logo
logo

Zdjęcie: Małgorzata Pabis/ Nasz Dziennik

Trzy takie kaplice na świecie

Sobota, 8 września 2018 (23:24)

Z ks. Markiem Maciążkiem, kustoszem sanktuarium Dzieci Fatimskich w Szczecinie, rozmawia Małgorzata Pabis

 

Proszę Księdza, dlaczego w Szczecinie powstało sanktuarium pastuszków z Fatimy? 

– Kiedy przyszedłem na parafię do Szczecina w 2001 roku, miałem konkretny dekret wybudowania kościoła pod wezwaniem św. Tomasza Apostoła. Wówczas zaczęły się dziać rzeczy niezrozumiałe. Krótko mówiąc, byłem prześladowany pod każdym względem, wyśmiewano mnie, przeszkadzano w trakcie Mszy Świętej. Pewni ludzie robili wszystko, żeby ten kościół w ogóle nie powstał. W 2005 roku byłem już wyczerpany fizycznie i psychicznie. Któregoś dnia rozmawiałem z ówczesnym księdzem arcybiskupem Zygmuntem Kamińskim, a on powiedział: „Ksiądz mieszka gorzej niż ludzie w Bangladeszu”.

W lipcu pojechaliśmy do Watykanu i tam  w skupieniu modliłem się do Jana Pawła II: „Wielki Święty, pomóż mi prowadzić tę parafię, bo diabeł coraz bardziej łapie dusze ludzkie”. Odmawiałem tam Różaniec, miałem czas na rozważanie. Kiedy wróciłem do domu, odczuwałem taki niepokój ducha, to było coś, co ciągle nie dawało mi spokoju. Wieczorami i nocami czułem w sercu niepokój. Wówczas poczułem, że powinienem jechać do Fatimy. To było mocniejsze ode mnie. Musiałem to zrealizować.

 

I udało się?

 – Pożyczyłem pieniądze na podróż, znalazłem sponsora na figurę Matki Bożej Fatimskiej i w październiku wyruszyłem z dwoma kolegami kursowymi do Portugalii. Kupiłem tam figurę i 13 października podczas uroczystości ksiądz kardynał z Sewilli poświęcił ją. Ciekawa rzecz, to było ostatnie poświęcenie uroczyste figury w Fatimie. 14 października rano na Mszy Świętej tą figurą dotknąłem cudownej figury o godz. 5.30 czasu portugalskiego. To było niesamowite, bo udało mi się to zrobić w momencie, gdy na krótką chwilę strażnik odszedł i mogłem spokojnie podejść. Wcześniej, pierwszy raz w życiu, pomodliłem się o pomoc do dzieci fatimskich, a one mi pomogły. Był wtedy we mnie ogromny entuzjazm. Pełen radości wewnętrznej powiedziałem: „W końcu mam kogoś, kto będzie razem ze mną tę parafię prowadzić”.

Kiedy wróciliśmy, 21 października, ksiądz biskup przybył do nas. Przywitaliśmy figurę. Całą noc trwała adoracja. Od tego czasu wprowadziliśmy to na stałe. Wtedy jeszcze nie było mowy o żadnym sanktuarium Dzieci Fatimskich.

To jak do tego doszło?

– W Szczecinie mamy już jedno sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej. Był więc swego rodzaju konflikt. Wtedy, nagle, w rozmowie z księdzem arcybiskupem powiedziałem: „Proszę się nie martwić, będzie to sanktuarium Dzieci Fatimskich”. Skąd to przyszło? Opatrzność Boża... Ksiądz arcybiskup lekko się uśmiechnął i wtedy nic nie odpowiedział. Słowa jednak już zostały powiedziane. Zaczęły się przygotowania do ustanowienia sanktuarium Dzieci Fatimskich.

Teraz do Polski na Księdza zaproszenie przyjechał chłopiec uzdrowiony przez pastuszków...

  I teraz poznajemy pewne fakty, które są znakami... Kiedy w 2013 roku Lucas był w szpitalu, w tym samym czasie ksiądz arcybiskup pozwolił mi używać tytułu sanktuarium Dzieci Fatimskich. To jest jeden taki szczegół, dla mnie w tej chwili istotny. I drugi , kiedy rozpoczął się proces kanonizacyjny, ksiądz arcybiskup ustanowił w Szczecinie sanktuarium Dzieci Fatimskich. Teraz, w roku ustanowienia, przyjechał do nas Lucas z rodziną. Tata chłopca powiedział, że on już słyszał, że w Polsce jest takie sanktuarium.

To jest taki znak dla nas, który jest rzeczywiście budujący. Jednocześnie to wszystko mobilizuje nas do czegoś więcej. Wierzymy, że ta wizyta  w niedługim czasie przyniesie owoce.

Lucas w ostatnich dniach był w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, na Jasnej Górze, w Warszawie, a teraz będą mogli się z nim spotkać szczecinianie...

– W niedzielę na takie spotkanie będzie mógł przyjść każdy – rozpocznie się ono Mszą św. o godz. 13.00. Zapraszam wszystkich, którzy chcieliby na żywo wysłuchać świadectwa rodziny Lucasa.

A czy w sanktuarium w Szczecinie już dziś mają miejsce jakieś łaski, cuda?

– Mogę opowiedzieć o jednym cudzie – był to cud uzdrowienia młodej kobiety, która uległa wypadkowi samochodowemu na pasach. Matka dwóch dziewczynek upadła tak nieszczęśliwe, że uszkodziła mózg. Lekarze powiedzieli wprost, że będzie na wózku inwalidzkim.

W naszym sanktuarium dużo pościmy i w ten sposób, nie tylko modlitwą, wypraszamy u Pana Boga łaski. Tak było i w przypadku wspomnianej kobiety. Podjęliśmy post ścisły o chlebie i wodzie, odprawialiśmy Msze Święte w jej intencji, odmawialiśmy modlitwę różańcową. Po miesiącu ta pani przebudziła się i normalnie rozmawiała. Lekarz, który to widział, nie mógł uwierzyć. I co ciekawe, ta pomoc nie skończyła się. Rozmawiałem  z jej mężem i on powiedział mi, że Matka Boża przed nią idzie i wskazuje im najlepsze kliniki rehabilitacyjne. Była już w naszym sanktuarium, by podziękować za to, co otrzymała.

Mogę dziś powiedzieć, że tych łask mamy już wiele. To są takie znaki. Jest wiele nawróceń. Te owoce są niesamowite. Już około 5 tysięcy pielgrzymów odwiedziło nasze sanktuarium. Ludzie  ciągle dzwonią, ciągle przyjeżdżają.

Ostatnio była pielgrzymka z Wrześni. Miałem dla nich niespodziankę w postaci Lucasa. Gdy usłyszeli jego świadectwo, słychać było jeden wielki szloch.

Macie już relikwie pastuszków?

– Oczywiście. Relikwie wprowadzał nam ksiądz biskup Antonio Marto. Miało to miejsce 9 września 2012 roku. Gdy szukaliśmy daty na konsekrację sanktuarium, były proponowane różne terminy. Wtedy zaproponowałem właśnie 9 września. Biskup się zgodził. Dla mnie był to kolejny znak.

W sanktuarium w Szczecinie jest też szczególna kaplica – replika tej, która jest w Fatimie...

  To prawda. Nie było żadnych problemów. Kiedy biskup Marto był u nas, powiedziałem do niego,  że jest taka potrzeba ducha, żeby tu powstała replika kaplicy fatimskiej. Odpowiedział, że nie ma problemu. Od razu dał pozwolenie.

Kiedy potem byliśmy u ks. bp. Marto, zwróciliśmy uwagę na to, że są trzy takie kaplice na świecie – w Fatimie, w  Rio de Janeiro w Brazylii  i w Szczecinie. 

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Małgorzata Pabis

NaszDziennik.pl