logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: arch./ -

Duchowa przepaść

Czwartek, 7 stycznia 2021 (08:23)

Aktualizacja: 7 stycznia 2021 (09:29)

Rozmowa z ks. Mateuszem Szerszeniem, michalitą z Warszawy, kierownikiem duchowym i redaktorem czasopisma „Któż jak Bóg”.

Zabójstwo dzieci nienarodzonych w 2020 roku było najczęstszym powodem śmierci na świecie – czy to wyłącznie problem społeczny i demograficzny?

– Aborcja to problem egzystencjalny i fundamentalny dla naszych czasów i współczesnych ludzi. Nie dotyczy on wyłącznie demografii, ale dotyka duchowości i moralności świata, w którym żyjemy. Co ciekawe, ostatnio sporo się mówi o prawach człowieka, a szczególnie o prawach kobiet. W tej dyskusji kłamliwie promuje się twierdzenie, że aborcja to prawo kobiety. Tego wcześniej nie było. Trwa przewartościowywanie pojęć, świat próbuje zapomnieć, że to aborcja jest łamaniem praw człowieka.

Kościół o tym nigdy nie zapomniał.

– Wśród katolików świadomość, czym jest aborcja, jest bardzo duża. Pokazuje mi to posługa w konfesjonale, w którym coraz rzadziej słyszę o aborcji. Jeszcze siedem lat temu, gdy zaczynałem pracę w Warszawie, spowiedzi dotyczących aborcji było znacznie więcej. Wiele kobiet wówczas wyznawało grzech popełniony wiele lat wcześniej. Dzięki nauce Kościoła nazywającego aborcję wprost zabójstwem dzieci nienarodzonych, ludzie uświadomili sobie, że nie jest to, jak mówiono, „zwykły zabieg”. Z tym grzechem po latach przychodzili wierni, szukając spokoju sumienia w Bogu. Dziś być może mniej jest takich spowiedzi z powodu, że zwolennicy aborcji opuścili Kościół, by nie słuchać nauki o grzechu.

Prawda o aborcji nie jest jednak kwestią wyłącznie wiary.

– Zło aborcji to kwestia racjonalnego postrzegania świata i człowieka. Akceptacja aborcji jest zgodą na nienaukowe i pozbawione racjonalnych przesłanek odbieranie człowiekowi należnej mu godności. Znamy z historii przykłady, gdy przy pomocy fałszywych teorii pozbawiano ludzi ich godności. Dziś to jest obecne w akceptacji i promocji aborcji.

W 2020 roku udokumentowano ponad 40 mln aborcji na świecie, czy to jest obojętne dla duchowej kondycji Europy i świata?

– Te liczby wprost porażają. To nie jest 40 mln anonimowych dzieci, ale konkretne osoby mające swoje imiona: Piotruś, Basia, John, Lee i wiele innych. To konkretni ludzie, którzy nie ujrzeli tego świata. Tego nie da się nazwać inaczej niż zbrodnią. W Piśmie Świętym znajdujemy przykład bożka Molocha, który żąda składania ofiar z dzieci. Dziś to właśnie aborcja jest Molochem tego świata, dramatem dzieci i ich rodziców. To jest ciemna strona naszej rzeczywistości. Kondycja  duchowa człowieka to wypadkowa wiary, racjonalności, moralności i wszystkiego, czym żyje się na co dzień. Jak może ta kondycja wyglądać, gdy moralności zarzuca się anachronizm i sprzeczność z postępem cywilizacyjnym ludzkości? Wmawia się nam, że moralność to pochodna głupoty. Tymczasem odrzucenie moralności cofa nas do czasów barbarzyńskich. Jeśli tego nie zatrzymamy, Europa i Zachodnia cywilizacja staną się jednym wielkim grobem.

Tymczasem wiele możemy usłyszeć o budowaniu przyszłości Europy i świata.

– Nie da się budować dobrej przyszłości, mając sumienie obciążone grzechem aborcji. Grzech to nie jest wyłącznie moja prywatna sprawa. Zło popełnione przeze mnie ma swoje konsekwencje w życiu ludzi żyjących wokół mnie. Grzech oddziałuje na świat, w którym żyjemy. Budować można tylko dobrem, nigdy zaś złem. Chrystus w Ewangelii nas poucza, że królestwo wewnętrznie sprzeczne się rozpadnie. Budowanie przyszłości świata w oparciu o grzech może skutkować tylko kolejnymi grzechami.

Nikt nie mówi o tym, ile tracimy przez grzech aborcji.

– Śmierć milionów dzieci zabitych pod sercami matek to śmierć pokoleń. Nie tylko tych pokoleń obecnych, ale i przyszłych, które byłyby ich następcami. Wielka odpowiedzialność ciąży na tych, którzy z taką łatwością dziś promują i propagują kulturę śmierci. Aborcja zamyka historię dzieci, całych społeczeństw i świata. Te miliony osób włożyłyby wielki wkład w rozwój wiary, kultury, sztuki, medycyny i wielu innych gałęzi naszego życia. To niepowetowana strata dla naszej doczesności. Aborcja to krótkowzroczność, która skupia się na tu i teraz, lekceważąc nawet takie zagadnienia jak pomoc osobom starszym, której obecne pokolenia także będą potrzebować.

Świat lekceważy życie, dar od Boga.

– Kobieta spodziewająca się dziecka to kobieta w stanie błogosławionym. Dlaczego dziś się tak nie mówi? Nowe życie jest błogosławieństwem, szczęściem dla matki i całej rodziny, które daje Bóg. Niszczenie tego przekonania to niszczenie naszej ludzkiej natury i porządku Bożego. Co ciekawe nie ma winnych tej manipulacji. Nit się nie chce do tego przyznać. Dziś próbuje się rozmyć odpowiedzialność za aborcję. Odrzucenie grzechu i nauki o złu moralnym powoduje, że ludzie chcą zrzucić winę na kogoś innego. Na kogo? Na Kościół, niewłaściwe prawo czy porządek patriarchalny. To w nich ma tkwić przyczyna, że aborcja jest uważana za coś niedobrego. Zwolennicy aborcji uciekają od osobistej winy. Za wyrzuty sumienia, jakie mają, winni aborcji obarczają nie siebie i swoją racjonalną naturę, ale właśnie Kościół.

Na wielu polach ścieramy się z wrogością wobec Kościoła i porządku Bożego na ziemi, czy obrona życia nie jawi się jako pierwszy i najważniejszy wróg?

– Kościół dziś stoi przed wyzwaniem obrony nauczania moralnego. Przez wieki bronił spraw dogmatycznych. Dziś musi bronić tego, co dawniej wydawało się oczywiste. Można usłyszeć, że Kościół nie dorasta do świata, ale to świat zdradza samego siebie i pogrąża się w otchłani. Tylko Kościół może go uratować, bo tylko on dziś stoi na straży racjonalności i naturalnego porządku wpisanego przez Boga w świat.

Jak odpowiedzieć na te duchowe niebezpieczeństwa?

– Po pierwsze, musimy się zatroszczyć, by wśród wszystkich katolików był tylko jeden przekaz: aborcja jest złem. Po drugie, musimy bronić racjonalności świata i nie pozwolić się zepchnąć to pozycji, że mówimy tylko o sprawach wiary. Nie. My mówimy o obiektywnym porządku rzeczywistości i przyrodzonej człowiekowi godności. Po trzecie, musimy być czujni, by wychodzić z pomocą kobietom, które rozważają zabicie dziecka. Udzielenie wsparcia i zapewnienie konkretnej pomocy, także materialnej może uratować ludzkie życie. Nie wahajmy się nawet chwili, by stanąć w jego obronie.

Dziękuję za rozmowę.

Krzysztof Gajkowski

NaszDziennik.pl