– Wydaje się, że obraz modlącego się mężczyzny współcześnie nie jest częsty, a tym bardziej widok kilkuset modlących się młodych mężczyzn. Jest to jakiś fenomen, który obserwujemy w całej Polsce – mówi ks. Tomasz Kancelarczyk i dodaje: - Przed zbliżającą się pierwszą sobotą czerwca jestem spokojny o to, że ponownie Bazylika Mniejsza pw. Świętego Jana Chrzciciela zapełni się, a w jej przestrzeni zabrzmią męskie głosy prastarego śpiewu „Bogurodzica Dziewica”.
Comiesięcznie Msza Święta rozpoczyna modlitwę przebłagalną za grzechy i w tym duchu trwa aż po ostatnie słowa Różańca i błogosławieństwo księdza Mariusza Węcławka przewodniczącego zgromadzeniu.
– Dwa lata temu szedłem na tę Mszę św. z duszą na ramieniu i wielką obawą, czy ktoś z mężczyzn przyjdzie, czy czasem nie będę sam. Jeszcze dziesięć minut przed prawie nikogo nie było, ale wchodząc do prezbiterium w szatach liturgicznych, zobaczyłem ponad dwustu mężczyzn w ławkach stojących jak armia gotowa do ataku. Ten „atak” to oczywiście modlitewna siła płynąca z ich męskich serc odpowiedzialnych za rodzinę i Ojczyznę – podkreśla ks. Kancelarczyk.
Tak też będzie i w tę sobotę 5 czerwca o siódmej rano. Ponownie w czasie podniesienia wielu z nich w znaku uniżenia, pokory, posłuszeństwa będzie krzyżem leżeć na posadzce tego kościoła, a potem chwyci za swoje ciężkie różańce i poniesie modlitwę przez Szczecin. A gdy dobiegnie jej kres, na zakończenie zaśpiewają pieśń konfederatów barskich „Bo u Chrystusa my na ordynansach – Słudzy Maryi” – wyjaśnia ks. Kancelarczyk.
Praktycznie w całej Polsce można spotkać w pierwszą sobotę miesiąca uczestników Męskiego Różańca. Idea ta rozrasta się w ogromnym tempie.

