Jak podkreślił ks. Adamczyk, Bóg zawsze daje nam słowo, które nas pokrzepia.
– Odczytujemy to słowo w konkretnej sytuacji albo lepiej to ujmując, pozwalamy, by Boże Słowo czytało nasze życie – powiedział kaznodzieja i dodał, że słowo na piątą niedzielę Wielkiego Postu niesie nam pokrzepienie.
– Ezechiel, którego słowa dziś usłyszeliśmy u początku liturgii, głosi swoim rodakom w czasie rozpaczy, w czasie beznadziejnej ciemności, że Bóg o nich nie zapomniał. Że jest prawdomówny, że ciągle kocha, że zawsze spełnia swoje obietnice. Ezechiel woła do Izraela, ale ten prorok dzisiaj woła do świata, w którym żyjemy: „To Pan wydobywa nas z grobu lęku, rozpaczy, strachu. To pan wydobywa nas z grobu niewoli grzechów, chorób, epidemii, bo jest Bogiem życia”. To jest dobra nowina, którą musimy nieść temu światu. Jesteśmy spadkobiercami, stróżami i głosicielami tej prawdy, jak święta Siostra Faustyna Kowalska – mówił.
Kapłan zauważył, że Bóg wybiera sobie często bardzo małe, słabe owoce i czasami wydaje nam się, że wszystko jest przegrane, jest nie tak, jak trzeba.
Kapłan mówił, że w Wielkim Poście, czytając Ewangelię Jana, przygotowujemy się do świętowania Wigilii Paschalnej. – Nie wiemy, jak ona będzie wyglądała, pewnie wyjątkowo w tym roku, a może przez tę wyjątkowość w końcu usłyszymy to pytanie, które dziś stawia Jezus Marcie: czy wierzysz w to? Albo w co wierzysz? W kogo wierzysz? – zastanawiał się i zachęcał, byśmy dziś pomyśleli nad 11 rozdziałem Ewangelii św. Jana, gdyż można stamtąd „wyciągnąć” wiele pięknych treści.
– Podzielę się z wami tym, co mnie bardzo dotyka z tego tekstu. Nigdy wcześniej tak tego tekstu nie czytałem. Nie wiem, czy wiecie, ale w 11 rozdziale Ewangelii świętego Jana najczęściej powtarzającą się prawdą jest to, że Jezus kocha Łazarza. On kocha. On miłuje. To jest jego przyjaciel. My wszyscy jesteśmy łazarzami. On nas kocha. Również w naszej sytuacji, w której się znaleźliśmy. On kocha ten świat i idzie, by nas wyrwać z grobów naszych lęków, przede wszystkim zaś z grobu naszego grzechu. To dlatego w Wigilię Paschalną, pewnie w naszych domach w łączności z naszymi parafiami, usłyszymy to pytanie: czego my się wyrzekamy, a w kogo my wierzymy? Dzisiejsze centralne zdanie Pana Jezusa w Ewangelii jest takie: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem, kto wierzy we mnie choćby i umarł, żyć będzie”. I to pewnie jest siła, która nam pozwala w inny sposób funkcjonować w tym świecie, właśnie bez lęku – mówił ks. Adamczyk.
Kaznodzieja przywołał obraz Papieża Franciszka z 27 marca tego roku. – Ten obraz pewnie nam wszystkim zostanie w pamięci – Papież Franciszek, starzec, przemierzał pusty plac Świętego Piotra. W strugach deszczu stał pod krzyżem, z którego realnie wylewała się woda i krew, jakby Boże miłosierdzie, które ogarniało ten świat. Ten obraz chciałbym złożyć z jeszcze innym obrazem, bo to było wyjątkowe wydarzenie błogosławieństwo Urbi et Orbi – Miastu i Światu. A nie wiem, czy pamiętamy, że 27 marca, 15 lat wcześniej, inny starzec udzielał błogosławieństwa światu – Urbi et Orbi. To było wyjątkowe błogosławieństwo, kiedy Jan Paweł II nie wypowiedział żadnego słowa. Dotknięty cierpieniem wyciągnął dłoń i błogosławił, a wypełniony wtedy szczelnie ludźmi plac patrzył i z podziwem przyjmował to błogosławieństwo. Te dwa obrazy trzeba uzupełnić jeszcze jednym – Benedykt XVI, kolejny Papież, który w swoich dokumentach wciąż mówi nam, że chrześcijaństwo nie jest ideologią, nie jest systemem wartości. Chrześcijaństwo jest spotkaniem z Osobą – powiedział kaznodzieja. – Jeśli spotkasz się z Jezusem Chrystusem, twoje serce zaczyna inaczej bić. Wychodzisz z grobu jak Łazarz. Trzeba nam, byśmy usłyszeli to wezwanie Pana Jezusa. Ja jestem Łazarz, ty siostro i ty bracie, w swoim domu, w kaplicy usłysz, jak Pan mówi: „wyjdź z grobu grzechów, słabości”. Może one dzisiaj są bardziej dostrzegalne przez kwarantannę, którą przeżywamy. Nawiasem mówiąc, kwarantanna – to słowo dokładnie oznacza 40 dni – przeżywamy w świecie prawdziwą kwarantannę, by się lepiej przygotować do Zmartwychwstania. I ufam, że wyjdziemy z tego doświadczenia, mocą Bożego ducha, obronną ręką, bo Pan nas będzie podnosił, pewnie inaczej, niż nam się to wydaje. Pytanie tylko, które stawiam sobie i tobie: siostro i bracie, „czy wierzysz w to, że On działa, że On wskrzesza, że On do mnie mówi?” – dodał na zakończenie.

