logo
logo

Zdjęcie: Przemysław Groński/ -

Jak godnie przeżyć świętą noc Bożego Narodzenia?

Piątek, 25 grudnia 2020 (07:59)

Aktualizacja: 25 grudnia 2020 (10:47)

Ksiądz prałat Marian Kopko, kustosz sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w Krzeszowie, opowiada o nocy Bożego Narodzenia.

Nam, ludziom współczesnym, coraz trudniej zaakceptować to, że Bóg stał się człowiekiem. Dlaczego wydarzenie z betlejemskiej stajenki jest tak trudne do przyjęcia? 

Boże Narodzenie to jest wydarzenie Wcielenia, które nie tylko ma moc radowania serca, ale jest prawdziwym skandalem. To jest coś, co się w głowie nie mieści. W mentalności żydowskiej było nie do pomyślenia, że Adonai, który jest Jedyny, mógł mieć syna, to znaczy, że nie jest jedyny, bo jest ich przynajmniej dwóch. To się absolutnie nie wiązało z wiarą żydowską, dlatego chrześcijanie na początku byli traktowani jak heretycy. Natomiast świat helleński z obrzydzeniem odnosi się do materialności i cielesności – to niemożliwe do zaakceptowania, by łączyć Boga z materią, by Go wprowadzić do ciała, by mógł się narodzić z kobiety.

Nie zapominajmy, że Jezus Chrystus zawsze przedstawia się jednoznacznie i takiej samej postawy żąda od nas wobec siebie. O wiele łatwiej jest mówić o Bogu – to jest takie pojęcie bardziej szerokie. Jezus Chrystus jest taki jak ja i jest Bogiem doskonałym, przede wszystkim doskonałym w miłości. I nie da się przejść obok Jezusa Chrystusa obojętnie. Trzeba się opowiedzieć za lub przeciw. Albo Go kochać, albo nienawidzić. Tak, Jezus Chrystus to temat nieprzyzwoity, nie powinno się o Nim mówić. O wiele łatwiej jest mówić o Bogu. Chrystus wprowadza jednoznaczność.

Niedawno oglądałem film „Świadectwo” na podstawie opowiadań ks. kard. Stanisława Dziwisza, który z bliska obserwował życie Jana Pawła II. Ogromnie poruszyło mnie w tym filmie, że Jan Paweł II bardzo lubił Boże Narodzenie, kochał je przeżywać razem z innymi ludźmi, wszystkie przejawy tego Święta akceptował, łącznie z tym, że na każdy dzień całego okresu Bożego Narodzenia przygotowywał oddzielną kolędę, którą sam wykonywał. Ze wszystkimi zwrotkami na pamięć. Myślę, że dla Ojca Świętego świętowanie Bożego Narodzenia brało się nie z tradycji, tylko z tego, że On swoje Boże Narodzenie przeżywał bardzo osobiście, tzn. Chrystus rodzi się w nas w momencie, gdy Go przyjmujemy. Ojciec Święty przeżył Boże Narodzenie w swoim życiu i dlatego to święto nabrało nowego wymiaru, innych barw, było radością, cieszyło go, było Dobrą Nowiną.

Przede wszystkim jesteśmy wszyscy rozleniwieni przez te środki społecznego przekazu, staliśmy się w tym wszystkim niezwykle bierni. Kiedyś kolędowanie polegało na tym, że ludzie spotykali się i śpiewali kolędy. Przez wspólny śpiew przekazywano sobie radość Bożego Narodzenia. To śpiewanie było jak przesłanie aniołów wieszczących narodzenie Chrystusa. Dzisiaj kolęd słuchamy w samochodzie, w różnych reklamach i rzeczywiście, gdzieś nam to uciekło. Ale Bogu dzięki, że w ogóle je mamy, bo we Włoszech na przykład już nie ma specjalnych pieśni bożonarodzeniowych.

Myślę, że Boże Narodzenie to są święta, które powinny być przede wszystkim bardzo piękne. Dlaczego tak myślę? Dlatego, że chwała Boga jest piękna. Chwała Boga objawia się w tym, że – jak pisze św. Jan – Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami, i oglądaliśmy Jego chwałę. Chwałę Boga.

Pewnego razu szedł Jezus z uczniami i zauważyli na skraju ulicy żebraka. Byli poruszeni jego życiem, pełnym cierpienia, spędzanym na krawężniku. Często mamy takie same odczucia, gdy widzimy kogoś dotkniętego przez los, kalekiego. Pytamy wtedy często, dlaczego tak jest. Kto jest temu winien? Czy to jest konsekwencja tego, że ten człowiek nagrzeszył? Może nagrzeszyli jego rodzice? Jezus mówi, że to nie jest kwestia jego grzechów ani grzechów jego rodziców. Jemu się to przydarzyło, żeby się objawiła chwała Boga.

Musimy my, chrześcijanie,  przebić się przez warstwę pięknej tradycji, która często pozostaje takim świecidełkiem, jakąś bajką dla dzieci czy przeżyciem rodzinnym. Na pewno potrzebujemy nieustannie nawracać się do Słowa Bożego, które wcieliło i wciela się w nasze życie. Porównując Polskę z innymi krajami, życzyłbym, aby nasi rodacy nie zatracili tego, co jeszcze mają.

W wielu krajach nie ma już rekolekcji adwentowych, nie ma kolejek do konfesjonałów. Należy dołożyć wszelkich starań, aby w naszych rodzinach naprawdę narodził się Jezus Chrystus. Niech Boże Narodzenie w tym trudnym dla nas roku Pańskim będzie radością każdego nowo narodzonego dziecka, a matki, które jeszcze noszą pod swoim sercem nowe życie, niech – jak Maryja – oczekują na jego narodzenie.

not. Marek Zygmunt

NaszDziennik.pl