Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jeruzalem na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został młody Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest wśród pątników, uszli dzień drogi i szukali Go między krewnymi i znajomymi. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając Go.
Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami.
Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: „Synu, czemu nam to uczyniłeś? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”.
Lecz On im odpowiedział: „Czemu Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?”. Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział.
Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te sprawy w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.
Rozważanie
Bardziej „być”
Czasem ludzie mówią: Święta Rodzina? To nie na dzisiejsze czasy. Dziś trzeba żyć nowocześnie. Mocno! Słabi przegrywają!
Nic bardziej błędnego. Zawsze będzie doskonałym wzorem do naśladowania – dlatego właśnie, że tam świętość przeplatała się ze zwyczajnością, nawzajem się dopełniając i tłumacząc. Może jednym z ważniejszych wyzwań stojących dziś przed współczesną rodziną jest nauczenie się na powrót bycia ze sobą. Bez pośpiechu i sztuczności. Ojciec, matka niech będą autorytetami. Niech „być” bardziej się liczy niż „mieć”, a czas nie stanie się towarem deficytowym, limitowanym. Niech sztucznie wykreowana rzeczywistość, martwa poświata szklanego ekranu smartfona, tabletu, laptopa nie zastąpią blasku oczu, radości bycia ze sobą.
„Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany” – tak św. Łukasz ujmuje kolejnych 18 lat Jego życia. W Ewangeliach następuje długa cisza – aż do momentu rozpoczęcia publicznej działalności. Ciekawi jesteśmy, co się działo w tym czasie z Jezusem. Wiemy jedno: otuliła Go zwyczajność. Dobrze nam znana. Niekiedy radosna, częściej szarobura, naznaczona wielkimi i małymi marzeniami.
„Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi” (Łk 2,52) – dodaje ewangelista. To ważne dopowiedzenie. Łaska bazuje na naturze – podpowiadają teologowie. Jest niczym niezasłużonym darem, ale trzeba o nią zabiegać! Dziś często o tym zapominamy, ulegając złudnemu przekonaniu, że najważniejsze jest, by dziecko sprawnie nauczyło się poruszać w dżungli świata. A Bóg, wiara? Troska o życie duchowe, kształcenie delikatnej materii sumienia? To na końcu. Albo wcale. A później, kiedy zarosną niedeptane ścieżki, jest już za późno.

