logo
logo

III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Ewangelia

Niedziela, 24 marca 2019 (09:59)

Aktualizacja: Niedziela, 24 marca 2019 (19:25)

Łk 13,1-9

W tym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar.

Jezus im odpowiedział: „Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, iż to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jeruzalem? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie”.

I opowiedział im następującą przypowieść: „Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: ’Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym figowcu, a nie znajduję. Wytnij go, po co jeszcze ziemię wyjaławia?’.

Lecz on mu odpowiedział: ’Panie, jeszcze na ten rok go pozostaw, aż okopię go i obłożę nawozem; i może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz go wyciąć’”. 


 

Rozważanie

Dopóki masz czas…

Skąd figowiec w winnicy? – może zapytać ktoś dociekliwy. – Przecież drzewo zacienia znaczną połać cennej ziemi, a korzenie wyjaławiają grunt. Okazuje się, że był w tym sens. Sadzono je w winnicy, aby chronić winorośle: wonne owoce przyciągały ptaki, które zwabione ich słodyczą, nie niszczyły winogron. Miało swoje „zadanie” do wypełnienia, było wplecione w misterny agrarny plan. Jezus w Ewangelii opowiada o figowcu, który jest jałowy. Nie pasuje do całości, jest pasożytem. Tak jak człowiek, który tylko bierze – zamyka się w egoizmie, ogranicza się do roli obserwatora, staje się ślepcem. Jeszcze dostaje szansę… jeszcze raz… Do czasu.

„Miłosierdzie to imię Boga” – tak rozmowę z Papieżem Franciszkiem kilka lat temu zatytułował Andrea Tornielli. To prawda. Nie wolno nam jednak zapominać, że Bóg jest też „sędzią sprawiedliwym”, który – jak uczyliśmy się z katechizmu – „za dobro wynagradza, a za zło karze”. A za obojętność, bierność? Za uparte odrzucanie zaproszenia do wejścia na drogę nawrócenia?… „Panie, jeszcze na ten rok go pozostaw, aż okopię go i obłożę nawozem; i może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz go wyciąć” – wielu z nas w swoich kalkulacjach, marazmie nie bierze tego pod uwagę. Ale czas kiedyś się skończy. Co wtedy?

„Ach, głupcze, jak możesz liczyć na długie życie, ty, który nie możesz być tutaj pewny nawet jednego dnia? Jak wielu śmierć zaskoczyła i niespodziewanie wyrwała ich z życia!” – przestrzegał Tomasz à Kempis w swoim dziele „O naśladowaniu Chrystusa”. I prosił: „Gromadź bogactwa nieśmiertelne […] Żyj tak, jakbyś był przechodniem tylko i gościem na ziemi. Zachowaj serce wolne i uniesione ku Bogu, bo tutaj nie masz trwałego mieszkania!”.

Warto się nad tym zastanowić. Kiedy, jak nie teraz? Dopóki jeszcze jest czas…

ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik