć, zaniżamy oczekiwania do minimum.
Co zatem robić wobec zjawisk, które jakoś i nas obciążają? Pogłębiać wiarę w Chrystusa, żyć Kościołem Jezusa, bronić go bez kompleksów – o odnowioną apologetykę wołał Benedykt XVI. Umacniać odwagę i męstwo w sercu; nie obawiać się rozmowy, dyskusji, zajęcia stanowiska, wyrazistej postawy. O tym, co kochamy, musimy mówić! Pozbyć się kompleksów niższości, czytać gazety i tygodniki prawdziwie katolickie, dokształcać się, rozmawiać na religijne tematy; w internecie szukać portali, które ugruntowują nasze przekonania, a nie powodują obniżenia własnego poziomu moralnego i religijnego. Aktywna, wierna postawa duchownych i świeckich to jedyny ratunek dla Kościoła w Polsce.
Przecież Chrystus – Światłość świata i zbawienie człowieka jest dla nas nieodzowny. Jeżeli nie chcemy pogubić się w życiu, idźmy w Jego kierunku. Nieśmy wiarę w Niego innym. Bądźmy – jak mówił Benedykt XVI – nie tylko gigantami techniki, lecz oparci o Chrystusa, wychodźmy z moralnej nędzy. Ipamiętajmy: Kościół to sprawa Jezusa, On jest z nami po wszystkie dni. Nie poprawiajmy Go – pozostańmy wierni!

