logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

zdjęcie

Zdjęcie: Fot. arch./ Inne

Czas na duchowy zryw

Wtorek, 24 sierpnia 2021 (00:01)

ROZMOWA z Arturem Wolskim, inicjatorem Męskiego Różańca Warszawa, współorganizatorem pokutnej procesji różańcowej, która w niedzielę przeszła ulicami Warszawy.

Ulicami Warszawy 22 sierpnia, we wspomnienie Maryi Królowej, przeszła pokutno-wynagradzająca procesja różańcowa, w której organizację włączył się Męski Różaniec Warszawa.

– Procesja pokutna pokazała, że wielu Polaków widzi potrzebę duchowego zrywu. Na zaproszenie do udziału w procesji odpowiedziały liczne wspólnoty, grupy, stowarzyszenia oraz osoby indywidualne z różnych stron Polski. To świadczy o ogromnej odpowiedzialności ludzi. W tej pokucie, modląc się Różańcem Świętym, idąc ulicami stolicy, uczestniczyło wielu mężczyzn. Mężczyźni na nowo odkrywają swoją niezastąpioną rolę w Kościele i żelazne zadania w rodzinie, wśród których najważniejsze jest przekazanie swoim dzieciom wiary. Blisko 2,5 tys. osób wzięło udział w procesji, dając świadectwo zatroskania o Kościół i Ojczyznę. Publicznie wyznaliśmy wiarę, pokazując, że chcemy być wierni Chrystusowej nauce, strzec w naszych sercach, rodzinach, naszym Narodzie Dekalogu i Ewangelii. Widać, że coraz więcej osób ma świadomość, że sytuacja wobec wielu zagrożeń wiary jest bardzo trudna i musimy poważnie traktować to, co mówi do nas niebo. Chociażby w orędziach fatimskich zawarta jest recepta, wezwanie do pokuty i wynagradzania grzechów. Za zło, które się dokonuje w naszym życiu osobistym, rodzinnym, społecznym i narodowym, trzeba przepraszać, zadośćuczynić i się nawracać.

Zachęcie do udziału w procesji towarzyszyły słowa ks. kard. Augusta Hlonda, który wzywał do twórczego powstania przeciwko grzechom. Wobec jakich błędów przede wszystkim nie możemy być dziś obojętni?

– To, co mówi ks. kard. August Hlond, jest bardzo bliskie temu, co realizujemy w ramach Męskiego Różańca czy w innych duchowych inicjatywach. Odpowiedzialnie i świadomie podejmujemy drogę pokuty, ponieważ mamy poczucie, że w tej chwili jest to najważniejsze zadanie. Najpierw trzeba przeprosić, zweryfikować osobiste życie, by móc ewangelizować poprzez świadectwo. Przeciwników wiary katolickiej nie możemy pacyfikować, okazując gniew, odpowiadać nienawiścią na nienawiść. Przykładem mamy pokazać przywiązanie do wiary, chrześcijańskich wartości. Świat potrzebuje świadków Ewangelii. Musimy powstać duchowo, by zapewnić pomyślną przyszłość Ojczyźnie. To, co przede wszystkim przyświeca osobom, które zaangażowały się w organizację procesji, jak również jej uczestnikom, to wypełnianie woli Bożej. Wiem o tym z wielu przeprowadzonych rozmów. Musimy konsekwentnie wypełniać wolę Bożą, wówczas ocalimy chrześcijańskie fundamenty rodzin, całego polskiego Narodu.

Na czele procesji niesiony był krzyż.

– Krzyż to najważniejszy znak naszej wiary, szliśmy za ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Chrystusem. Jesteśmy, jako Kościół, w drodze na Golgotę. Widzimy wzmagający się ucisk osób wierzących w Chrystusa. Nieśliśmy również relikwie męczenników w nawiązaniu do coraz bardziej rosnącej nienawiści wobec Kościoła, także w Polsce. Zaraz za krzyżem w znaku relikwii szedł św. Andrzej Bobola, patron Polski. Nie było w historii Kościoła męczennika, który tak jak on doświadczył aż tak ogromnych katuszy. Nieśliśmy relikwie św. Maksymiliana Marii Kolbego. Znamy wszyscy doskonale jego historię, ale warto ją cały czas przypominać. Oddał swoje życie za ojca rodziny, godząc się na straszliwą śmierć głodową. W znaku relikwii towarzyszył nam ks. Jerzy Popiełuszko, kapłan zamęczony przez siły bezbożnego komunizmu. Katowany, do końca był wierny maksymie św. Pawła, według której żył i którą z mocą głosił: „zło dobrem zwyciężać”. Byli obecni błogosławieni męczennicy uniccy z Pratulina. Męczennicy podlascy w drugiej połowie XIX wieku dali heroiczne świadectwo wiary. Mężczyźni, ojcowie rodzin, bł. Wincenty Lewoniuk i jego 12 Towarzyszy, po Mszy św. odprowadzili swoje rodziny do domów, po czym wrócili, stanęli na progu kościoła, by nie dopuścić do zbezczeszczenia świątyni. Zostali rozstrzelani.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Małgorzata Bochenek

Nasz Dziennik