logo
logo

Zdjęcie: Małgorzata Pabis/ Nasz Dziennik

Pozwolić Panu Bogu działać w nas samych

Środa, 24 czerwca 2020 (18:26)

W uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela Mszy św. w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach przewodniczył ks. dr Szymon Tracz, wykładowca historii sztuki na Uniwerystecie Papieskim Jana Pawła II.

– Gdybyśmy zapytali obserwującego niebo w cieniu katedry we Fromborku kanonika warmińskiego Mikołaja Kopernika, jaki jest najważniejszy punkt czasu astronomicznego, ten zapewne wskazałby na przesilenie letnie i zimowe. Nieprzypadkowo zatem podczas pierwszego przesilenia obchodzimy uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela, a drugiego uroczystość Narodzenia Pańskiego. Wpisana w tradycję bogata obrzędowość nocy świętojańskiej i nocy wigilijnej podkreśla szczególny moment przejścia pomiędzy dniem i nocą – światłem i ciemnością – mówił w homilii ks. Tracz.
   
Kaznodzieja przypomniał, że ponad dwa tysiące lat temu w Ain Karim urodził się chłopiec, któremu zwyczajowo w ósmym dniu nadano imię. – Nie było to imię jego ojca Zachariasza, jakby chciała tego żydowska tradycja, lecz imię Jan, jakim nazwał go w jerozolimskiej świątyni anioł. Budzące wśród najbliższych krewnych zdziwienie związane z nadanym imieniem, jak również wcześniejsza cudowna zapowiedź narodzenia dziecka, a teraz wspaniały hymn „Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, który lud swój nawiedził i wyzwolił” (Łk 1,68), wyśpiewany w prorockim uniesieniu przez niemego od kilku miesięcy Zachariasza, stanowią zapowiedź niezwykłości misji nowonarodzonego chłopca w historii zbawienia – powiedział i dodał, że wraz z kolejnymi latami życia św. Jana Chrzciciela będą realizować się słowa proroka Izajasza z pierwszego czytania: „Pan mnie powołał już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki mnie ukrył. Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie […]. Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą i mocą” (Iz 49,1-3,5b).

– Jan, głosząc chrzest nawrócenia całemu ludowi izraelskiemu, jak dopowiada dziś drugie czytanie z Dziejów Apostolskich, nie tylko przygotował drogę Zbawicielowi, wskazując Go nad wodami Jordanu swoim uczniom oraz słuchającym go rzeszom, lecz również zamknął epokę starotestamentalnych proroków. Wraz z jego narodzinami wstaje świt Nowego Testamentu, a wraz z nim najdłuższy dzień w historii świata – dzień zbawienia i odkupienia oraz jaśniejący już teraz na horyzoncie dzień Kościoła. Zaś jego ścięta głowa na misie przez wieki była i jest znakiem ceny, jaką trzeba zapłacić za prawdę – podkreślił kaznodzieja.

Z kolei 630 lata temu, 24 czerwca 1390 r. w Kętach, w niewielkim miasteczku nad Sołą, u podnóża Beskidów urodził się chłopiec, któremu zgodnie ze staropolską tradycją nadano imię patrona dnia urodzin – Jana. – Chociaż jego narodzinom nie towarzyszyły nadzwyczajne znaki, to jednak jego życie okazało się wielkie. Święty Jan Kanty – bo o nim mowa – uczony, profesor Akademii Krakowskiej, przypomina nam, że człowiek nie tworzy prawdy, gdyż ona sama się przed nim odsłania, gdy jej się szuka wytrwale. W ten sposób wyznaczył nową drogę uprawiania nauki, umiejętnie łączcząc ją z własną drogą do świętości. Jest to jego recepta na mądrość – zaznaczył ks. Tracz, który dalej mówił, że akademickie poznawanie tajemnic mądrości Boga prowadziło św. Jana z Kęt do nowego rozumienia naznaczonej nędzą duchową i materialną kondycji człowieka.

– Sto lat temu u podnóża tych samych Beskidów urodził się w Wadowicach Karol Wojtyła – mówił dalej ks. Tracz. –  Kilkadziesiąt lat później zgodnie z wielowiekową tradycją w kaplicy Sykstyńskiej po swoim wyborze na Stolicę Piotrową przyjął imię Jana Pawła II. Dziś, do tego imienia coraz częściej dodajemy przydomek Wielki.

Kończąc homilie ks. Tracz powiedział: – Dziś św. Jan Chrzciciel, św. Jan Kanty, św. Jan Paweł Wielki uczą nas, jak należy pozwolić Bogu działać w nas samych, aby przez nas mogło uwidaczniać się działanie i moc Boga. Uczą nas, jak zdobywając prawdziwą mądrość, służyć prawdzie. Tylko wtedy w naszym życiu będzie możliwe przesilenie pozwalające przejść z nocy grzechu i zła w niekończący się dzień świętości i życia bez końca.

Małgorzata Pabis

NaszDziennik.pl