Niedziela, 16 grudnia 2018 (09:22)
Gdy Jan nauczał nad Jordanem, pytały go tłumy: „Cóż mamy czynić?” On im odpowiadał: „Kto ma dwie suknie, niech się podzieli z tym, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni”.
Przyszli także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i rzekli do niego: „Nauczycielu, co mamy czynić?”.
On im powiedział: „Nie pobierajcie nic więcej ponad to, co wam wyznaczono”.
Pytali go też i żołnierze: „A my co mamy czynić?”.
On im odpowiedział: „Na nikim pieniędzy nie wymuszajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na waszym żołdzie”.
Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w swych sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: „Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym”.
Wiele też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę.
Rozważanie
Co mam robić?
Ileż razy słyszałem to pytanie po czyjejś dobrej spowiedzi, która wywróciła do góry dnem całe dotychczasowe życie. Albo gdy zamieniło się ono w pogorzelisko po zdradzie współmałżonka, po rozpoznaniu choroby, gdy okazało się, że pozostało co najwyżej kilka miesięcy życia, po śmierci bliskiej osoby. Gdy Słowo Boże dotknęło do żywego i było wiadomo, że od tego momentu wszystko musi być „po nowemu”. Jak się odnaleźć w nowej sytuacji? Jaki kierunek obrać?
Z pytaniem tym przychodzili ludzie również do Jana Chrzciciela. Nie proponował rewolucji, która zatrzęsłaby w posadach ówczesnym, bardzo niedoskonałym światem. Raczej ewolucję, pokorę, cierpliwość – przede wszystkim do siebie, zwyczajną, codzienną wierność, wrażliwość na los innych. Była to wiara, że świat można zmienić tylko miłością. Każda inna droga wcześniej czy później zazwyczaj zamienia się w porażkę. I chociaż Jan uznawany był przez wielu za ekstremistę, dziwaka, radykalizm ewangeliczny przezeń proponowany tym różnił się od radykalizmu rewolucyjnego, że nie niszczył, nie burzył i nie palił wszystkiego, co spotkał na swojej drodze. Raczej podnosił, uświęcał, porządkował. Uwrażliwiał na odpowiedzialność za decyzje, wybory. W istocie niósł proste przesłanie: trzeba robić to, co się robi, najlepiej jak się potrafi. Kochać Boga miłością czystą i głęboką, jak tylko ludzkie serce na to pozwala. I żyć najpiękniej, jak to tylko możliwe.
Błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko w homilii podczas Mszy św. za Ojczyznę mówił: „Życia nie da się oszukać, jak nie da się oszukać i ziemi. Jeśli wrzuci się w nią plewy, zbierze się chwasty”. Wielu z nas ma trudności ze zrozumieniem tego, stosunkowo prostego, życiowego prawidła. Istotny jest każdy dzień, każda chwila – one już się nigdy nie powtórzą. Tak jak ważne jest każde słowo, które wypowiadamy, każdy gest, wysiłek, praca. Kiedyś one będą świadczyć o nas przed Bogiem.
ks. Paweł Siedlanowski