logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Podarujmy modlitwę Maryi

Sobota, 23 listopada 2019 (02:07)

Z o. dr. Tadeuszem Rydzykiem CSsR, dyrektorem Radia Maryja, rozmawia Krzysztof Gajkowski.

Zaprasza Ojciec Rodzinę Radia Maryja i całą Polskę do przebłagania Matki Bożej za grzechy bluźnierstwa, jakie w tym roku miały miejsce między innymi w naszym kraju. Co było inspiracją do zainicjowania takiej nowenny?

– Bluźnierstwa, jakie miały miejsce między innymi w Polsce, nie dają spokoju sumieniom katolików. Pragnienie przebłagania Matki Najświętszej w nabożeństwie pierwszych sobót miesiąca to wynik wewnętrznego przynaglenia, które powodują ataki wymierzone w Przenajświętszą Matkę. Matka Boża jest naszą prawdziwą Matką. Do Niej zawsze przychodzi się z jakimś darem. Gdy już jako kapłan odwiedzałem moją mamę, zawsze miałem dla niej kwiaty. To było dla mnie oczywiste. Tak oczywiste jest dla mnie dziś, że przed oblicze Matki Najświętszej musimy przybywać z modlitwą. W obliczu bluźnierstw ten dar naszej modlitwy musi być szczególny.

Ta modlitwa będzie jednocześnie darem Rodziny Radia Maryi dla naszej Matki.

– Tak, ta modlitwa to także dar z okazji kolejnej rocznicy powstania Radia. To, że razem z Radiem Maryja już 28 lat przychodzimy do Matki Bożej, jest prawdziwym cudem. Radio jest darem Matki Bożej. Ono powstało z niczego, nie było dla niego miejsca, brakowało ludzi, nie było pozwoleń ani potrzebnych środków. Wszystko to wymagało ogromnego wysiłku duchowego, któremu ciężko byłoby sprostać bez Bożej opieki. Nie mam wątpliwości, że było to dane przez Boga. Podobnie jest z przebłaganiem za bluźnierstwa. One nie dają spokoju i mobilizują nas, by upaść na kolana i przepraszać Matkę Przenajświętszą.

Mamy tyle pięknych tradycji maryjnych, dlaczego modlitwę przebłagalną wznosić będziemy właśnie przez nabożeństwo pierwszych sobót?

– Dlatego, że trzeba odpowiedzieć na wezwanie Maryi. 10 grudnia 1925 roku Matka Najświętsza przyszła z Panem Jezusem do Siostry Łucji. Pan Jezus pierwszy ją poprosił słowami: „Miej współczucie z Sercem Twej Najświętszej Matki, otoczonym cierniami, którymi niewdzięczni ludzie wciąż Je na nowo ranią, a nie ma nikogo, kto by przez akt wynagrodzenia te ciernie powyciągał”. Te ciernie to są bluźnierstwa i nasze grzechy. Każde z nich to cierpienie zadane Panu Jezusowi i Matce Przenajświętszej. Tego nigdy jeszcze u nas nie było.

Po 28 latach trwania w szkole Maryi wiemy, że Ona otacza nasz Naród opieką i wielką miłością. Ufajmy Jej, a Ona nas ochroni przed zamętem, który ogarnia współczesny świat. My jesteśmy dziećmi Matki Najświętszej, jak możemy nie lgnąć w Jej ramiona i nie zawierzyć Jej spraw naszych i Polski? Przez Jej wstawiennictwo Polska będzie silnym krajem, ale do tego potrzeba naszej wiary i miłości. Wyraźmy to przez nabożeństwo pierwszych sobót odprawianych jako przebłaganie za bluźnierstwa.

Skąd te bluźnierstwa się biorą?

– Z nienawiści. Te bluźnierstwa są niewyobrażalne. Rozumiem, że są ludzie, którzy błądzą, poszukują, a nawet grzeszą. Nie rozumiem jednak, jak można żywić taką nienawiść do Matki Przenajświętszej i Kościoła. Rzeczą ludzką jest upadać, ale diabelską trwać w upadku. Byliśmy świadkami aktów nienawiści. Nie możemy być na to obojętni.

Czy wystarczy nasze osobiste przebłaganie?

– Nie możemy lekceważyć słów Matki Najświętszej, która prosiła o pięć pierwszych sobót miesiąca. Tego też nie można zamykać w sferze mojej osobistej sprawy. Zachęcajmy do modlitwy innych i módlmy się za nich. Jeśli już kiedyś spełniliśmy prośbę Matki Bożej w odniesieniu do pierwszych sobót, spełnijmy ją drugi raz, za naszych bliskich, za tych, którzy tego nie zrobili, a nawet za wrogów i oszczerców Kościoła. Niech to będzie początek odnowy.

Módlmy się do Aniołów Stróżów za wrogów i nieprzyjaciół Kościoła. Wyjdźmy im naprzeciw odważnie i z wielką kulturą, porozmawiajmy, wytłumaczmy, jaka jest droga do prawdy. Przez nasze małe kroczki i pojedyncze działania zacznie działać Pan Bóg, który może nawrócić każde zatwardziałe serce. Zaangażujmy się i wynagradzajmy Maryi. Gdybyśmy wszyscy potraktowali to poważnie, oblicze Polski zaczęłoby szybko zmieniać się na lepsze.

Skąd pewność co do skuteczności tej modlitwy?

– Matka Najświętsza prowadzi nas do Pana Jezusa. Ona nam daje Pana Jezusa. Spójrzmy na objawienia Matki Bożej między innymi w Fatimie czy mieście Akita. Ona w Kibeho uprzedza straszne wydarzenia w Rwandzie. Najświętsza Pani wołała o pokój i mówiła, co zrobić, by on stał się rzeczywistością. Niestety, ludzkie słabości sprawiły, że zignorowano Jej głos, a jakie okrutności później miały miejsce na Czarnym Lądzie, nie musimy przypominać. To nie jest historia sprzed 2000 lat, ale z drugiej połowy XX wieku. Co będzie, jeśli my nie będziemy słuchać Matki Najświętszej? Wiemy, że będzie dobrze, jeśli będziemy Jej wierni, z modlitwą różańcową w sercu i na ustach, z nabożeństwem pierwszych sobót i wpisaną w naszą narodową historię miłością do Matki Bożej będziemy wolnym i szczęśliwym Narodem. Nasza miłość do Matki Bożej jest szczera, co widać w nieustannie przybywających pielgrzymkach, między innymi na Jasną Górę. Tam jest nasza Królowa. Trwajmy przy Niej, a Ona nas ochroni.

Nasza przyszłość jest w rękach Maryi?

– Matka Boża daje nam dużo łask. Jeśli poważnie potraktujemy Jej wezwanie, nic nie ryzykujemy, a zyskać możemy wiele, zyskać może Polska. Odrzucając wiarę, wszystko tracimy. Potrzeba nam programów społecznych, ale od nich ważniejszy jest duch Narodu, duch wiary, z którego powinny wypływać wszystkie programy społeczne i polityczne. „Niczym Sybir – niczym knuty/ I cielesnych tortur król!/ Lecz narodu duch otruty –/ To dopiero bólów ból!” – to ciągle aktualne słowa Zygmunta Krasińskiego. Istotne jest, z jakim duchem zgodne są nasze działania. Jeśli duch będzie Boży, nastanie wzajemny szacunek, zgoda i spokój, których tak potrzebujemy. Wszystko w rękach Matki Bożej.

W tym tkwi także troska o życie wieczne.

– Bądźmy dobrymi dziećmi Maryi, przeprośmy za bluźnierstwa i nie gódźmy się na dalszą deprawację. Na wszystkie sprawy ziemskie musimy patrzeć z perspektywą celu, jakim jest dla nas życie wieczne. Dlatego rozpoczynając pierwszosobotnie zadośćuczynienie, pamiętajmy, że stanowi ono także przygotowanie do śmierci, do spotkania z Żywym Bogiem i naszą Przenajświętszą Matką. Pracując w jednym z niemieckich miasteczek, widziałem taką praktykę, że nigdy w ciągu dnia nie przejeżdżał tam karawan pogrzebowy. Chodziło o to, by wszyscy mogli czuć się przyjemnie i młodo, aby nie musieli myśleć o śmierci. Widząc to społeczne kłamstwo, utwierdziłem się w przekonaniu, że ciągle trzeba mieć przed oczami śmierć, cel naszego doczesnego istnienia. Realizm chrześcijański poucza nas, by twardo stąpać po tej ziemi, a to znaczy także przygotować się na ostatnie chwile. Matka Boża powiedziała, że ze swoimi łaskami przybędzie do każdego umierającego, który odprawił nabożeństwo pięciu pierwszych sobót miesiąca. Czy wobec takiej obietnicy możemy pozostać bierni i nieczuli na wezwanie Matki?

Dziękuję za rozmowę.

Krzysztof Gajkowski

Aktualizacja 23 listopada 2019 (12:47)

Nasz Dziennik