– Trzecia fala pandemii z perspektywy szpitala, w którym pracuję, to ogrom pracy dla całego personelu. Sytuacja jest trudna. Jest bardzo dużo pacjentów. Gdy jeden pacjent opuszcza oddział, zaraz na jego miejsce trafia kolejny chory – opowiada o. Łukasz Baran CSsR, kapelan w Wojewódzkim Szpitalu Zakaźnym na Woli w Warszawie. Nasz rozmówca podkreśla, że hospitalizacja chorych z COVID-19 jest długa, często od tygodnia do nawet dwudziestu kilku dni. – Kolejna fala, zapewne związana z rozprzestrzenianiem się brytyjskiej odmiany wirusa, sprawiła, że leczenie jest dłuższe i trudniejsze. Personel jest bardzo zmęczony natężeniem pracy, której końca nie widać – dodaje.
Każdy ma teraz więcej pracy. – Poza stałymi dyżurami dostaję dodatkowe wezwania do pacjentów na oddziale intensywnej terapii. Ostatnio zostałem wezwany do trzydziestodwuletniej pacjentki podłączonej do respiratora. Szczęśliwie jej stan się poprawił i już go nie potrzebuje. Jednak widok coraz młodszych osób na oddziale intensywnej terapii pobudza do refleksji i modlitwy – zauważa o. Łukasz Baran.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

