W homilii ks. Motyka przypomniał, że w Ewangelii Chrystus przestrzega nas przed sądzeniem bliźnich. „Nie sądźcie!” – mówi. – Są to mocne słowa skierowane do nas. W życiu codziennym oskarżenie, sądzenie, potępianie, skazywanie bardzo często dotyczy najbliższych: żona męża, sąsiad sąsiada, koleżanka koleżankę, przełożony podwładnego. I to najczęściej, nie zachowując pozorów sprawiedliwości, powiedział kapłan i dodał, że we wzajemnych ludzkich sądach najczęściej z góry zakłada się winę, nie dając oskarżonemu szansy obrony, gdyż sądzi się go zaocznie.
- Pan Jezus daje nam do zrozumienia, że motywem tych sądów jest ludzka obłuda. Mówi Jezus: „Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Wyrzuć najpierw belkę ze swego oka”. Pytamy: czemu tak chętnie obmawiamy i plotkujemy? Może dlatego, że patrząc na cudze błędy, samych siebie chcemy rozgrzeszyć i w cieniu cudzych grzechów chcemy ukryć swoje. Zakrywamy te nasze sądzenia, mówiąc: „Przecież mówię prawdę”. Może byłoby dobrze popatrzeć na grzechy i wady bliźniego, tak jak powinniśmy patrzeć na chorobę lub kalectwo, z pewnym współczuciem. Święty Grzegorz Wielki powie: „Prawdziwa sprawiedliwość lituje się nad błędami bliźniego, fałszywa tylko oburza się na nie” – mówił kaznodzieja.
Jak wskazywał ks. Franciszek Motyka, Chrystus stanowczo zapowiada, że nasze odniesienie do ludzkich ułomności, zła, będzie podstawą sądu i wyrokiem względem nas. „Takim sądem, jakim sądzicie i was osądzą. I taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą”. – Przypominajmy sobie, że Chrystus nas zbawił na krzyżu. Nie przez sądy nad nami, ale wyrozumiałością i przebaczeniem. On ciągle, nieustannie to czyni w sakramencie pokuty, darując nam nasze grzechy. Jak mówi nasz Papież, nigdy się tym nie męczy – zakończył ks. prałat Motyka.

