logo
logo
zdjęcie

Sławomir Jagodziński

Antykościelna wyprawa do Watykanu

Piątek, 22 lutego 2019 (03:01)

Media w Polsce (i nie tylko) obiegły w tych dniach zobrazowane zdjęciami informacje o przekazaniu Ojcu Świętemu Franciszkowi tzw. raportu o wykorzystywaniu małoletnich w Kościele w Polsce. Przygotowała go Fundacja „Nie lękajcie się”, której nazwa absolutnie błędnie sugeruje jakieś związki z Kościołem, religią czy św. Janem Pawłem II. Warto się zatrzymać przy postaci Papieża Polaka, aby zrozumieć pewną obłudę lewicowego środowiska, które chce dziś „oczyszczać Kościół”. Bo to właśnie w perfidnym wykorzystaniu słów „Nie lękajcie się” leży klucz do zrozumienia, jakie intencje przyświecają tak naprawdę tym, którzy z taką troską chcą walczyć z nadużyciami duchownych wobec nieletnich.

Święty Jan Paweł II u początku swej posługi jako Następcy św. Piotra wezwał: „Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowi!”. Mówił też dalej z ewangelizacyjną pasją: „Nie lękajcie się otworzyć Chrystusowi granic państw, systemów politycznych i ekonomicznych”. Chrystus, wierność Jego Ewangelii pokonuje lęk, wyzwala z więzów grzechu, chroni przed demoralizacją i krzywdzeniem innych, także dzieci i młodzieży, chroni godność każdego człowieka. To niezmiennie głosi Kościół, wyraźnie nazywając grzech – grzechem i potępiając go jako największego wroga człowieka, narodu i państwa.

Grzech każdego z członków Kościoła, także duchownych, jest zadaną mu raną, jest zdradą. To sprawia, że ofiarą wszelkich nadużyć, których dopuszczają się duchowni, jest także Kościół. On cierpi, a w nim cierpi sam Chrystus.

Dlaczego o tym przypominam? Bo lewicowe inicjatywy, które mają na celu „uzdrawianie” Kościoła, mają zupełnie inną receptę na problem, dodajmy – bardzo wątpliwą. Streszcza się ona w zdaniach: „Nie lękajcie się zamknąć drzwi Chrystusowi”, „Nie lękajcie się zamknąć drzwi Kościołowi”. Chcieliby, aby przed Chrystusem zamknąć granice państw, systemów politycznych i ekonomicznych.

Do takich wniosków uprawnia choćby aktywność polityczna osób, które zawiozły raport Fundacji „Nie lękajcie się”.

Na przykład posłanka Joanna Scheuring-Wielgus od lat lansuje się poprzez walkę z Kościołem. To ona wprost mówiła, że celem jej zaangażowania w sprawę nadużyć duchownych jest „dymisja Episkopatu”. Teraz także nie ukrywa, że przekazany Papieżowi raport ma na celowniku kilku księży biskupów. Sama w jednym z wywiadów nie kryła, że nie wierzy w Boga: „Może jest jakaś energia, która nas prowadzi – i tyle”. Twierdziła. „Nie lubię nazywać Boga i nadawać mu imienia, Bóg może być pod różnymi postaciami. W zależności od tego, gdzie się urodzimy. Dla mnie Bóg może być energią”.

Wyraźnie też nie jest jej po drodze z lekcjami religii w szkole. „Moi synowie nigdy nie chodzili na religię, a ich koledzy zawsze im tego zazdrościli”, stwierdziła. Cytowała też wypowiedź swego pełnoletniego syna: „Po co ja w ogóle chodzę do tego kościoła – skoro nikt z nas nie chodzi. Przecież to jest kłamstwo”.

Raport do Watykanu zawiozła także warszawska radna Agata Diduszko-Zyglewska, dziennikarka związana m.in. z lewacką „Krytyką Polityczną”. Należy do środowiska, które głosi, że aby w Polsce było „normalnie”, trzeba wyprowadzić religię ze szkół i doprowadzić do wypowiedzenia konkordatu ze Stolicą Apostolską. Obecnie zabiega o zredukowanie w warszawskich szkołach ponadpodstawowych religii do jednej godziny w tygodniu, a także o to, aby te lekcje odbywały się po zajęciach obowiązkowych lub przed nimi. Agata Diduszko-Zyglewska wraz ze związanymi z Nowoczesną i Inicjatywą Polską radnymi wnioskowała też, aby spotkanie opłatkowe z okazji Bożego Narodzenia miało „neutralny” (czytaj: ateistyczny) charakter, bez modlitwy i przemówień duchownych. Ona także mówi wprost: „Naszym bezpośrednim celem jest to, że w efekcie tego raportu konkretni biskupi w Polsce zostaną zdymisjonowani”.

Historia uczy, że lewicowa troska o Kościół sprowadza się zawsze do stwierdzenia, że najlepiej dla niego, gdyby sam się rozwiązał i zamilkł. Inaczej popamięta. Dziś mniej już stosuje się w tym celu przemoc fizyczną i bezpośrednie prześladowania. Bardziej chodzi o zniszczenie autorytetu, pozbawienie pozycji i szacunku w społeczeństwie. Niszczy się go też od środka wszelkim rozwadnianiem i zdradą katolickiego nauczania moralnego.

Również ze strasznego grzechu pedofilii, który w 80 procentach przypadków wiąże się z grzechem homoseksualizmu, środowiska liberalno-lewicowe postanowiły uczynić narzędzie walki z duchowieństwem, także w Polsce. Ignorują jednocześnie wszystkie działania, w które Kościół katolicki w sposób szczególny się zaangażował, na rzecz ochrony dzieci i młodzieży przed wykorzystywaniem. Choćby to, że powstało Centrum Ochrony Dziecka, przeszkolono ok. 3000 księży w zakresie prewencji, a w każdej diecezji jest delegat zajmujący się ochroną dzieci i młodzieży. W Polsce obowiązują też wytyczne dotyczące przestępstw wykorzystywania małoletnich z obowiązkiem informowania organów ścigania o wiarygodnej wiadomości dotyczącej popełnienia określonych przestępstw wobec nich.

Sławomir Jagodziński

Nasz Dziennik