logo
logo

Zdjęcie: Małgorzata Pabis/ Nasz Dziennik

Naśladujmy Papieża

Sobota, 23 maja 2020 (13:53)

– Miejmy czas na ciszę modlitewną, nie tylko w naszych świątyniach, ale i w domach. I całą naszą ufność pokładajmy w Jezusie Miłosiernym. Jezu, ufam Tobie – mówił ks. infułat Bronisław Fidelus, emerytowany proboszcz parafii Mariackiej w Krakowie.

W homilii ks. Fidelus dał piękne świadectwo o św. Janie Pawle II jako człowieku modlitwy. Jako kleryk słuchał wykładów prof. Karola Wojtyły, następnie przez dziesięć lat pracował w kancelarii kardynała w kurii, a po wyborze na Papieża kilka razy w roku był w Watykanie, a także organizował pielgrzymki Jana Pawła II do Krakowa. – Będąc blisko świętego, obserwowałem jego codzienne życie jako człowieka modlitwy – wyjaśnił.

Kiedy była przerwa w wykładach, profesorowie szli do swojego pokoju, by tam chwilkę odpocząć – mówił ks. infułat Fidelus. – Profesor Wojtyła zawsze udawał się do kaplicy i całą przerwę modlił się. Miał zwyczaj w Wielkim Poście, w każdy piątek, odprawiać w krakowskim seminarium duchownym drogę krzyżową umieszczoną na jednym z korytarzy. Był to wielki przykład dla nas, kleryków. To nas bardzo budowało. Jako arcybiskup krakowski miał zwyczaj codziennie pomiędzy godziną 9.00 a 11.00 modlić się i pracować w kaplicy przed Najświętszym Sakramentem. Tam miał klęcznik i mały stolik. To był czas całkowitego wyłączenia się od innych, nawet bardzo ważnych spraw. W ciągu tych dziesięciu lat pozwoliłem sobie tylko dwa razy wejść i przeszkodzić w modlitwie, bo była bardzo ważna sprawa do załatwienia – dodawał.

Kapłan wspominał, że w czasie wspólnych  wycieczek Karol Wojtyła zawsze miał zwyczaj w pewnym momencie oddalać się od grupy na samotną modlitwę. Wiele ważnych spraw zawierzał Matce Bożej Kalwaryjskiej – udawał się do Niej na modlitwę, o czym wspominał w czasie pielgrzymki do Kalwarii.

– Jako Papież w czasie jednej z pielgrzymek o godz. 10.00 św. Jan Paweł II miał odprawiać nabożeństwo na Błoniach. W kilku księży, organizatorów nabożeństwa, umówiliśmy się, że my odprawimy Mszę św. o godz. 6.00 rano w kaplicy arcybiskupów, tam gdzie mieszkał Papież. Następnie mieliśmy iść na Błonia przygotować całą liturgię. Przyszliśmy kilka minut przed godziną szóstą do kaplicy i jakież było nasze zdziwienie, kiedy zauważyliśmy Ojca Świętego klęczącego w ławce i skupionego na modlitwie.

W programie pielgrzymki z 2002 roku była osobista prośba Papieża, by mógł się pomodlić przy relikwiach św. Stanisława w katedrze, którego bardzo czcił. Powstał problem, co w tym czasie prywatnej modlitwy zrobić, jaką dać oprawę. Padały różne głosy: może zaśpiewa chór, może muzyka organowa, a może nasza wspólna modlitwa osób towarzyszących. Padła jednak propozycja – będzie cisza. W niej możemy się łączyć z modlącym się Papieżem. Było pytanie, czy to nie będzie zbyt nudne, nie interesujące dla wszystkich oglądających ceremonię w programie telewizyjnym. Przeważyła decyzja – modlitwa będzie w ciszy. I ta modlitwa w ciszy, przedłużona nawet przez Papieża, wywarła na wiernych wielkie wrażenie. Taka była ocena tej modlitwy po pielgrzymce przez wielu jej uczestników i organizatorów.

Nic też dziwnego, że ktokolwiek się z Nim zetknął, nawet ludzie niewierzący, odczuwali jakąś wewnętrzną emanację ducha, która nie pozwoliła długo, a może w ogóle zapomnieć o takim spotkaniu, które po latach, a nawet do dziś, oddziałuje na tych, którzy osobiście się spotkali, rozmawiali, dyskutowali ze św. Janem Pawłem II – wskazywał ks. Fidelus.

Małgorzata Pabis

Aktualizacja 23 maja 2020 (14:28)

NaszDziennik.pl