logo
logo

Epidemia

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Spowiedź, nie panika

Piątek, 13 marca 2020 (02:47)

Episkopat Polski wzywa kapłanów do troski o dodatkowe spowiedzi dla wiernych

Epidemia koronawirusa to nie powód do paniki, ale wezwanie do duchowej odnowy naszego życia i zawierzenia Bogu. Rada Stała Konferencji Episkopatu Polski poleciła wczoraj duszpasterzom, aby kościoły pozostawały otwarte w ciągu dnia oraz aby kapłani troszczyli się sakrament pojednania. Księża biskupi zachęcają też do adoracji Najświętszego Sakramentu.

– W sakramencie pokuty Bóg ratuje nasze życie. Nie jestem już sam – On chwyta mnie za rękę. Jestem bezpieczny! To jest Boże miłosierdzie. Dlatego nasilające się zagrożenie koronawirusem jest dla nas wezwaniem do powrotu do Boga, szansą nawrócenia, pojednania się z Nim – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” o. Mariusz Tabulski OSPPE, dyrektor Jasnogórskiego Instytutu Maryjnego. Wskazuje, że modlitwa, a szczególnie spowiedź, prowadzi nas do zobaczenia głębszego sensu wydarzeń, które dzieją się wokół nas. – Może bardziej niż z robienia zapasów należy skorzystać z daru posługi spowiednika, który obdarowuje łaską życiodajnego sakramentu – dodaje. Częste uczestnictwo we Mszy św. i sakrament pojednania to właściwa odpowiedź człowieka wierzącego na zagrożenie epidemią. Puste półki w sklepach wskazują na panikę, która jednak nie powinna być naszym doradcą wobec zagrożenia koronawirusem.

– Obecna sytuacja powinna nas skłaniać do refleksji, bo przypomina nam o kruchości zdrowia i życia. Wiele czynników wpływających na nasze życie nie zależy bezpośrednio od nas, dlatego nikomu nie przysłuży się strach. Panika jest niechrześcijańskim podejściem do sprawy, która w praktyce jest bardzo złym doradcą. My jako ludzie wierzący mamy być opanowani, mamy żyć normalnie, zachowywać się rozsądnie i mieć zaufanie do Bożej Opatrzności, która nad wszystkim czuwa i wszystko ma w swej opiece – zauważa w rozmowie z nami ks. Mateusz Szerszeń, michalita z Warszawy. Zakonnik przestrzega, że świat sugeruje nam, by skupić się tylko na aspekcie doczesnym epidemii, na zdrowiu i ratowaniu życia. – To jest ważne, ale może być także obarczone pokusą zignorowania wartości życia duchowego. Musimy się przed tym bronić. Módlmy się i podejmujmy dzieła pokutne, idźmy śladami naszych przodków, którzy w wierze upatrywali ratunku i ocalenia – zachęca ks. Szerszeń.

Spojrzeć z wiarą

Zagrożenie koronawirusem, które odmieniło tegoroczne przeżywanie Wielkiego Postu, nie może doprowadzić do tego, że z ignorancją odnosić się będziemy do spraw duchowych. Jak wskazuje ks. Szerszeń, relacja z Bogiem nie może zostać zagłuszona przez troski doczesne. – Epidemie w historii Kościoła często przeradzały się w czas ożywienia życia duchowego, który już po epidemii skutkował aktami wdzięczności i odnową duchową. Wiara pozwala chrześcijanom spojrzeć szerzej na zagrożenie epidemią, nie tylko w kontekście zdrowia, ale życia wiecznego, które jest celem naszej doczesnej egzystencji. To, co dla niewierzących jest głupstwem, my traktujemy z powagą, i dlatego zastanawiamy się, czego oczekuje od nas Bóg w tej sytuacji. Jaka powinna być nasza odpowiedź? – wskazuje nasz rozmówca.

Ojciec Mariusz Tabulski zauważa, że na Jasnej Górze spowiedź dostępna jest dla wiernych non stop, od rana do wieczora. Nasilające się zagrożenie koronawirusem jest dla nas wezwaniem do powrotu do Boga, szansą nawrócenia, pojednania się z Nim. – Pamiętajmy o tym, bo nasze życie jest w ręku miłującego Boga, który czeka na nas z otwartym sercem. Wzywajmy opieki Jasnogórskiej Maryi, danej nam jako pomoc i obrona, aby okazała się nam znów Matką! – apeluje.

Michalita ks. Mateusz Szerszeń podkreśla, że dzięki wierze na epidemię możemy patrzeć z perspektywy spraw duchowych. – Zagrożenie koronawirusem powinniśmy odczytywać jako wezwanie do modlitwy, dlatego w naszej parafii Matki Bożej Królowej Aniołów na warszawskim Bemowie zaproponowaliśmy godzinę modlitwy różańcowej w intencji ocalenia od epidemii. Staramy się pobudzać ludzi do ożywienia życia duchowego. Naszym obowiązkiem jest zachować godność i wiarę, nie dajmy się zwariować – akcentuje.

Potrzeba empatii

Epidemia niesie ze sobą nie tylko bezpośrednie zagrożenie życia, ale także może zniekształcić międzyludzkie relacje.

– Będąc w sklepie, poza pustymi półkami i długimi kolejkami zaobserwowałem dużo nieżyczliwości. To pokazuje, że obecna sytuacja jest sprawdzianem naszej solidarności z innymi ludźmi, zwłaszcza z chorymi, ale także z pracownikami służby zdrowia, którzy pochylają się nad chorymi – zwraca uwagę ks. Mateusz Szerszeń. Wyjaśnia, że to zadanie dla ogółu społeczeństwa i dla Kościoła, by nie traktować chorych jako kolejne „przypadki”, ale jak konkretne osoby, które cierpią i których rodziny także zmagają się z trudnościami – wskazuje ks. Mateusz Szerszeń.

Krzysztof Gajkowski

Nasz Dziennik