Dziś – jak każdego 28. dnia miesiąca – w archikatedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie, w której znajduje się sarkofag Sługi Bożego ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, sprawowana jest Msza św. w intencji dobrych owoców beatyfikacji Prymasa. Czy wraz ze zbliżaniem się beatyfikacji wzrasta zainteresowanie osobą Prymasa Tysiąclecia?
– Tak. Zainteresowanie postacią Sługi Bożego ks. kard. Stefana Wyszyńskiego wzrasta. Dostrzegam to po liczbie osób modlących się przy jego sarkofagu. Przybywają do nas pątnicy. Mamy zgłoszenia pielgrzymek z Polski i z zagranicy. Są grupy, które wybierają się do Warszawy właśnie po to, by pomodlić się w archikatedrze św. Jana przy sarkofagu Prymasa. Przy okazji zwiedzają katedrę i kierują się przed Najświętszy Sakrament.
Uroczysta beatyfikacja miała odbyć się w czerwcu minionego roku. Kiedy zostało to ogłoszone, od razu więcej osób zaczęło przybywać do sarkofagu Prymasa. Teraz to narasta jeszcze bardziej. Wierni przychodzą również, by rezerwować intencje Mszy św. za wstawiennictwem ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. Zainteresowanie rośnie, a znakiem tego jest świecznik ustawiony obok kaplicy, w której znajduje się sarkofag. Nie ma chwili w ciągu dnia, by był on zgaszony. Cały czas ktoś dostawia świeczki, co świadczy, że cały czas trwa tam modlitwa. To bardzo cieszy.
Zauważa Ksiądz radość wiernych z nadchodzącej beatyfikacji?
– W katedrze od wielu lat regularnie każdego 28. dnia miesiąca trwa modlitwa, najpierw z prośbą o beatyfikację, teraz o jej owoce. Od lat także jest stała grupa wiernych, która w tej modlitwie uczestniczy. Gdy ogłoszono pierwszą datę beatyfikacji, którą, niestety, zaburzyła nam pandemia koronawirusa, natychmiast dało się wyczuć w tej grupie wielką radość. Ludzie przychodzili do mnie do zakrystii i mówili wzruszeni: „Nasze modlitwy zostały wysłuchane”. Od razu na głosy, że długo czekaliśmy, padała odpowiedź: „Bóg tak zarządził dla naszego lepszego duchowego przygotowania”. Gdy odwołano pierwszą datę beatyfikacji i ten czas jeszcze się wydłużył, u niektórych pojawiły się nawet łzy smutku i pytanie: jak długo jeszcze będziemy czekać?
Długi, ale owocny czas?
– To czas dany nam na to, by każdy z nas zadał sobie pytania: kim dla mnie jest Prymas Stefan Wyszyński? Co mogę zaczerpnąć z tego wielkiego przykładu i wielkiego życia, drogi do świętości? Niektórzy wierni szukają tej odpowiedzi w jego nauce, w jego tekstach i homiliach. Inni więcej czasu spędzają na modlitwie, ale wszyscy zaangażowani w modlitwę błagalną o beatyfikację Prymasa szukają tych odpowiedzi. Wszyscy powinniśmy tak czynić, bo ten błogosławiony dany jest nam wszystkim na dzisiejsze niełatwe czasy.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

