logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: / -

Pamięć o franciszkańskich męczennikach trwa

Piątek, 7 czerwca 2019 (13:12)

Dziś przypada liturgiczne wspomnienie franciszkańskich męczenników: bł o. Michała Tomaszka i bł. o Zbigniewa Strzałkowskiego. Jak podkreśla o. Stanisław Olbrycht OFM Conv, misjonarz, który zajął miejsce franciszkanów w Pariacoto, kult jego współbraci wciąż się rozwija, a do ich grobu przybywają tysiące pielgrzymów. – Są oni postrzegani jako ci, którzy pomagają w walce z terroryzmem i z nienawiścią – mówi franciszkanin.

Jak podkreśla o. Jan Maria Szewek OFM Conv, o. Stanisław Olbrycht jest ostatnim franciszkańskim misjonarzem, który do Ameryki Południowej popłynął jeszcze statkiem, a nie poleciał samolotem. Służy na misjach ponad 40 lat, najpierw w Boliwii, potem w Peru. Był w Pariacoto, gdy o. Strzałkowski i o. Tomaszek zaczynali tam pracę, i był na ich pogrzebie.

O. Olbrycht zdradził nam, jak wyglądał pierwszy cud błogosławionych męczenników – podczas uroczystości pogrzebowych, przy jednym z mężczyzn tam zgromadzonych, znaleziono materiały wybuchowe, które miał zamiar zdetonować w kościele parafialnym. – Udało się go zdemaskować, zatrzymać, a ludzie uznali to za cud męczenników – mówi.

Zaraz po pogrzebie pojawili się mężczyźni, którzy chcieli zabrać franciszkanom misje – wspomina o. Olbrycht, mówiąc, że po śmierci ojców ona umarła wraz z nimi. Kościół jednak na to się nie zgodził. W 1994 roku do Pariacoto przyjechał na osieroconą placówkę o. Olbrycht i wznowił działanie misji. – Motto mojego postępowania brzmi: „Iść, gdzie nikt nie chce iść, wybierać to, co trudne, ale Panu Bogu miłe” – wyznaje.

Dziś parafia w Pariacoto obejmuje 73 andyjskie wioski. W Peru w czterech miejscowościach mieszka i pracuje obecnie 10 Polaków i 5 Peruwiańczyków.

– Początkowo przyjazd do Pariacoto był oceniany przez pielgrzymów jako ryzykowny, ale z czasem nasza stała obecność w tym miejscu spowodowała, że zaczęły przyjeżdżać większe grupy, nawet prosząc o nocleg. Na ruch pielgrzymkowy wpłynął proces beatyfikacyjny i beatyfikacja o. Tomaszka i o. Strzałkowskiego. Naszym głównym zadaniem i troską jest stworzenie obecnie odpowiednich warunków do przyjmowania pielgrzymów – podkreśla o. Olbrycht.

Jak wyjaśnia franciszkanin, najwięcej wiernych odwiedza Pariacoto w maju, podczas uroczystości odpustowych w parafii, w sierpniu w rocznicę śmierci polskich misjonarzy, a grupy młodzieży przygotowującej się do bierzmowania przyjeżdżają na rekolekcje we wrześniu, październiku i listopadzie.

– O. Tomaszek i o. Strzałkowski w pierwszym rzędzie są uważani za tych, którzy pomagają w walce z terroryzmem i z nienawiścią. Na to wskazują modlitwy, prośby i dziękczynienia, które wpływają do naszej misji – mówi misjonarz i dodaje, że samo Pariacoto jest postrzegane w Peru jako miejsce „integracji społecznej i narodowej”.

Brat Jan Hruszowiec, promotor kultu męczenników z Pariacoto, wyjaśnia, że dziś relikwie franciszkańskich misjonarzy męczenników są obecnie w 350 miejscach na świecie, z czego ok. 200 w Polsce. – W maju 2016 r. powstała krucjata różańcowa przeciwko terroryzmowi i coraz więcej osób do niej przystępuje. Jej patronami są o. Tomaszek i o. Strzałkowski. Z różnych stron świata otrzymujemy sygnały, że ludzie modlą się i doświadczają tego, że bracia strzegą ich przed różnymi rodzajami terroryzmu i przemocy, także tej w życiu codziennym – mówił br. Hruszowiec.

Franciszkanie o. Zbigniew Strzałkowski i o. Michał Tomaszek rozpoczęli pracę misyjną w peruwiańskim Pariacoto w 1989 r. Zginęli 9 sierpnia 1991 r. zabici przez terrorystów z ugrupowania Sendero Luminoso strzałami w tył głowy. Ojciec Strzałkowski miał 33 lata, ojciec Tomaszek – 31. W 2015 r. zostali beatyfikowani w Chimbote w Peru. 7 czerwca przypada ich liturgiczne wspomnienie.

Małgorzata Pabis

NaszDziennik.pl