logo
logo

Zdjęcie: Katarzyna Cegielska/ Nasz Dziennik

Przygoda miłości z bł. Wickiem

Środa, 6 marca 2019 (23:24)

Diecezja toruńska przygotowuje się do 20. rocznicy wizyty Ojca Świętego Jana Pawła II w grodzie Kopernika oraz do jubileuszu 20-lecia beatyfikacji ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego.

Wydział Duszpasterski Kurii organizuje cykl spotkań poświęconych patronowi harcerzy. W miniony poniedziałkowy wieczór gościem Centrum Dialogu był ks. prałat Sławomir Oder, postulator procesu beatyfikacyjnego ks. Stefana Frelichowskiego.

Ksiądz prałat Sławomir Oder przybliżył procedurę kanoniczną wynoszenia na ołtarze księdza Frelichowskiego. Podzielił się także osobistym spotkaniem z błogosławionym. Ks. Sławomir Oder urodził się w rodzinnym miasteczku księdza Stefana.

– Chełmża wpisuje się w moje pierwsze spotkanie z księdzem Stefanem Frelichowskim, a potem stale Wicek był obecny w moim życiu – mówił postulator procesu beatyfikacyjnego patrona harcerzy. Choć początki nie były łatwe. – Jako chłopaka kościół z jednej strony pociągał mnie swoim pięknem i tajemniczością, ale jednocześnie przerażał przez pryzmat obecnej w nim pośmiertnej maski księdza Frelichowskiego – mówił ks. prałat Oder.

Poświęcił wiele miejsca obozowemu życiu Wicka, wszak młody kapłan spędził w niemieckich obozach koncentracyjnych prawie 6 lat – do śmierci (umarł zarażony tyfusem, dobrowolnie opatrując współwięźniów) tuż przed wyzwoleniem obozu w Dachau w lutym 1945 roku. – Dachau było dla Wicka miejscem pracy jak parafia, gdzie był duszpasterzem i pomagał współwięźniom – podkreślił ks. Sławomir Oder.

Gość zaznaczył, że proces beatyfikacyjny rozpoczął się drogą heroiczności cnót. – Męczeństwo stało się ukoronawiem heroiczności cnót błogosławionego Stefana – zaznaczył ks. prałat Sławomir Oder.

Przyznał też, że proces beatyfikacyjny ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego był dla niego przygotowaniem do procesu beatyfikacyjnego, a potem kanonizacyjnego  Jana Pawła II. – My zawsze jesteśmy na etapie przygotowania, zawsze jesteśmy w drodze – podkreślił postulator tych procesów. – Spotkanie ze świętymi kapłanami zawsze zawstydza, bo skłania do zastanowienia się, w którym miejscu drogi jesteśmy. Ale to spotkanie jest też nadzieją, bo skoro wyszliśmy od tego samego źródła, od chrzcielnicy, to możemy dojść do tego samego miejsca co oni – zaznaczył ksiądz prałat Sławomir Oder.

Spotkanie z księdzem prałatem Sławomirem Oderem było także promocją jego najnowszej książki „Guziki sutanny. Błogosławiony S.W. Frelichowski w opowieści postulatora procesu beatyfikacyjnego”, w której napisał: „O Wicku słyszałem od zawsze. Urodziłem się w jego rodzinnej Chełmży, gdzie mieszkali moi dziadkowie. Mieszkałem z moimi rodzicami na terenie parafii Najświętszej Maryi Panny w Toruniu. W tamtejszym kościele byłem ochrzczony i w nim dojrzewało moje powołanie. Moją pierwszą mszę świętą odprawiłem przy ołtarzu, tym samym, przy którym sprawował Najświętszą Ofiarę ksiądz Frelichowski. Znałem go z opowieści rodzinnych, bo dziwnym zbiegiem okoliczności przez małżeństwo najbliższej kuzynki mojej Mamy z bardzo bliskim krewnym księdza Stefana, byliśmy spowinowaceni i podczas rodzinnych spotkań często mówiło się o nim”.

Katarzyna Cegielska

NaszDziennik.pl