logo
logo

III NIEDZIELA ADWENTU

zdjęcie

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

Ewangelia

Niedziela, 15 grudnia 2019 (10:17)

Mt 11,2-11

Gdy Jan usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?” Jezus im odpowiedział: „Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie”.

Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: „Co wyszliście obejrzeć na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale co wyszliście zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po co więc wyszliście? Zobaczyć proroka? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: ’Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby przygotował Ci drogę’. Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on”.

 


Radujcie się!

W tradycji Kościoła trzecia niedziela Adwentu nazywana jest niedzielą Gaudete – radości. Radość też dominuje w Liturgii Słowa. Jej źródłem jest doświadczenie bliskości Pana, spełnianie się przepowiedni prorockich.

Tylko pozornie w kolizji z dwoma tekstami dzisiejszych czytań mszalnych znajduje się fragment Ewangelii opowiadający o misji Jana Chrzciciela. Zapewne wielu z jego współczesnych miało go za dziwaka, radykała. Wtedy, ale także dzisiaj – takich się nie lubi. Prowokują, za nic mają wszelkiej maści „poprawności”! A z drugiej strony fascynują, onieśmielają, mają zdolność kruszenia wewnętrznych skamielin. Ich tajemnica kryje się w ich miłości do Boga, sile jedności z Nim. Bez Niego są nikim.

Dziś największym problemem chrześcijan jest obojętność. Zamykamy się w swoich światach deformowanych przez mainstream, spłycający obraz, rzeczywistość. Coraz mniej miejsca przeznaczamy dla Pana Boga. Zaczyna dominować swoisty apateizm, będący szczególną hybrydą lenistwa, egoizmu, infantylizmu, rezygnacji z duchowości. Wielu z nas dało sobie wmówić, że w Boże Narodzenie najważniejsza jest choinka i prezenty pod nią, suto zastawiony stół i rodzinne biesiady. Często nawet nie ma już w tym wszystkim miejsca na słowo „Jezus”, zapomniane i wzgardzone. I tylko ta tęsknota… Za innym światem – czystym, z prostymi zasadami, nadzieją. Ona każe szukać. – Gdzie jest ten nowo narodzony Chrystus? – pytają poszukujący, zabłąkani, zmęczeni bezsensownym pędem. – Pokażcie nam Boga! – wołają współcześni niewierni Tomasze. Nocami wertują chrześcijańskie portale internetowe, studiują opasłe teologiczne tomy w poszukiwaniu prawdy o Bogu „Nikodemowi chrześcijanie”. Chcieliby uwierzyć, ale sianko w betlejemskim żłóbku wydaje się zbyt trywialne, kolędy – zanadto rzewne, a Pasterka długa i nudna. Wstydzą się stanąć w jednym szeregu z pastuszkami, bo „im nie wypada”.

Pokora to klucz do tego, by znaleźć Nowonarodzonego. Jeszcze jest czas… Jeszcze nie jest za późno. Idźmy za Gwiazdą, do Betlejem. Tam są wszystkie odpowiedzi.

 

Ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik