logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Na jakim fundamencie budujemy?

Poniedziałek, 5 kwietnia 2021 (20:43)

Aktualizacja: 5 kwietnia 2021 (20:43)

Homilia podczas Mszy św. rezurekcyjnej w katedrze świdnickiej wygłoszona przez ks. bp. Ignacego Deca.

Drodzy bracia i siostry, Chrystus zmartwychwstał – prawdziwie zmartwychwstał! Alleluja! Tę Dobrą Nowinę ogłasza dziś Kościół, sprawując świętą liturgię Eucharystii. Jeżeli Chrystus prawdziwie zmartwychwstał, to wszyscy, którzy w Niego wierzą i żyją Jego nauką, też zmartwychwstaną. Otworzy się dla nich szczęśliwa, niepojęta tu, na ziemi, przyszłość, która będzie wiecznością. Wołamy dzisiaj do wszystkich wątpiących, wszystkich niedowiarków, wołamy do tych, którzy myślą, że tu, na ziemi, pozostaną na zawsze, wołamy do nich: Bracia i siostry, nasi przyjaciele i wrogowie – uwierzcie w Chrystusa, przyjmijcie w te wiosenne, radosne  Święta prawdę, że Jezus na ziemi pokonał śmierć, której się wszyscy boimy.

Jeśli pójdziemy za Jezusem, to po trudach ziemskiego życia, po licznych wielkich piątkach, po ciemnych dolinach, przyjdą dni chwalebne, kiedy się spełnią nasze najlepsze, najszlachetniejsze marzenia, które tu, na ziemi, nosimy w naszych sercach i których nie możemy zaspokoić żadnym doczesnym dobrem.  

Moi drodzy, w dzisiejszy poranek wielkanocny zastanówmy się, co oznacza zmartwychwstanie Chrystusa dla nas, dla świata, Europy i dla naszej Ojczyzny. Najpierw powróćmy jednak do poranka wielkanocnego, który zaświtał w Jerozolimie na trzeci dzień po śmierci Jezusa z Nazaretu.

Maria Magdalena szła do grobu Jezusa, gdy jeszcze było ciemno. Szła z rozdartym sercem po tym, co przeżyła w piątek, przed szabatem. Gdy ujrzała kamień odsunięty od grobu, słońce zaczęło już wschodzić. Natychmiast pobiegła do Szymona Piotra i do Jana, z którym patrzyła w piątek na konanie Jezusa. Nie przyszła tu z wiarą, że Jezus zmartwychwstał. Jako trzeźwo myśląca, powiedziała apostołom: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie go położono” (J 20,2b).  Przerażeni tą wiadomością, dwaj uczniowie wyruszyli do grobu. Z pewnością myśleli, przecież grób był pilnowany przez straż, co więc mogło się wydarzyć? Młodszy Jan przybiegł pierwszy do grobu. Zaczekał jednak na starszego Piotra. Piotr po wejściu do grobu „ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na  jednym miejscu” (J 20,5b-7). Te szczegóły świadczą, że Jezusa nie mógł nikt wykraść, bo nieboszczyka nie wykrada się bez szat, bez odzienia. Po chwili, za Piotrem, wszedł do grobu umiłowany uczeń. Sam o sobie napisał: „Ujrzał i uwierzył” (J 20,8b). Pusty grób był pierwszym znakiem zmartwychwstania Jezusa.

Drugim, bardziej czytelnym, znakiem zmartwychwstania były spotkania Jezusa Zmartwychwstałego z uczniami. Na te wydarzenia wielkanocne powoływali się apostołowie w swoim nauczaniu. Dzisiaj jest przytoczone świadectwo św. Piotra, jakie złożył w domu Centuriona w Cezarei: „Bóg wskrzesił Go trzeciego dnia i pozwolił Mu ukazać się nie całemu ludowi, ale nam, wybranym uprzednio przez Boga na świadków, którzyśmy z Nim jedli i pili po Jego zmartwychwstaniu” (Dz 10,40-41).  

To świadectwo pierwszych uczniów o pustym grobie i o ukazywaniu się Chrystusa Zmartwychwstałego zostało przekazane przez apostołów Kościołowi. Od tamtego czasu jest przekazywane przez wieki z pokolenia na pokolenie. My przyjęliśmy to świadectwo od naszych poprzedników w wierze i składamy je przed dzisiejszym światem.      

Zmartwychwstanie Chrystusa oznacza dla nas, że ostateczne słowo należy do prawdy i do miłości, a nie do kłamstwa, zła i grzechu. Zmartwychwstanie potwierdza regułę, że kto się uniża, zostaje wywyższony, a kto się wywyższa, jest poniżony. Przez cierpienie przeżywane z Bogiem w uniżeniu idziemy do chwały, do wywyższenia. Zmartwychwstanie Chrystusa zapowiada nasze zmartwychwstanie. Jezus powiedział: „To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6,40). Nikt nam takiej obietnicy nie złożył, tylko On – Ten, który do Marty, siostry Łazarza, powiedział: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki” (J 11,25-26).  Zmartwychwstanie Jezusa oznajmia nam zatem,  że na końcu jest życie, a nie śmierć.

Zmartwychwstanie Chrystusa jest dla nas także wezwaniem, abyśmy usuwali z siebie kwas złości i przewrotności, abyśmy szukali tego, co w górze, abyśmy życie ziemskie przeżywali w perspektywie życia wiecznego (por. 1 Kor 5,6b-8; Kol 3,1-4). 

Kiedyś w czasie rekolekcji wielkopostnych pewien ksiądz opowiedział ciekawą historię. Młody lekarz chciał jak najszybciej zrobić karierę, dlatego zaczął intensywnie uczestniczyć w różnych szkoleniach, kursach, praktykach. Musiał poświęcić soboty i niedziele na studia i szkolenia. Wszystkie wolne weekendy spędzał nad książkami i na  dokształcaniu się. Modlitwa poszła w zapomnienie. Na niedzielną Eucharystię nie miał czasu. Oddalił się od Boga. Tłumaczył sobie, że studiuje, żeby pomagać innym. Dość szybko wspiął się na wysokie stanowisko. I oto stało się coś niespodziewanego. W wieku 47 lat dowiedział się, że ma raka. Załamał się. Pewnego dnia późnym popołudniem w jego gabinecie spotkała go sprzątaczka. Siedział tam zrozpaczony. Zaczęli rozmawiać. W pewnym momencie ta prosta kobieta powiedziała mu: „Panie doktorze, na czym pan postawił swoje życie? Nie wiedział pan, że kariera to nie wszystko? Przecież pan jest chrześcijaninem”. Odpowiedział: „Wiedziałem, że są inne wartości, podstawy, ale...” – i rozpłakał się. Takich ludzi jak ten lekarz z pewnością jest więcej. Dzisiaj, przy tak wielkim święcie, postawmy sobie pytanie: A my, na czym budujemy gmach naszego życia, na co stawiamy w życiu? Na pieniądze, na zdrowie, na karierę? Czy wiesz, że będziesz cierpiał, że będziesz się starzał, że życie jest tak krótkie? Na co czy na kogo stawiamy? Na jakim fundamencie budujemy dom naszego życia? Czy słyszymy głos Chrystusa: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28)?

Tegoroczne Święta Wielkanocne upływają w Europie i w świecie nie tylko pod  znakiem pandemii, ale także pod znakiem wielkiej, dotąd niespotykanej agresji na chrześcijan. Media katolickie informują, że chrześcijaństwo jest dzisiaj najbardziej prześladowaną religią na świecie.  Świat zachodni już dawno odwrócił się od Chrystusa. Zalegalizował już przed laty aborcję, także eutanazję. Ludzie lewicy, o poglądach antykościelnych, objęli główne stanowiska w Unii Europejskiej. Czołowi gracze polityczni i finansowi nie przepadają za Panem Bogiem. Pod ponętnymi hasłami demokracji, praworządności, wolności, nowoczesności, globalizacji prowadzi się już nie ukrywaną, ale otwartą walkę z wartościami chrześcijańskimi.

Wytworzono wręcz samobójczą nienawiść do wszystkiego, co tradycyjnie europejskie, przede wszystkim  do katolicyzmu i tradycji narodowych. Europa gardząca chrześcijaństwem skazuje siebie na zagładę i stwarza niebezpieczeństwo upadku cywilizacji łacińskiej. Dyrygenci Unii Europejskiej uważają, że Bóg jest im niepotrzebny do stworzenia jednego państwa na naszym kontynencie. W wielu krajach Europy Zachodniej prezentuje się fałszywą wizję historii. Naucza się, że cywilizacja w Europie pojawiła się dopiero w wyniku rewolucji francuskiej – pod koniec XVIII wieku, a to, co działo się wcześniej, było pokłosiem „ciemnego średniowiecza”. Tymczasem prawda jest inna.

Rzetelni historycy informują, że europejska nauka rodziła się i rozwijała na średniowiecznych uniwersytetach katolickich. Kościół nauczył Europę czytać i pisać. Stał się promotorem nie tylko nauki, kultury, ale także szpitalnictwa i opieki nad chorymi, ubogimi  i bezdomnymi. Chrześcijaństwo broniło zawsze życia – zwłaszcza w fazie prenatalnej i końcowej, promowało godność osoby ludzkiej.      

Wbrew temu, co  oficjalnie dziś się mówi, coraz bardziej kuleje zachodnia demokracja. Lewicowi mówcy w Parlamencie Europejskim, domagający się praworządności, często dostrzegają źdźbło u innych, a u siebie nie widzą belki. Parlamenty krajowe mogą głosować i decydować o sprawach zupełnie drugorzędnych. Decyzje naprawdę ważne zapadają w wąskich gremiach gdzie indziej, poza granicami kraju. W Europie promuje się ideologię humanizmu ateistycznego i narzuca się ją krajom unijnym. Ta nowa ideologia jest czymś na kształt pseudoreligii opartej na mitach i utopiach. Jakie są to mity? Wymieńmy dla przykładu niektóre: mit równości małżeństwa tradycyjnego z „parami” homoseksualnymi, mit wiary we wszechmoc nauki, głoszący, że nauka zbawi nas i świat, który nas otacza. Nie potrzebny jest żaden Bóg. Człowiek jest w stanie zbawić samego siebie. Inny mit – to głoszenie negacji ludzkiej duszy i negacji sumienia, a więc propagowanie fałszywego wizerunku człowieka, a to ma fatalne konsekwencje we wszystkich dziedzinach kultury oraz życia społeczno-politycznego i gospodarczego. W związku z tym nagłaśnia się tezę, że poczucie winy jest neurozą, chorobą psychiczną, z której trzeba się leczyć. Funkcjonuje w związku z tym mit o bezgrzeszności człowieka. Jeśli już jest jakiś grzech, to przede wszystkim u osób duchownych.     

Drodzy bracia i siostry, mamy świadomość, że tendencje te docierają do naszego kraju, a my dzisiaj jesteśmy w Europie wyspą w dziedzinie promocji wartości chrześcijańskich. W imię pomyślności naszego kontynentu wznosimy hasło: „Europa potrzebuje  dziś duchowego odrodzenia, duchowego zmartwychwstania”.

Tegoroczne Święta Wielkanocne, obchodzone w drugim roku trwania pandemii, wzywają nas do modlitwy, aby sprawy ochrony życia i zdrowia w naszej Ojczyźnie, sprawy związane z pokonaniem  pandemii, nie stawały się przedmiotem gry politycznej i nie wyostrzały agresywności języka w dialogu społecznym. Tegoroczne Święta Paschalne są dla nas wezwaniem, abyśmy przez naszą wierność wartościom chrześcijańskim i narodowym zapoczątkowali europejskie odrodzenie. Polska przez swoją wierność tradycji chrześcijańskim może przyczynić się do duchowego zmartwychwstania zachodniego świata.  

Drodzy bracia i siostry, w takim świecie przypadło nam być dzisiaj świadkami Chrystusa Zmartwychwstałego. Jezus liczy na nas. To od nas w dużej mierze zależy, czy będzie On znany w dzisiejszym świecie, czy będzie obecny w życiu publicznym. Bądźmy zatem odważnymi świadkami Chrystusa Zmartwychwstałego.    

I na koniec naszej refleksji zmieńmy nasz język z mówienia o Chrystusie Zmartwychwstałym i o świecie, w którym On dzisiaj żyje i działa w nas i wśród nas, zmieńmy na język skierowania do Niego naszego świątecznego słowa: Panie Jezu Chryste, stajemy dzisiaj z pierwszymi uczniami przy Twoim pustym grobie. Ten pusty grób odkryty w poranek wielkanocny zrobił na uczniach wielkie wrażenie. Chcemy i my dziś ulec temu wrażeniu, chcemy  nową wiarą uwierzyć, że  zmartwychwstałeś i jesteś wśród nas, i jesteś w Kościele i w świecie. Nie wszyscy w Ciebie wierzą i nie wszyscy Cię kochają. Już tyle razy chciano Cię wypędzić z naszej ziemi, z Twojej ziemi. I dzisiaj widzimy tych, którzy walczą z Tobą,  nie wierzą w Twoje zmartwychwstanie i chcą Cię zepchnąć na margines historii. Prosimy dziś Cię, uwolnij nas od różnych lęków. Pomnażaj naszą przytłumioną radość. Pomóż nam pokonać pandemię. Daj nam Cię rozpoznawać przy łamaniu Chleba w naszych świątyniach. Przymnóż nam wiary, nadziei i miłości, pokoju, jedności i braterstwa, abyśmy byli dzisiaj jak najlepszymi świadkami Twego zmartwychwstania. Amen.

Ks. bp Ignacy Dec

NaszDziennik.pl