logo
logo

XIII NIEDZIELA ZWYKŁA

zdjęcie

Zdjęcie: / -

Ewangelia

Niedziela, 30 czerwca 2019 (09:46)

Łk 24,46-53

Gdy dopełniały się dni wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jeruzalem, i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i weszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by przygotować Mu pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jeruzalem. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: „Panie, czy chcesz, byśmy powiedzieli: Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich?” Lecz On, odwróciwszy się, zgromił ich. I udali się do innego miasteczka. A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: „Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz”. Jezus mu odpowiedział: „Lisy mają nory i ptaki podniebne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć”. Do innego rzekł: „Pójdź za Mną”. Ten zaś odpowiedział: „Panie, pozwól mi najpierw pójść pogrzebać mojego ojca”. Odparł mu: „Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże”. Jeszcze inny rzekł: „Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu”. Jezus mu odpowiedział: „Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego”.


 

Rozważanie

Bóg ponad wszystko

Pan Jezus wielokrotnie musiał się mierzyć ze stereotypami. Gdy szedł do Jerozolimy, Samarytanie nie przyjęli Go, ponieważ był Żydem. Inne argumenty były nieważne – przekazywana z pokolenia na pokolenie niechęć wystarczyła. Złośliwej satysfakcji nie zabrakło i z drugiej strony: „Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?” – pytali uczniowie. Ciekawe, że nawet bliskość Chrystusa nie uchroniła ich przed myśleniem w toksycznych kategoriach.

Wolność, którą proponuje Jezus, wyprowadza poza owe uwikłania. Bóg ponad wszystko! Tylko On się liczy. „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli” – zachęca nas św. Paweł. Ma mieć ona konkretny kształt: „nie bierzcie tej wolności za zachętę do hołdowania ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie”.

W 12 rozdziale Ewangelii według św. Mateusza zamieszczony jest dość wymowny dialog Jezusa z faryzeuszami. Oskarżają Go o to, że mocą Belzebuba wyrzuca złe duchy. „Jak może ktoś wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże? I dopiero wtedy dom Jego ograbi” – odpowiada Jezus (Łk 12,29). Mniejsza o absurdalne oskarżenie. W zdaniu zawarta jest ważna przestroga. Jak najprościej pokonać człowieka? Najpierw trzeba go związać. Jego myśli, pragnienia, dążenia. Wmówić mu, że ma się wstydzić tego, z czego winien być dumny. I być dumnym z tego, czego winien się wstydzić. Jak pokonać rodzinę? Tak samo: związać jej poszczególnych członków – z komputerem, smartfonem, telewizorem, wmówić pracoholizm i przekonać, że od stanu konta zależy wszystko. Wkręcić w korporacyjne zależności, uwikłać w pseudonowoczesność, w jej imię afirmować największe absurdy rodem z Orwella. Tak padali najwięksi „mocarze”. „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus” – mamieni światem bez granic, pamiętajmy o tym, co jest naprawdę ważne.

 

Ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik