Obchody rozpoczną się przy grobie kandydata na ołtarze w sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej k. Przemyśla. Uroczystość będzie transmitowana przez Radio i Telewizję Fara https://fara.tv/.
O godz. 15.00 zaplanowana jest Koronka do Bożego Miłosierdzia i konferencja. O godz. 17.00 – Różaniec, a o godz. 18.00 – Msza św. z udziałem ordynariusza archidiecezji przemyskiej ks. abp. Adama Szala i ordynariusza krakowskiej prowincji franciszkanów o. Mariana Gołąba.
Na stronie internetowej dedykowanej kandydatowi na ołtarze znajduje się szczegółowy program obchodów Roku Ojca Wenantego https://wenanty.pl/.
Ojciec Wenanty Katarzyniec urodził się 7 października 1889 roku we wsi Obydów (arch. lwowska). Na chrzcie świętym otrzymał imię Józef.
Był zawsze posłuszny, pracowity, pobożny i skromny. Był bardzo zdolnym uczniem. Utrzymywał się ze stypendium i korepetycji. Marzył o poświęceniu się służbie Bożej. W 1908 roku wstąpił do zakonu franciszkanów. We Lwowie otrzymał habit zakonny wraz z nowym imieniem: Wenanty i rozpoczął roczny nowicjat, po którym złożył śluby zakonne.
W życiu wspólnym był nadzwyczaj zgodny i uczynny. Zachowywał wszelkie przepisy zakonne. Na rekolekcjach postanowił sobie: „Będę się strzegł najmniejszego grzechu, choćby mi umrzeć przyszło”.
Studia filozoficzno-teologiczne odbywał w seminarium zakonnym w Krakowie. Przodował w nauce. Wygłosił wiele referatów, zwłaszcza o Niepokalanej. Wielu kleryków pociągnął do Arcybractwa Adoracji Najświętszego Sakramentu, a sam co godzinę zjawiał się przed tabernakulum.
W 1914 roku przyjął święcenia kapłańskie. Do rodziców wcześniej pisał: „Obym je przyjął jak najgodniej! Proście ze mną Pana Boga o to, żebym, jeżeli mam zostać kapłanem, był dobrym i świątobliwym kapłanem”.
Przez rok pracował w Czyszkach pod Lwowem. Okazał się doskonałym kaznodzieją, dobrym spowiednikiem i świetnym wychowawcą dzieci. Najchętniej wyjeżdżał do chorych, nie zważając na rozprzestrzeniające się wówczas choroby zakaźne. „To kapłan według Serca Bożego” – oświadczył jego przełożony.
W 1915 roku został wychowawcą i wykładowcą braci na formacji początkowej we Lwowie. W nowicjacie uczył kandydatów „zakonności” i uzupełniał ich studia gimnazjalne, a starszym klerykom wykładał filozofię i język grecki, mimo to chętnie przyjął jeszcze obowiązek prefekta braci zakonnych. Młodzież zakonną ujął dobrocią. – Wiele wymagał od wychowanków, ale najwięcej od siebie – wspomina jego biograf o. Jerzy Domański.
Podejmował się też pracy duszpasterskiej, głosząc często kazania i długie godziny spędzając w konfesjonale. Udzielał się też na zewnątrz, wykładając katechizm nowicjuszkom Sióstr Rodziny Maryi i spowiadając chorych i osoby kalekie w zakładzie sióstr józefitek. Znajdował jeszcze czas na pisanie artykułów do „Gazety Kościelnej”.
Ojciec Wenanty przyjaźnił się z młodszym współbratem o. Maksymilianem Kolbem. W 1920 roku o. Wenanty zapadł na zdrowiu i wtedy o. Maksymilian zastąpił go w obowiązku magistra.
Siły regenerował w klasztorach franciszkańskich: w Hanaczowie, a potem w Kalwarii Pacławskiej. Jak tylko czuł się lepiej, siadał do konfesjonału. „Mszę Świętą odprawiał jak święty!” – wspominają mieszkańcy Kalwarii.
Pod koniec 1920 roku miał silny krwotok gruźliczy. Zmarł 31 marca 1921 roku. Wielu modliło się nie tyle za jego duszę, co o jego wstawiennictwo u Boga.
Ojciec Maksymilian Kolbe nazwał zmarłego polskim kandydatem na ołtarze i zaraz po jego śmierci zabiegał o napisanie biografii i wszczęcie procesu beatyfikacyjnego, bo jak go wspominał: „Nie silił się na czyny nadzwyczajne, ale zwyczajne nadzwyczajnie wykonywał”.

