logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Krzyż drogowskazem

Środa, 4 września 2019 (11:17)

ROZMOWA z Lechem Dokowiczem z Fundacji Solo Dios Basta, współorganizatorem modlitewnej akcji Polska pod Krzyżem

 

14 września na lotnisku w Kruszynie koło Włocławka odbędzie się centralna uroczystość ogólnopolskiej akcji modlitewnej Polska pod Krzyżem. W konferencji wprowadzającej podejmie Pan temat „Odrzucenie Krzyża i walka duchowa we współczesnym świecie”. Z czym musi się zmierzyć współczesny katolik?

– Myślę, że są to dwie grupy problemów. Pierwsza to zagrożenia zewnętrzne, a więc relatywizm, laicyzacja życia wspólnotowego, wszechobecna seksualizacja, zdemonizowanie części kultury masowej oraz coraz częstsze przypadki szyderstwa i jawnej agresji wobec postaw wiary. Nasz sprzeciw wobec tych zagrożeń, przeżywany w zjednoczeniu z Panem Bogiem, zmusza do radykalizacji postawy wiary i prowadzi do jej umocnienia. Jak powiedział w II w. Tertulian, odnosząc się do najbardziej ekstremalnych doświadczeń w tej przestrzeni: „Krew męczenników jest zasiewem Kościoła”.

Druga grupa problemów związana jest z zagrożeniami wewnętrznymi. Tu wymieniłbym przede wszystkim zauważalny u pewnej części ludzi Kościoła brak wiary, który z kolei prowadzi do faryzeizmu, ciężkich grzechów, budowania struktur zła wewnątrz samego Kościoła oraz zamieszania doktrynalnego.

Jaka powinna być nasza odpowiedź?

– Po pierwsze, aby ten czas duchowej zawieruchy przetrwać, trzeba się ciągle na nowo nawracać. Oznacza to pewną postawę serca, która charakteryzuje się radykalnością życia w prawdzie. Po drugie, trzeba zacząć żyć życiem sakramentalnym w pełni. To oznacza przede wszystkim częste, głębokie spowiedzi święte oraz częste i pobożne przyjmowanie Komunii Świętej. Do tego regularna modlitwa osobista, czytanie Słowa Bożego, więź ze świętymi, duszami czyśćcowymi i zażyła relacja z Matką Bożą. Czyli tak naprawdę po prostu życie katolickie w całej rozciągłości i wierności ortodoksji. Bez tych elementów nie będziemy mieli zbroi, miecza i tarczy, potrzebnych, aby osiągnąć zbawienie.

Czy udział w akcji modlitewnej Polska pod Krzyżem jest jedną z tych konkretnych odpowiedzi: tak, chcę iść za Chrystusem.

– Tak, ponieważ prowadzi nas do centralnej tajemnicy wiary: odkupieńczej męki i śmierci Pana Jezusa, która zmywa grzechy każdego, kto upatruje w niej swój jedyny ratunek.

Jako organizatorzy prosicie o to, aby każdy przywiózł ze sobą krzyż. Dlaczego?

– My, katolicy, nie mamy ważniejszego znaku niż krzyż. Chcemy, aby te krzyże przywiezione do Włocławka stały się świadectwem naszej wiary i drogowskazem na drogach życia. Przez ich przywiezienie i trzymanie w rękach podczas wybranych momentów spotkania chcemy też zaprosić do zbudowania szczególnej więzi z tym znakiem, który ma moc, aby odnowić naszą tożsamość oraz chronić nas i nasze rodziny przed siłami ciemności.

Ziemia włocławska została doświadczona podczas II wojny światowej śmiercią ponad 200 kapłanów, w tym bł. bp. Michała Kozala. Włocławek był też świadkiem męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki. W dniu jego urodzin Polska stanie pod Krzyżem. Poprzez swoje życie i śmierć zostawili nam oni bardzo czytelny testament – radykalność wiary, aż po gotowość oddania za nią życia. Kiedy my słabniemy, możemy oprzeć się na ich świadectwie, aby nie ustać w biegu, wpatrując się jak oni w Krzyż Chrystusa.

Zgłoszenia udziału w akcji modlitewnej Polska pod Krzyżem napływają z różnych stron naszej Ojczyzny. Ci, którzy nie będą mogli dotrzeć do Włocławka, organizują się w swoich lokalnych społecznościach. Czy otrzymujecie również informacje, że w łączności duchowej z wami będą trwać na modlitwie także osoby mieszkające poza granicami Polski?

– Tak, Polonia jest w dużej części wierna Panu Bogu i Ojczyźnie. Doświadczyliśmy tego szczególnie podczas organizacji Różańca do Granic. Również teraz przychodzą zgłoszenia łączności duchowej z Polską pod Krzyżem, m.in. z Anglii, Niemiec, USA, Kanady i Australii.

Dziękuję za rozmowę.


Wszystkie informacje na temat wydarzenia na www.polskapodkrzyzem.pl.

Małgorzata Bochenek

Nasz Dziennik