Hasłem spotkania były słowa: „Wierni Bogu i Ojczyźnie w służbie człowiekowi”. W czasie Eucharystii zostały wręczone dwa medale św. Maksymiliana Marii Kolbego: ks. Jerzemu Leśce oraz Janowi Pawlikowi.
Patronat honorowy nad pielgrzymką sprawował ks. abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski.
Centralnym punktem pielgrzymki była Msza św., której przewodniczył ks. dr Zbigniew Bielas. W homilii kustosz sanktuarium Bożego Miłosierdzia mówił, że w ostatnich tygodniach w mediach słychać alarmujące hasła: „Pilnie potrzebna krew! Brakuje krwi! Potrzebujemy Waszej pomocy jak nigdy wcześniej. Pacjenci w polskich szpitalach czekają! Gorąco apelujemy o oddawanie krwi, bo jej zapasy się wyczerpują!”.
I właśnie dziś, w ostatnią sobotę lipca, po raz kolejny do sanktuarium Bożego Miłosierdzia pielgrzymują krwiodawcy i ich rodziny… Jak mówił w wywiadzie dla KAI jeden z organizatorów pielgrzymki, Henryk Dziedzic: wydarzenie odbywa się w okresie wakacyjnym celowo. – To bardzo trudny czas, kiedy często brakuje w szpitalach krwi. W tym szczególnym miejscu organizujemy więc akcję oddawania krwi – to jest nasz uczynek miłosierdzia względem bliźnich. Nie od dziś wiemy, że krew to życie, coś najcenniejszego, czego nie kupi się za żadne pieniądze – zaznaczył.
Ks. Bielas nawiązał do hasła tegorocznej pielgrzymki. – Obecny rok duszpasterski przeżywamy pod hasłem „Wielka tajemnica wiary”. Gromadzimy się na Eucharystii. Za chwilę na ołtarzu chleb i wino staną się Ciałem i Krwią Chrystusa. Nieraz w kościołach na obrazach czy mozaikach możemy zobaczyć pelikana. Przedstawienie pelikana karmiącego swoje młode, częsty motyw sztuki sakralnej, to jedno z najstarszych wyobrażeń ikonografii chrześcijańskiej. Pelikan, jak głosi historia (opisana w tekście „Fizjolog” autorstwa anonimowego Aleksandryjczyka żyjącego w drugim wieku), nie pozwala pisklętom głodować. W najtrudniejszych chwilach rozszarpuje dziobem własną pierś, karmiąc młode swą krwią – powiedział kaznodzieja i dodał: – Lipiec to miesiąc poświęcony kontemplacji Najświętszej Krwi Chrystusa, niezgłębionej tajemnicy miłości i miłosierdzia. Krew Chrystusa jest niezbitym dowodem miłości niebieskiego Ojca do każdego człowieka, bez żadnego wyjątku. Wszystko to bardzo jasno wyraził św. Jan XXIII, który otaczał Krew Pańską wielkim nabożeństwem, wyniesionym z domu, gdzie słyszał w dzieciństwie, jak rodzina odmawiała litanie jej poświęcone. Jako papież napisał list apostolski wzywający do krzewienia tego kultu (Inde a primis, 30 czerwca 1959 r.) i zachęcił wiernych do rozważania nieskończonej wartości tej Krwi, »której jedna kropla może wybawić cały świat od wszelkiej winy«.
Ks. Bielas mówił także o uczynkach miłosierdzia… – Często przypominam przybywającym tu pielgrzymom, że przed bazyliką znajduje się Brama Miłosierdzia, pamiątka Roku Miłosierdzia… I tam są wypisane uczynki miłosierdzia co do ciała i co do duszy… 14 uczynków… Zachęcam, aby zrobić sobie przy tej Bramie zdjęcie i po powrocie do domu, przypominając sobie Łagiewniki, zadawać pytanie: jak pełnię w moim życiu uczynki miłosierdzia. Papież Franciszek mówił w jednej z homilii: wypełnianie uczynków miłosierdzia co do duszy i co do ciała, to nie tylko dzielenie się tym, co posiadamy, ale także współczucie, czyli cierpienie z cierpiącymi.
Kończąc homilię, kustosz sanktuarium przypomniał, że na łagiewnickim wzgórzu można nabyć „Balsam Miłosierdzia”, który wielu pielgrzymów zabiera stąd jako pamiątkę. – Ma być dla wiernych przypomnieniem doznanej od Boga łaski i wezwaniem do stałego wysiłku, by nasze oczy, usta, dłonie i serca były coraz bardziej miłosierne. Korzystanie z „Balsamu Miłosierdzia” połączone jest z ufną modlitwą, która oparta jest na słowach św. Siostry Faustyny – mówił, przywołując modlitwę św. Siostry Faustyny:
„Dopomóż mi do tego, o Panie, aby oczy moje były miłosierne, bym nigdy nie podejrzewała i nie sądziła według zewnętrznych pozorów, ale upatrywała to, co piękne w duszach bliźnich, i przychodziła im z pomocą.
Dopomóż mi, aby słuch mój był miłosierny, bym skłaniała się do potrzeb bliźnich, by uszy moje nie były obojętne na bóle i jęki bliźnich.
Dopomóż mi, Panie, aby język mój był miłosierny, bym nigdy nie mówiła ujemnie o bliźnich, ale dla każdego miała słowo pociechy i przebaczenia.
Dopomóż mi, Panie, aby ręce moje były miłosierne i pełne dobrych uczynków, bym tylko umiała czynić dobrze bliźniemu, na siebie przyjmować cięższe, mozolniejsze prace.
Dopomóż mi, aby nogi moje były miłosierne, bym zawsze śpieszyła z pomocą bliźnim, opanowując swoje własne znużenie i zmęczenie. Prawdziwe moje odpocznienie jest w usłużności bliźnim.
Dopomóż mi, Panie, aby serce moje było miłosierne, bym czuła ze wszystkimi cierpieniami bliźnich. Nikomu nie odmówię serca swego. Obcować będę szczerze nawet z tymi, o których wiem, że nadużywać będą dobroci mojej, a sama zamknę się w najmiłosierniejszym Sercu Jezusa.
O własnych cierpieniach będę milczeć. Niech odpocznie miłosierdzie Twoje we mnie, o Panie mój” (Dz. 163).
Na pielgrzymkę do Łagiewnik przybyli dawcy krwi z różnych stron Polski. Jak podkreślali, oddają oni to, co mają najcenniejsze – dar swojej krwi. – To nasz dar miłosierdzia – mówili.

