logo
logo

IV niedziela Adwentu

zdjęcie

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

Ewangelia

Niedziela, 23 grudnia 2018 (09:58)

Łk 1,39-45

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w ziemi Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę.

Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona głośny okrzyk i powiedziała: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto bowiem, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jest, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana”.

 


Rozważanie 

Błogosławieni, którzy uwierzyli

 

W miejscu, gdzie odbyła się rozmowa dwóch matek, dziś zbudowane jest Sanktuarium Nawiedzenia. Biblijne Ain Karem (przedmieścia Jerozolimy) położone jest na wzgórzu otoczonym zielenią, kwiatami. Roztacza się zeń przepiękny widok – czuje się, jakby radosny okrzyk Elżbiety witającej Matkę Pana został utrwalony w jego scenerii. Jakby niezwykła atmosfera spotkania przetrwała wieki. Oto znak, że dla Boga nie ma nic niemożliwego! Niech radość „Magnificat” trwa! Niech błogosławieństwo tych, którzy uwierzyli „wbrew nadziei”, spełnia się!…

Pozostaje jednak „ale”, które zdaje się burzyć sielankę. Oto bardzo niedaleko stąd są dwa inne wzgórza: na jednym mieści się Instytut Yad Vashem, upamiętniający zagładę, na drugim, bliżej autostrady – największa w Izraelu klinika. Można zatem powiedzieć, że w sąsiedztwie sanktuarium upamiętniającym Bożą wszechmoc znajdują się miejsca będące synonimami bezradności, milczenia Boga. Jak to możliwe? Jak pogodzić ewangeliczny przekaz z rzeczywistością? Gdzie tu radość Bożego Narodzenia?

Rzecz w tym, że ubraliśmy je w sielskość, emocje, tradycję, zapominając o tym, jakiej drogi jest ono początkiem. „Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie” – usłyszymy po 33 latach z ust Jezusa (J 18,7). Prawdzie o tym, jak wielka jest Boża miłość. I że bez niej świat traci sens. Nie ma Betlejem bez Golgoty, sentymentalnego kołysania Miriam bez przeszywającego krzyku z krzyża: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił!”. Kto próbuje oddzielać te wydarzenia, niczego nie rozumie.

Tak, dla Boga nie ma nic niemożliwego! Może wszystko, ale tylko wtedy, gdy człowiek jest otwarty na Jego działanie, szanuje ustanowione przezeń prawa, chce pełnić Jego wolę. Stwarzając nas, jak pisał św. Jan Paweł II, Bóg „zaryzykował wolność” – ze wszystkimi tego konsekwencjami. Sąsiadujące z Ain Karem wzgórze Yad Vashem to nie dowód na Bożą bezradność, ale raczej przestroga, czym kończą się ludzkie pragnienia budowania świata na „własny obraz i podobieństwo”.

ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik