logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Służąc ludziom i Kościołowi, służył samemu Chrystusowi

Piątek, 28 maja 2021 (16:13)

Aktualizacja: Piątek, 28 maja 2021 (19:30)

W toruńskim sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w pożegnaliśmy śp. o. Mariana Sojkę, redemptorystę. Wspominamy go jako dobrego, bardzo uczynnego człowieka.

Mszy św. pogrzebowej przewodniczył ks. bp Andrzej Suski, przyjaciel zmarłego o. Mariana. We Mszy św. uczestniczyli ojcowie redemptoryści z o. prowincjałem Januszem Sokiem na czele oraz z dyrektorem Radia Maryja o. dr. Tadeuszem Rydzykiem.

Obecna była także rodzina zmarłego: mama o. Mariana Helena Sojka, siostry Danuta i Elżbieta wraz z rodzinami. Przyjechali też parafianie z rodzinnej parafii z ks. proboszczem Michałem Łukasikiem. Były też siostry zakonne, z którymi o. Marian współpracował, m.in. nazaretanki, franciszkanki Rodziny Maryi, józefitki, redemptorystki, loretanki.

Ojca Mariana pożegnali również: dr Jarosław Szarek, prezes IPN, prof. Janusz Kawecki z Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, przedstawiciele Stowarzyszenia Internowanych Zamojszczyzny, reprezentanci Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej oraz przedstawiciele Kół i Biur Radia Maryja. Zdalnie we Mszy św. pogrzebowej wzięli udział również widzowie Telewizji Trwam i słuchacze Radia Maryja.

– W głębokim smutku, ale z chrześcijańską nadzieją na życie wieczne żegnamy dziś zasłużonego kapłana redemptorystę o. Mariana Sojkę. Odszedł w 61. roku życia, w 42. roku służby zakonnej. Najpiękniej umierają gałęzie, które łamią się pod ciężarem własnych owoców – powiedział ks. bp Suski i dodał: – Sam wielokrotnie korzystałem z jego pomocy, gdy był kierownikiem biblioteki w Rzymie. […] Służąc ludziom i Kościołowi, służył samemu Chrystusowi. […] Dług wdzięczności możemy spłacać modlitwą. Pozostaje nam do zachowania wdzięczna pamięć o nim. Pamiętajcie o swoich przełożonych, którzy wam głosili Słowo Boże.

– Nie zapominajmy o ludziach, którzy uczynili nam dobro. Dobro, które wpłynęło na nasze życie. Dobro dzielone urasta. […] Papież Franciszek powiedział, że do nieba wejdziemy nie z tym, co otrzymaliśmy, ale z tym, co dajemy. […] Ten dobry człowiek o łagodnej twarzy był też w pewnych kwestiach bezkompromisowy. Wojownik. […] Gdy był kapelanem „Solidarności”, mówił kazania prosto z mostu – podkreślił o. Janusz Sok i dodał, że ojciec Marian domagał się troski o sprawy ważne, m.in. o szacunek dla historii. Podkreślał, że Kościół nie może wyrzec się prawa mówienia, co jest dobre, a co złe. Środowisko Radia Maryja chce bronić tego, co święte, dlatego w tym środowisku o. Marian czuł się bardzo dobrze.

Ostatnia walka, którą toczył o. Marian, miała oblicze choroby i cierpienia. To walka, której nie przegrał. Nie narzekał, tylko dziękował za modlitwę w Radiu Maryja, dziękował lekarzom, pielęgniarkom, współbraciom za troskę.

– Ojciec Marian Sojka to był Boży człowiek, Boży kapłan, u początku tworzenia wielkiego toruńskiego dzieła przyszedł do redakcji „Czasu Krakowskiego” z prośbą, aby pisać o historii jego zgromadzenia, o ojcu Bernardzie Łubieńskim, który dla niego był mistrzem miłości do Boga, Matki Bożej i naszej Polski. […] Nic nigdy nie chciał dla siebie, zawsze dawał, zawsze upominał się o jakąś sprawę – powiedział dr Jarosław Szarek z IPN i przypomniał, że o. Marian wskazywał np., że ze Staszowa trudno trafić do grobu ks. Romana Kotlarza i trzeba postawić jakiś kierunkowskaz. – Polska potrzebuje Bożego ładu, ten ład wokół siebie przez całe życie budował o. Marian. […] Ojcze Marianie, dziękuję za dar spotkania – zaakcentował.

– Wyrażamy ogromną wdzięczność Panu Bogu za ziemską drogę o. Mariana, niezwykle skromnego i jednocześnie bardzo życzliwego. […] Niech spoczywa w pokoju – powiedział ks. prob. z parafii w Koniemłotach.

– Ojcze Marianie, dzisiaj dziękujemy Panu Bogu za Ciebie, dziękujemy mamie, rodzicom, rodzinie, ale i dziękujemy Tobie za Twoją ciągłą pracę, Twoją gotowość. Na Ciebie można było zawsze liczyć. […] Dziękujemy za twoją prawość, nie kłaniałeś się żadnym okolicznościom, ale ta prawość była zawsze w poszanowaniu drugiego człowieka, nie widziałem, żebyś ranił kogoś. Byłeś z dziełem Radia Maryja również wtedy, kiedy były poważne problemy, kiedy osobiście czułem się strasznie, ale gdy byłeś, to był oddech. […] Dzisiaj na antenie są telefony i pani z Biura Radia Maryja z Gniezna powiedziała, że zawsze po rozmowie z o. Marianem odchodziła w spokoju. Posługiwałeś w kancelarii Radia Maryja, gromadziłeś ludzi. To są ważne sprawy. […] Różne transmisje trzeba było tłumaczyć z języków, relacjonowałeś transmisje, audiencje – powiedział dyrektor Radia Maryja o dr Tadeusz Rydzyk.

Więcej można zobaczyć TUTAJ.

APW

NaszDziennik.pl