logo
logo

Leon Wyczółkowski, Portret św. Brata Alberta Zdjęcie: / Inne

Być dobrym jak chleb

Środa, 17 czerwca 2020 (09:17)

Aktualizacja: Środa, 17 czerwca 2020 (10:03)

Ksiądz Paweł Kubani, proboszcz parafii św. Brata Alberta w Krakowie, przewodniczył dziś Mszy św. porannej w sanktuarium Bożego Miłosierdzia. W liturgiczne wspomnienie Brata Alberta wiernym w modlitwie towarzyszyły relikwie Patrona dnia.

Ksiądz Paweł Kubani zauważył, że „dziś wspominamy w liturgii człowieka, który poprzez pewien okres swojego życia był daleko, przeżywał kryzys, szukał po omacku, choć był duszą artysty”. – Człowiek, któremu słowo „miłosierdzie” było tak bardzo bliskie, że nim na co dzień żył. To święty brat Albert, świecki apostoł Trzeciego Zakonu Świętego Franciszka i „Brat naszego Boga”, jak go nazwał Karol Wojtyła, św. Jan Paweł II w swoim poemacie. Do jego postawy miłosiernej działalności pasują jak ulał słowa z dzisiejszej Ewangelii: „Nie róbcie niczego na pokaz, aby was ludzie chwalili, ale czyńcie miłosierdzie tak, by widział was Bóg. Bez rozgłosu, wrzawy i pochwał”. Można z łatwością powiedzieć, iż św. brat Albert zrozumiał ewangeliczne przesłanie Jezusa zanim jeszcze sam Pan Jezus przez św. Siostrę Faustynę przypomniał ludzkości o największym przymiocie Boga.

Można z łatwością powiedzieć iż nic nadzwyczajnego nie robił, ale każda kromka chleba podana najuboższym przez Biedaczynę z Krakowa miała wielką wartość, wartość miłosiernej miłości Boga. Pozostaje nam więc uczyć się od św. Faustyny, jak głosić Boże miłosierdzie, a od św. Brata Alberta, jak je czynić w praktyce – podkreślał kaznodzieja.

Jezus w dzisiejszym słowie przypomina, że można czynić dobro – kontynuował ks. Kubani. – Można być wspaniałym filantropem, można ukoić wiele bólu i otrzeć niejedną łzę, ale to wszystko, choć piękne, może zostać nagrodzone już tu, bo ludzie pochwalą, zauważą, oceniają i docenią. I wtedy Pan Jezus przypomina nam: „Odebrali już swoją nagrodę...”. Ktoś o takiej sytuacji powiedział bardzo prosto: „po prostu, dwa razy nie płacą”. Zasada jest prosta: czyniąc miłosierdzie, czyńmy je tak jak mówił Jezus: „Pokaż to Ojcu twemu, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie”. Tak czynił św. brat Albert. Telewizja nie zrobiła o nim audycji. Nie nagrano reklamy jego dzieła. Nie zorganizowano akcji zbierania cennych przedmiotów, a dziś o nim, po tylu latach tak wielu mówi. Naśladuje go i z jego przykładu czerpie natchnienie do miłosiernych dzieł. To jest po prostu świętość.

Kończąc homilię kaznodzieja zaapelował: „Prośmy dziś, w ten piękny poranek, przeżywając Eucharystię, byśmy umieli połączyć w sobie te dwa przymioty: teorię i praktykę, można tak w skrócie powiedzieć. A wtedy na pewno będziemy kroczyć ewangeliczną drogą, którą wskazuje Pan Jezus”.

Małgorzata Pabis

NaszDziennik.pl