logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Echa Cudu nad Wisłą

Czwartek, 19 sierpnia 2021 (13:53)

Aktualizacja: Czwartek, 19 sierpnia 2021 (14:22)

Przez pół wieku panowania w Polsce komunizmu określenie „Cud nad Wisłą” nie funkcjonowało w obiegu publicznym. Zmowa milczenia otaczała nie tylko nadzwyczajność tego sukcesu, ale i sam fakt odparcia bolszewików – powiedział ks. bp Ignacy Dec w jednej z okolicznościowych homilii.

Jak podkreślił ks. bp Dec, „radzieccy mocodawcy władzy Polski Ludowej woleli, żeby Polacy jak najszybciej zapomnieli o zdarzeniu, które powstrzymało pochód komunizmu na całą Europę. To była przecież ich klęska. Po upadku komunizmu temat powrócił, a z nim spory, czy to był cud, czy też nie”.

– Przeciwnicy tezy o nadprzyrodzonej ingerencji w przebieg bitwy wskazują często na geniusz dowódczy Józefa Piłsudskiego, na znaczenie zdobycia radiostacji, na sukcesy polskich kryptologów lub po prostu na szczęśliwy splot okoliczności. Trzeba powiedzieć, że obecność Pana Boga w świecie zawsze jest spleciona z decyzjami i działaniem człowieka. Bóg w historii zbawienia współdziała z człowiekiem i bardzo wiele zależy od ludzkiej odpowiedzi, na Jego łaskę. Widać to wyraźnie w dziejach zbawienia ukazanych w Biblii, a także w historii chrześcijaństwa – zaznaczył ksiądz biskup.

– Zauważmy, że młoda polska niepodległość została zagrożona przez bolszewików, którzy uzbrojeni po zęby zaatakowali Polskę, by potem iść dalej na zachód i zaprowadzać komunizm. Polacy wiedzieli, że są słabo przygotowani do wojny, przecież tyle ich kosztowało wywalczenie niepodległości. Także wyczerpująca była walka o granice II Rzeczypospolitej. Polscy biskupi 27 lipca 1920 roku zawierzyli Najświętszemu Sercu Pana Jezusa polski Naród i państwo polskie. W następnych dniach urządzano adoracje i publiczne procesje błagalne o Bożą pomoc. I stał się Cud na Wisłą. 15 sierpnia, kiedy Kościół czci Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, szala zwycięstwa przechyliła się na polską stronę. Nawet bolszewicy, uciekając spod Warszawy, mówili: „Matka Bozia zwyciężyła”.      

O nadzwyczajnym, nadprzyrodzonym charakterze polskiego zwycięstwa pod Warszawą był przekonany Achilles Ratii, nuncjusz apostolski w Polsce, jedyny przedstawiciel korpusu dyplomatycznego tamtego czasu, który nie opuścił Warszawy, ale przebywał w mieście w czasie warszawskiej bitwy. Gdy został Papieżem, kazał wymalować na ścianach kaplicy domowej w rezydencji w Castel Gandolfo dwa freski dotyczące kluczowych dziejów Polski. Jeden przedstawia obronę Jasnej Góry z roku 1655, a drugi – Cud nad Wisłą, z roku 1920. Papież Pius XI przewidywał, jakie byłyby konsekwencje zwycięstwa bolszewików. Decydowały się wtedy nie tylko polityczne losy Polski i innych państw Europy, ale przede wszystkim losy duchowe milionów ludzi – mówił ksiądz arcybiskup.

Zdjęcia z inscenizacji historycznej, która odbyła się w Ossowie z okazji 101. rocznicy Cudu nad Wisłą warto zobaczyć TUTAJ.

APW, Marek Zygmunt

NaszDziennik.pl