logo
logo

ORĘDZIE FATIMSKIE

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Przyjaciel świętych

Środa, 5 września 2018 (03:00)

Święci Franciszek i Hiacynta Marto to dla mnie wielcy święci, którzy są obecni i działają w tym świecie – mówi przebywający obecnie w Polsce 10-letni Lucas Maeda de Oliveira, który przez wstawiennictwo świętych pastuszków z Fatimy w cudowny sposób odzyskał zdrowie.

 

Jak podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, mają oni wielkie znaczenie w jego życiu. Na pytanie, czy czuje ich obecność, odpowiada stanowczo: „Tak!”.

Wydarzenia, których poprzez nieszczęśliwy wypadek stał się uczestnikiem, otworzyły drogę do kanonizacji najmłodszych w dziejach Kościoła świętych niebędących męczennikami.

Tragiczny wypadek

W lutym 2013 r. s. Teresa, karmelitanka w stanie Parana w Brazylii, miała wyjątkowy sen. Stała obok grobu małego dziecka. Następnie przeszedł obok niej mężczyzna. Poznała w nim swojego ojca, który miał na imię Franciszek. Potem zobaczyła bł. Franciszka Marto, który wskazał na grób i zwrócił się do niej słowami, że jeśli nie będzie się dużo modliła, to stanie się to, co widzi, czyli umrze młody chłopiec.

Trzydzieści dni po tym śnie, 3 marca 2013 r., zdarzył się wypadek. – Podczas zabawy z siostrą 5-letni Lucas wypadł z wysokości 6,5 m przez okno z domu swojego dziadka – wspomina ojciec chłopca João Batista. – Uderzył głową w ziemię, doznając groźnego urazu. Poważnie uszkodzona została lewa strona jego czaszki i mózg – opowiada.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Krzysztof Gajkowski

Nasz Dziennik