Formułę beatyfikacyjną w postaci listu apostolskiego Benedykta XVI przekazał w języku łacińskim prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych ks. abp Angelo Amato, a po polsku odczytał ją ks. abp Kazimierz Nycz. „On zło dobrem zwyciężył, aż do przelania krwi” – mówił ks. abp Amato, kreśląc w homilii sylwetkę nowego polskiego męczennika.
Tuż przed Mszą św. beatyfikacyjną na placu Piłsudskiego odmówiona została modlitwa różańcowa, której część poprowadziła matka ks. Jerzego, Marianna Popiełuszko.
Metropolita warszawski przypomniał, że proces beatyfikacyjny rozpoczęty na szczeblu diecezjalnym w 1997 roku został ukończony w Rzymie 19 grudnia ub. roku dekretem Ojca Świętego o męczeństwie sługi Bożego.
„Gaude, Mater Polonia! Ciesz się, Matko Polsko! Ciesz się, Warszawo!” – wołał ks. abp Nycz, podkreślając, że „przeżywamy dziś wielki dzień w historii archidiecezji warszawskiej, Kościoła w Polsce i całej naszej Ojczyzny. Oto z woli Piotra naszych czasów, Papieża Benedykta XVI, zostanie włączony do grona błogosławionych sługa Boży ks. Jerzy Popiełuszko, polski kapłan i męczennik”.
„Kochana mamo księdza Jerzego, dziękujemy za syna, kapłana i męczennika” – tymi słowami ks. abp Nycz zwrócił się do uczestniczącej w uroczystościach beatyfikacyjnych Marianny Popiełuszko. Uczestnicy Mszy powstali z miejsc i nagrodzili matkę kapłana długą owacją.
W formule beatyfikacyjnej stwierdzono, że święto ks. Popiełuszki będzie obchodzone 19 października, w dniu śmierci kapłana męczennika.
Odsłonięty został obraz beatyfikacyjny ks. Jerzego, namalowany przez Zbigniewa Kotyłłę. Po chwili do prezbiterium weszła procesja z relikwiami, której towarzyszyła Marianna Popiełuszko i ks. Zygmunt Malacki, proboszcz żoliborskiej parafii św. Stanisława Kostki. Relikwie nieśli diakoni ubrani w dalmatyki w kolorze czerwonym (na znak męczeństwa beatyfikowanego) w otoczeniu osób niosących kwiaty i świece. Chór zaintonował pieśń „Nie daj się zwyciężyć złu, zło dobrem zwyciężaj”.
W homilii, zastanawiając się, co było powodem tej wielkiej zbrodni, ks. abp Amato powiedział, że jedynie to, iż ks. Jerzy był „wiernym katolickim kapłanem, który bronił swojej godności jako sługi Chrystusa i Kościoła oraz wolności tych, którzy – podobnie jak on – byli ciemiężeni i upokorzeni”. I to właśnie dlatego rozpętał się przeciw niemu „niszczący gniew wielkiego kłamcy, nieprzyjaciela Boga i ciemiężcy ludzkości, tego, który nienawidzi prawdy i szerzy kłamstwo”.
Dodał, że „ksiądz Jerzy nie uległ pokusie, by żyć w tym obozie śmierci”. Ponadto „przy pomocy jedynie duchowych środków, takich jak prawda, sprawiedliwość oraz miłość, domagał się wolności sumienia obywatela i kapłana”.
„Dlatego ten bezbronny kapłan był śledzony, prześladowany, aresztowany, torturowany, a ostatecznie brutalnie związany i, choć jeszcze żył, został wrzucony do wody. Jego oprawcy, którzy nie mieli najmniejszego szacunku dla życia, z pogardą odnosili się nawet do śmierci. Porzucili go, jak niektórzy porzucają martwe zwierzę” – mówił ks. abp Amato.
Kaznodzieja przypomniał, że wiara ks. Jerzego miała silny wpływ na innych. Bardzo często jego spotkania z ludźmi stawały się okazją do modlitwy. „[Wiara] była też niezłomna i promieniowała w środowiskach oraz w osobach, które spotykał. Nie była w nim czymś dodatkowym, uzupełniającym, lecz stawała się miarą wszystkich jego czynów”.
Ks. abp Amato przypomniał, że sam ks. Jerzy mówił: „Chrześcijaninowi nie może wystarczyć jedynie potępienie zła, kłamstwa, nikczemności, przemocy, nienawiści, zniewolenia; on sam musi być autentycznym świadkiem, rzecznikiem i obrońcą sprawiedliwości, dobra, prawdy, wolności i miłości”.
Zwracając się do obecnej przed ołtarzem matki ks. Jerzego, Marianny, powiedział, że „nie wystarczyłoby łez wszystkich polskich matek, aby załagodzić taki ból i mękę”, jaką była śmierć tego kapłana.
Dalej kaznodzieja podkreślił, że ofiara młodego kapłana nie była porażką, gdyż jego oprawcy nie byli w stanie, „nie mogli uśmiercić Prawdy”.
Wysłannik Ojca Świętego powiedział, że „dzisiejsza beatyfikacja jest godnym zapamiętania dniem radości dla waszego Narodu”. Dodał, że ta beatyfikacja jest „wielkim darem dla wielkiego Narodu, którego księga świętości wzbogaca się o kolejną szczególną kartę”.
„Teraz również wieść o beatyfikacji księdza Popiełuszki roznosi się z Polski na cały Kościół i na cały świat – jak zapach wonnego kadzidła” – dodał.
Ksiądz arcybiskup zwrócił uwagę, że wielką mocą, dającą siłę temu młodemu kapłanowi, był Jezus Chrystus obecny w Eucharystii. Przypomniał, że kiedy ks. Popiełuszko był w wojsku, to szczególnie cierpiał z powodu niemożności przyjmowania tego sakramentu. Bywało i tak, że podstępem zdobywał przepustkę, aby udać się do pobliskiego kościoła i przyjąć Komunię św.
„W obliczu religijnych prześladowań Eucharystia była dla niego Boskim pokarmem, który umacniał go w dawaniu świadectwa wierze” – powiedział.
Przypomniał też jego ewangeliczne świadectwo miłości, nawet wobec prześladowców. Zacytował słowa ks. Jerzego z ostatniej odprawianej przezeń Mszy św. w Bydgoszczy, 19 października 1984 r.: „Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy”.
Po Mszy św. do Świątyni Opatrzności Bożej w Wilanowie ruszyła uroczysta procesja z relikwiami bł. ks. Jerzego Popiełuszki, które zostały złożone w Panteonie Wielkich Polaków.

