logo
logo

XXXII NIEDZIELA ZWYKŁA

zdjęcie

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

Ewangelia

Niedziela, 10 listopada 2019 (10:44)

Aktualizacja: Niedziela, 10 listopada 2019 (10:56)

Łk 20,27-38

Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: „Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: »Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat pojmie ją za żonę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu«. Otóż było siedmiu braci. Pierwszy pojął żonę i zmarł bezdzietnie. Pojął ją drugi, a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. W końcu umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę”.

Jezus im odpowiedział: „Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania.

A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa o krzewie, gdy Pana nazywa »Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba«. Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją”.


 

ROZWAŻANIE

 Jak będzie w niebie?

– Jak tam jest, w niebie? – ileż razy pada to pytanie w różnych kontekstach. Inaczej brzmi na progu życia, gdy „do wzięcia” jest każda utopia i w młodzieńczym umyśle istnieje ukryte przekonanie, że niebo można sobie skonstruować na ziemi; inaczej, gdy już mamy za sobą rozczarowania i w głowie pokornie dojrzewa myśl, że w tym niedoskonałym świecie nie ma szans na jego dotknięcie. Pytanie ważne, no bo skoro, jako chrześcijanie, całe życie mamy tam zmierzać, chciałoby się wiedzieć coś więcej…

A zatem: jak jest w niebie? Bez wątpienia jest to rzeczywistość inna od tej, jaką znamy z codzienności. A że nie potrafimy sobie jej wyobrazić? Nie szkodzi. Zapewne wykształceni rozmówcy Jezusa (saduceusze), ale też apostołowie, przygodni słuchacze – gdy tłumaczył im, iż TAM „ci, którzy uznani są za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić” – też nie pojmowali tego, co im mówił. Wyobraźnia ludzka jest ograniczona. Czy będzie to jedno niekończące się zaskoczenie, kaskada fascynacji – podobnych do tych, które towarzyszą podziwianiu grających feerią barw, zapachów, miejsc: oto wydaje się, że nie może być już nic piękniejszego od tego, co wyłania się zza zakrętu, zza szczytu góry. A potem zmysły zostają obdarowane jeszcze czymś piękniejszym! Czy tak będzie w niebie? Na pewno. I jeszcze nieskończenie więcej. Nie będzie tam „wiecznego odpoczywania”, nudy… Skąd ta pewność?

Odpowiedź nie jest skomplikowana: bo tam jest Bóg! Bóg, który jest bogactwem życia, kwintesencją istnienia. Bóg, który jest miłością, doskonałością, pełnią. Zostaniemy zanurzeni w Niego całkowicie, nie będzie już nas, bo wszystko, co do tej pory było ważne, przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie.

Ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik