logo
logo

XXXI NIEDZIELA ZWYKŁA

zdjęcie

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

Ewangelia

Niedziela, 3 listopada 2019 (10:21)

Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A pewien człowiek, imieniem Zacheusz, który był zwierzchnikiem celników i był bardzo bogaty, chciał koniecznie zobaczyć Jezusa, któż to jest, ale sam nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić.

Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”. Zszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: „Do grzesznika poszedł w gościnę”.

Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogoś w czymś skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”.

Na to Jezus rzekł do niego: „Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł odszukać i zbawić to, co zginęło”.

Łk 19,1-10


 

Rozważanie 

Moc miłosierdzia

W lekturze Ewangelii opowiadającej o spotkaniu Jezusa z Zacheuszem zwraca uwagę zdecydowanie, wręcz apodyktyczność Jego słów: „Zacheuszu […] dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”! Jezus nie pyta: czy mogę? Czy zaprosisz mnie do siebie? Czy nie będzie to dla ciebie problemem? Widząc serce skruszonego grzesznika, chce w nim natychmiast zamieszkać! Wejść w nie, zanim słaba wola osłabnie i znów wypełni się brudem grzechu. Zapewne wielu obserwatorów biblijnej sceny zgorszyło się, widząc, co się dzieje – podobnie jak wtedy, gdy Jezus pozwalał się dotykać kobiecie rozwiązłej, zasiadał do stołu razem z publicznymi grzesznikami, przytulał trędowatych. Cóż to za prorok, który nie zna Prawa? Jeszcze wtedy nie rozumieli…

Ciągle zbyt łatwo przychodzi nam zabawa w prokuratorów i adwokatów. Zapominamy, że „człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce” (1 Sm 16,7). I przed Nim nic się nie ukryje. Pan Bóg nie boi się ubóstwa, ułomności, niemocy tak skwapliwie dziś chowanej, niemedialnej. Sam w swoim Synu doświadczył jej wielokrotnie. Nieodmiennie zachwyca modlitwa zapisana w Księdze Mądrości, proklamowana dziś w pierwszym czytaniu: „Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś, bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego uczynił. Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty nie powołał do bytu? Jak by się zachowało, czego byś nie wezwał? Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Panie, miłośniku życia. Bo we wszystkim jest Twoje nieśmiertelne tchnienie. Dlatego nieznacznie karzesz upadających i strofujesz, przypominając, w czym grzeszą, by wyzbywszy się złości, w Ciebie, Panie, uwierzyli” (Mdr 12,2).

Zadaniem Kościoła jest głosić Boże Miłosierdzie, pomagać odnajdywać Jego ślady w świecie biednym i zagubionym, ocalać to, co zginęło. Nie bać się być czasem gwałtownym, zdecydowanym. Dopóki jeszcze jest czas…

Ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik