logo
logo
zdjęcie

Sławomir Jagodziński

Tęczowe manipulacje

Czwartek, 9 maja 2019 (21:25)

Po bardzo bolesnej dla osób wierzących profanacji wizerunku Matki Bożej Jasnogórskiej środowiska lewicujące, część mediów i polityków przystąpiła do próby relatywizowania tego, co się stało. Powtarzane są słowa: „tęcza nie obraża”. Przywołuje się biblijny znak tęczy, a także – jak to uczynił np. w Poznaniu Donald Tusk w czasie swego kolejnego w ostatnim czasie wykładu – obrazy religijne, na których umieszczona jest tęcza. Przewrotność tego typu zabiegów jest oburzająca i pokazuje jednocześnie, jakim przebiegłym działaniem lobby homoseksualnego w świecie było przejęcie znaku tęczy dla swej propagandy.

Sytuacja, w którą niechlubnie włączają się także osoby określające się jako katolicy, wymaga kilku uwag.

Po pierwsze, już samo odwoływanie się środowisk wspierających ruch lesbijek, gejów, biseksualistów i transseksualistów (LGBT) do Biblii w kontekście tęczy jest jakimś ponurym żartem. Bo to przecież właśnie w Starym Testamencie występki homoseksualne są bardzo surowo potępiane, jako te, które burzą porządek Bożego stworzenia. W Księdze Kapłańskiej czytamy: „Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość!” (Kpł 18,22). Mieszkańcy biblijnej Sodomy i Gomory zostali surowo ukarani za zboczenia, których się bezwstydnie dopuszczali.

Dlatego tęcza, którą posługują się propagandziści LGBT, nie ma nic wspólnego z Biblią. Co ważne, nie jest to zdanie tylko katolików. Wczoraj na Twitterze napisało o tym też Forum Żydów Polskich: „Argument, że sześciokolorowa tęcza symbolizująca ruch LGBT jest w jakiś sposób zgodna z symbolem biblijnego Przymierza (siedmiokolorową tęczą), jest kłamliwy lub – co najmniej – błędny. Te dwie tęcze, te dwa symbole pozostają w kulturowym konflikcie”.

Po drugie, zamiana aureoli Matki Bożej Jasnogórskiej ze złotej na tęczową jest wielką profanacją. Ci, którzy wykrzykują, że „tęcza nie obraża”, nie chcą pamiętać, dlaczego ona się znalazła na przerobionym obrazie Królowej Polski. Był to protest przeciwko jednoznacznemu wystrojowi Grobu Pańskiego w jednym z kościołów w Płocku. Zostały tam ustawione pudła z napisami symbolizującymi ludzkie grzechy, a wśród nich grzechy LGBT, gender i homozboczenia. Tutaj jest właśnie istota obecnego sporu: akty homoseksualne są grzeszne, a określonym środowiskom zależy, aby Kościół przestał o tym przypominać. Nie ma wątpliwości, że wpisanie poprzez symbol tęczy zachowań grzesznych, które Pismo św. potępia i nazywa obrzydliwością, w oznaczającą świętość aureolę Maryi i Jej Syna jest zbezczeszczeniem tego wizerunku.

Po trzecie, przymierze Boga z ludźmi, którego znakiem jest biblijna tęcza, to konkret. Bóg zobowiązuje się otaczać opieką swój lud, a w odpowiedzi oczekuje posłuszeństwa ze strony ludzi. Ktoś, kto dziś przywołuje biblijny symbol tęczy w kontekście ruchu LGBT, dokonuje kolejnej profanacji. Bo promowanie postaw homoseksualnych i ideologii gender jest uderzeniem w porządek natury zamierzony i ustanowiony przez Boga oraz wypowiedzeniem posłuszeństwa Jego prawu.

Sławomir Jagodziński

Aktualizacja 9 maja 2019 (21:26)

Nasz Dziennik