logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Zygmunt/ Nasz Dziennik

Etos „Solidarności” nadal ważny

Piątek, 14 grudnia 2018 (20:03)

Centralnym punktem wrocławskich obchodów 37. rocznicy wprowadzenia przez komunistyczne władze PRL stanu wojennego była Msza św. koncelebrowana w miejscowej katedrze przez kapelanów „ Solidarności” pod przewodnictwem tamtejszego metropolity i zarazem krajowego duszpasterza ludzi pracy  ks. abp. Józefa Kupnego. 

 

W homilii kapelan Regionu Dolny Śląsk NSZZ „Solidarność” ks. Artur Szela zwrócił się w szczególny sposób do uczestników tych tragicznych wydarzeń, osób internowanych.

– Etos i ideały „Solidarności”, które tamtego dnia próbowano przemocą Wam zabrać, były i są dla Was wciąż ważne, stanowią drogowskaz życia, Waszej postawy wobec wyzwań i problemów. W taki dzień jak ten ożywa w Was pamięć  tamtego czasu, kiedy to w zbrodniczy  sposób usiłowano  zamordować i zniewolić po raz kolejny naszą Ojczyznę, a jej dzieci oddać w niewolę, tym razem sowieckim okupantom. Z militarnego punktu widzenia byliście wtedy bez szans, ale, jak się okazuje, siła i przemoc jest niczym wobec miłości i sprawiedliwości, której wszyscy tak bardzo łaknęliście w tamtym czasie –podkreślił ks. Szela.

Nawiązując do 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, kaznodzieja wskazał, że niepodległość jest także radością Kościoła, który od samego początku w naszej Ojczyźnie nieustannie i wytrwale pogłębiał budzącą się świadomość Narodu.

– Ale dziś Kościół polskiego Narodu, który nieraz był cierniem, stawia się pod pręgierzem. Kościół jest obiektem ataku, swego rodzaju biczowania, czy to biskupów, czy kapłanów, na oczach milionów ludzi. Niemalże każdego dnia oglądamy jego kolejne odsłony. Brutalna, hałaśliwa, rozpisana na głosy tzw. specjalistów od Kościoła, wśród nich tych, którzy porzucili stan kapłański oraz zdeklarowanych ateistów, wiwisekcja grzechów w Kościele – akcentował ks. Artur Szela.

Kaznodzieja pytał w tym kontekście, czym zawinił Kościół. Czy tym, że stał się depozytariuszem wartości narodowych, że nie ugiął się w starciu z agresywnym komunizmem, czy może tym, że dał światu Papieża,  dzisiaj świętego, Jana Pawła II, że poparł kierunek polskich przemian? I odpowiadał: Kościół mówi zdecydowanie „nie” antychrześcijańskim ideologiom, które budują swoje przyczółki w naszej Ojczyźnie  i chcą okiełznać nasze dusze. Głosi odwieczne  zasady moralne zapisane w Dekalogu, w Chrystusowej Ewangelii, stoi na straży życia, broni godności człowieka, rodziny, jest stróżem tradycji. Dziś trzeba nam upominać się o prawdę i pamięć o roli Kościoła w naszej Ojczyźnie.

Ksiądz Artur Szela stwierdził dalej, że dzisiaj może już nie musimy walczyć o wolność, bo ją mamy. Ale przed  członkami „Solidarności” stoją nowe wyzwania, bo nie wypełniła ona jeszcze swojej historycznej misji i nie może zejść ze sceny politycznego życia, choć  wielu chciałoby, żeby tak było.

– Dziś musicie walczyć o jedność w naszej Ojczyźnie, bo jej najbardziej  nam brakuje. Zróbcie wszystko, aby jedność polskiego Narodu wróciła do naszej Ojczyzny, pod jej dach, pod dach naszego parlamentu, zakładów pracy, ale i niestety często też pod dach naszych domów, rodzin.  „Solidarność” jest i będzie, bo tak wiele jest jeszcze przed nią zadań. Nie zginie, dopóki ideały oparte na Chrystusie i Jego Ewangelii będą zawsze żywe, zwłaszcza w sercach jej członków – akcentował, kończąc homilię,  ks. Artur Szela.

 

Marek Zygmunt

NaszDziennik.pl