Przypominając w homilii historię życia św. Filomeny, podkreślił, że była ona grecką księżniczką z III wieku, która odmówiła ręki cesarzowi Dioklecjanowi, ponieważ swoje życie poświęciła Jezusowi. Była torturowana, ale się nie ugięła. Kilkakrotnie cudownie uzdrawiana, w końcu została ścięta. Jej ciało, które przez piętnaście wieków przeleżało w rzymskich katakumbach, zostało przypadkowo odkryte w 1802 roku i wtedy przeniesiono je do Mugnano del Cardinale kolo Neapolu. Dziewczęta z tej wioski złożyły śluby czystości aż do dnia zawarcia sakramentu małżeństwa. Sława o św. Filomenie przekroczyła Królestwo Neapolu, Półwysep Apeniński i dotarła do Lyonu we Francji.
Dowiedziała się o niej bardzo chora Paulina Jaricot, twórczyni Żywego Różanca. Miała nadzieję, że modląc się w Sanktuarium św. Filomeny przy jej relikwiach, dozna uzdrowienia. I się nie zawiodła. 10 sierpnia 1835 roku została uzdrowiona w czasie adoracji Najświętszego Sakramentu. Dowiedziawszy się o tym, papież oddał Żywy Różaniec pod opiekę św. Filomeny.
Co wobec tego św. Filomena chce nam dzisiaj powiedzieć? Pytał w homilii ks. Michalski. Odpowiadając, wskazał, że dzisiaj bardzo trzeba nam takiego przykładu w dochowaniu wierności zaciągniętym zobowiązaniom – czy to przez prostą umowę o pracę, składane obietnice, aż po uroczyste śluby małżeńskie, zakonne, zobowiązania kapłańskie. Jego zdaniem jest tyle słów rzucanych na wiatr, a przecież mają one swoją wagę, one człowieka zobowiązują, wiążą.
– Św. Filomenę prowadził Duch Boży i dlatego podjęła ona taką decyzję, postanowiła być wierna temu, co powiedziała Jezusowi w swoim sercu, nawet za cenę męczeństwa, odrzucając całe to bogactwo i splendor świata. Prośmy ją o wstawiennictwo, byśmy stawali się ulegli kierownictwu Ducha Świętego i w każdym wyborze pozostawali wierni miłości tego, który pierwszy nas umiłował – apelował na koniec homilii ks. B. Michalski.
Po Eucharystii jej uczestnicy przeszli z Najświętszym Sakramentem, figurą i relikwiami św. Filomeny w uroczystej procesji wokół kościoła, a potem wzięli udział w nabożeństwie ku czci patronki parafii oraz przyjęli olej św. Filomeny.
– Św. Filomena umierała dla Pana Jezusa śmiercią męczeńską, a my katolicy czasami wstydzimy się nawet w autobusie zrobić znak krzyża, przeżegnać się na stołówce. A ona godziła się dla Pana Jezusa zachować cnotę czystości – wskazała w wypowiedzi dla „ Naszego Dziennika” uczestnicząca w gniechowickim odpuście pątniczka Marta Serce z parafii pw. św. Ojca Pio w Ostródzie (archidiecezja warmińsko-mazurska).
– Wierzę, że św. Filomena jest potężną orędowniczką. Zwracajmy się do niej ze wszystkimi sprawami, bo ona też nas kocha, tęskni za nami w niebie – apelowała Marta Serce.

