logo
logo

Zdjęcie: / -

Pasterz bliski rodzinie

Poniedziałek, 20 stycznia 2020 (22:11)

Rozmowa z o. prof. zw. dr. hab. Kazimierzem Lubowickim OMI, kierownikiem Katedry Teologii Małżeństwa i Rodziny Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu

 

Przez wiele lat współpracował Ojciec Profesor z ks. bp. Stanisławem Stefankiem w służbie rodzinie.

– Dokładnie przez dwadzieścia pięć lat jeden drugiego uważał za przyjaciela. Zaczęło się od tego, że założyłem Wspólnotę Rodzin Katolickich „Umiłowany i umiłowana” i poprosiłem Księdza Biskupa, wówczas przewodniczącego Rady KEP ds. Rodziny, aby rozeznał moje posługiwanie. W ten sposób odkryłem człowieka zaskakująco bliskiego rodzinie. Z tego zrodziły się wspólne rozmowy i prace. Lubił, jak dosadnie mówiłem, co myślę. Lubiłem, gdy odpowiadał, bo z humorem i prostotą uczył mnie Bożej mądrości i pokazywał, jak kochać Kościół. Teraz czuję się jak ten, któremu umarł Mistrz, a nawet ojciec duchowy. Przypomina mi się nasza rozmowa na Jasnej Górze, gdy mówił: „To normalne, kiedyś odejdę, a tobie zaczną zadawać pytania, które ty mi zadajesz”.

 

Wielu podkreśla wyjątkowość Księdza Biskupa w podejściu do rodziny. Na czym ona polega?

– Takich ludzi spotyka się bardzo rzadko. Z jednej strony umiejętność głębokiego spojrzenia na sprawy, przez pryzmat teologii i nauk społecznych, a z drugiej zaskakująca orientacja w najdrobniejszych kwestiach codzienności małżeńskiej i rodzinnej. Byłem świadkiem, jak pytał w Papieskiej Akademii Życia, co znaczy artykuł w „L’Osservatore Romano” broniący aborterów, a także jak w 2010 roku do prezydenta i premiera pisał jednakowo brzmiący list, wzywając ich do praktycznej troski o małżeństwo i rodzinę w imię solidarnościowych ideałów, i cytował napis z gdańskich krzyży: „Ty, co skrzywdziłeś prostego człowieka, nad krzywdą jego drwiną wybuchając, nie bądź spokojny”. Równocześnie byłem świadkiem, jak wielodzietnym rodzinom dyskretnie wręczał otrzymane od innych pieniądze, i marzył o tzw. płacy rodzinnej, co dzisiaj znalazło wyraz w „500+”. Potrafił tak zaplanować wyjazd do Warszawy, aby zabrać ze sobą dzieci swojego kierowcy wracające na studia. Piesi pielgrzymi na Jasną Górę i kawaleria konna, których odwiedzał na trasie, młode małżeństwa w sanktuarium maryjnym w Płonce, politycy, samorządowcy, dziennikarze, twórcy, rajdowcy na motorach – nie tylko miał, ale chciał dla nich mieć czas. I pamiętam Księdza Biskupa z ostatnich wakacji, jak kosił trawę. Kosą.

 

Biskup Stanisław Stefanek przez lata był dyrektorem Instytutu Studiów nad Małżeństwem i Rodziną w Łomiankach. W jaki sposób związał się z tym miejscem?

– Ksiądz abp Kazimierz Majdański, założyciel pierwszego w świecie Instytutu Studiów nad Małżeństwem i Rodziną w Łomiankach, wybrał go jako biblistę, który z łatwością nawiązywał dialog z małżeństwami w Poznaniu, na swego najbliższego współpracownika. Arcybiskup Majdański wprowadził go w świat bardzo trudnej służby małżeństwu i rodzinie poprzez działalność naukowo-dydaktyczną. Łomianki dla Biskupa Stanisława to nie była na pierwszym miejscu kwestia zdobywania stopni akademickich. On czuł mocną potrzebę zgłębiania teologii małżeństwa i rodziny. Wychodził od Księgi Rodzaju. Do dzisiaj słyszę w uszach jego wołanie, że „małżeństwo nie jest pomysłem człowieka lecz Boga”. Troska, aby realizować „Boży zamysł o małżeństwie i rodzinie”, o której czytamy w adhortacji „Familiaris consortio” św. Jana Pawła Wielkiego najpierw przepełniała serce ks. abp. Majdańskiego, a za nim ks. bp. Stanisława Stefanka. Uczyli myśleć o rodzinie w Bożych kategoriach. Mocno przeżywał, że w trosce o liczbę studentów, nauki o małżeństwie i rodzinie coraz mocniej oscylują w kierunku przygotowywania pracowników socjalnych, negocjatorów i doradców. To wszystko potrzebne i ważne. Biskup Stanisław wierzył jednak, że szczęście małżeństwu i rodzinie gwarantuje posłuszeństwo Bożej wizji, którą trzeba zgłębiać i według niej żyć.

 

Wspominamy Księdza Biskupa jako przewodniczącego Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Rodziny.

– Biskup Stefanek był przez wiele lat przewodniczącym tego gremium. Gdy regulamin już nie pozwalał, to był zastępcą przewodniczącego, ale zawsze było powszechnie wiadome, że nikt tak jak on nie rozumie sprawy małżeństwa i rodziny. W 2009 r. ukazał się dokument Konferencji Episkopatu Polski pt. „Służyć Prawdzie o małżeństwie i rodzinie”. Prymas Polski Józef Glemp nazwał go najważniejszym dokumentem Episkopatu po 1989 roku. Warto wiedzieć, że ukazał się on w roku złotego jubileuszu kapłaństwa Biskupa Stefanka i powstał właśnie w Łomży, w pokoju, w którym podczas pielgrzymki do Polski mieszkał św. Jan Paweł Wielki. Można powiedzieć, że ten dokument to jakby testament duchowy Biskupa Stanisława dla duszpasterstwa rodzin w Polsce. Przewodniczący Rady KEP ds. Rodziny się zmieniali, ale w decydujących momentach dla spraw rodziny Episkopat chciał wiedzieć, co myśli Ksiądz Biskup Stefanek. Tak było do końca jego życia.

 

Ksiądz Biskup zasiadał także w prezydium Papieskiej Rady ds. Rodziny.

– Wielu z nas ciągle jeszcze nie czuje, jak cenne doświadczenia duszpasterskie Kościół w Polsce ma do ofiarowania światu. Święty Jan Paweł Wielki, gdy chciał ratować rodzinę, sięgnął właśnie do polskich doświadczeń, do Łomianek. Księdza abp. Kazimierza Majdańskiego, a wraz z nim Biskupa Stanisława Stefanka poprosił o wsparcie w przygotowaniu pierwszego w historii Kościoła synodu biskupów na temat „Zadania rodziny chrześcijańskiej w świecie współczesnym”, jaki odbył się w 1980 r. Biskup Stanisław opowiadał mi z pogodą ducha, ile trzeba było pokonać oporów, ile otworzyć zatrzaśniętych drzwi, ile znieść upokorzeń. Dla Kościoła pracuje się pokornie i cicho. Ksiądz Biskup Stanisław Stefanek zabrał ze sobą do grobu informację, ile z jego serca znalazło się w „Familiaris consortio” i w „Evangelium vitae” oraz w „Liście do Rodzin. W każdym razie znał te dokumenty na pamięć i cytował z odwołaniem do konkretnych numerów. Zamyślenie pojawiało się wtedy na jego czole i było widać, że mówi o tym, co przemodlił i przemyślałw świetle tego wszystkiego, co dzielili z nim przeróżni ludzie. On miał serce i drzwi domu biskupiego otwarte nie tylko dla osób idealnych. Z wieloma z tych trudnych i pogubionych w życiu rozmawiałem na jego prośbę i w jego imieniu.

 

Do końca podejmował działania na rzecz małżeństwa i rodziny.

– Ksiądz Biskup miał niespożytą siłę działania aż do ostatniego tchu. Regularne audycje w diecezjalnym Radiu Nadzieja, w Radiu Maryja oraz Telewizji Trwam, cotygodniowe felietony w „Naszym Dzienniku”. Stał niewidoczny za tysiącem działań na rzecz małżeństwa i rodziny. Odcisnął niezatarty ślad poprzez głębię swego teologicznego spojrzenia i ujmujący autentyzm człowieczeństwa. Co ważne, cisnęli się do niego także młodzi. Moja siostrzenica, Zosia z czwartej klasy szkoły podstawowej, kilka dni temu, gdy dowiedziała się o chorobie, napisała tak: „Kochany Księże Biskupie! Wiem od rodziców, że kiedy miałam się urodzić i były komplikacje, modlił się Ksiądz Biskup za mnie. Dziś ja wraz z rodzicami i dziadkami modlę się o zdrowie i błogosławieństwo Boże dla Księdza Biskupa. Pamiętamy, kochamy i serdecznie pozdrawiamy. Zosia wraz z rodziną”. Myślę, że to najlepsze podsumowanie.

Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Bochenek

NaszDziennik.pl