logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Kardynał Stefan Wyszyński i św. Jan Paweł II

Wtorek, 7 września 2021 (21:41)

Aktualizacja: Czwartek, 9 września 2021 (13:20)

Kardynał Stefan Wyszyński i św. Jan Paweł II – przymierze dwóch serc w służbie Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie

W ocenie wytrawnych historyków Polska po II wojnie światowej nie miała szczęścia do wielkich polityków, myślicieli społecznych, ekonomistów, czy nawet ludzi nauki i kultury, natomiast wydała w tym czasie znakomitych ludzi Kościoła, spośród których szczególną charyzmą odznaczyli się dwaj hierarchowie – wkrótce błogosławiony kard. Stefan Wyszyński (1901-1981) i św. Jan Paweł II, Papież (1920-2005). Kard. Stefan Wyszyński, urodzony 3 sierpnia 1901 r., był starszy od Jana Pawła II o 19 lat. Gdy 3 sierpnia 1924 r., w 23. rocznicę swoich urodzin, późniejszy Prymas przyjmował święcenia kapłańskie w bazylice katedralnej we Włocławku z rąk bp. Wojciecha Stanisława Owczarka, Karol Wojtyła miał dopiero 4 lata. Gdy Karol Wojtyła przyjmował święcenia kapłańskie 1 listopada 1946 r. w kaplicy w domu arcybiskupów krakowskich z rąk ks. kard. Adama Stefana Sapiehy, ks. Stefan Wyszyński był już od kilku miesięcy biskupem lubelskim. Można powiedzieć, że ks. Karol Wojtyła, późniejszy biskup, kardynał i Papież, był duchowym uczniem kard. Wyszyńskiego, a potem jako kardynał stał się od roku 1967, najbliższym jego współpracownikiem i jego zastępcą w Konferencji Episkopatu Polski. Sam Jan Paweł II wyznał, że kard. Wyszyński był dla niego duchowym ojcem. Opatrzność Boża sprawiła, że między tymi hierarchami zawiązała się serdeczna przyjaźń i owocna współpraca w posłudze Kościołowi w Polsce. Można mówić o swoistym przymierzu ich umysłów i serc, jakie ich połączyło w posłudze Kościołowi w Polsce i w świecie. 

Warto przypomnieć pamiętne słowa św. Jana Pawła II, wypowiedziane w Rzymie podczas audiencji dla Polaków, w dniu 23 października 1978 r.: „Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego Papieża Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, niecofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twojego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry – i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, które związane są z Twoim biskupim i prymasowskim posługiwaniem”. Były to bardzo znaczące słowa wdzięczności i przyjaźni.

W niniejszym przedłożeniu postaramy się pokazać, w czym i na jakich drogach ukształtowała się między tymi hierarchami przyjaźń, w czym wyraziło się przymierze ich serc i jakie przyniosło owoce. Uczynimy to na kanwie szkicu ich życiorysów.

1. Droga do zawiązania się przyjaźni i współpracy

Gdy spoglądamy na domy rodzinne i lata dziecięce kard. Stefana Wyszyńskiego i św. Jana Pawła II, zauważamy pewne analogie. Kard. Wyszyński przyszedł na świat 3 sierpnia 1901 roku w Zuzeli nad Bugiem. Był synem Stanisława, miejscowego organisty i Julianny z d. Karp. Wychowywał się w gronie trzech sióstr i brata, który zmarł w 11. roku życia. W rodzinnym domu panowała atmosfera religijna. Na ścianach wisiały religijne obrazy, a wśród nich obraz Matki Bożej Ostrobramskiej z Wilna i wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej z Jasnej Góry. Wspominając swój rodzinny dom, ks. Prymas opowiadał, że mama Julianna była wielką czcicielką Matki Bożej Ostrobramskiej, do której odbywała regularne pielgrzymki. Tato zaś był czcicielem Matki Bożej Jasnogórskiej. W roku 1910, a więc w dziewiątym roku życia, zmarła mama Julianna. Wychowaniem syna zajął się ojciec. Rodzina w międzyczasie zmieniła miejsce zamieszkania. Z Zuzeli przeniosła się do Andrzejewa.

Coś podobnego wydarzyło się w domu rodzinnym Jana Pawła II w Wadowicach. Syn Karol, późniejszy Papież, był trzecim dzieckiem w rodzinie Karola i Emilii Kaczorowskiej. Brat Edmund był starszy od Karola o 14 lat. Drugie dziecko, dziewczynka, żyła zaledwie kilka dni. Gdy Karol miał 9 lat i przygotowywał się do pierwszej spowiedzi i Komunii Świętej, odeszła do wieczności jego mama Emilia. Mama zmarła 13 kwietnia 1929 roku, gdy dziewięcioletni Lolek był w szkole. Po śmierci mamy ster całego wychowania małego Lolka przejął ojciec. Papież przy różnych okazjach wspominał swojego ojca i podkreślał, że po nim odziedziczył umiłowanie modlitwy, cechę pracowitości i odpowiedzialności. Potwierdza to kard. Stanisław Dziwisz, który towarzyszył 39 lat arcybiskupowi, kardynałowi i Papieżowi. Sekretarz Papieża zaważył, że Jan Paweł II wspominał rodziców w czasie całego pontyfikatu: „Najwięcej mówił o swym ojcu, którego uważał za najlepszego przyjaciela i powiernika, za »niezwykłego człowieka«, jak sam to określał. Widywał go w nocy klęczącego i modlącego się przy zapalonej lampie. To mocne świadectwo, zwłaszcza że Karol Wojtyła senior był wojskowym. Żołnierz, silny mężczyzna, który wstaje w nocy, by się modlić”1. Nieco dalej kard. Dziwisz dodaje: „Mogłem obserwować na co dzień, przez czterdzieści lat, jak wielki wpływ wywarli na Papieża jego rodzice. Jak ukształtowali jego duchowość”2.

W podobnej atmosferze religijnej i patriotycznej wychowywał się i wzrastał chłopiec Stefan Wyszyński. Wielokrotnie wspominał o tym ks. Prymas, a w szczególności w 1971 r. z okazji 70. rocznicy swoich urodzin, wskazując, że wiano dobrego wychowania wyniósł z rodzinnego domu3

Nie wiemy dokładnie, kiedy miało miejsce pierwsze oficjalne spotkanie księdza biskupa, potem arcybiskupa i kardynała Stefana Wyszyńskiego z ks. Karolem Wojtyłą. Należy przypuszczać, że nastąpiło ono na przełomie lat pięćdziesiątych XX stulecia. Gdy ks. Karol Wojtyła po rzymskich studiach finalizował na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego swój przewód habilitacyjny późną jesienią 1953 roku, ks. kard. Stefan Wyszyński przebywał już w więzieniu. Jest pewne, że pierwsze, ważne, oficjalne spotkanie ks. dr. hab. Karola Wojtyły, wykładowcy Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, z ks. Prymasem Wyszyńskim miało miejsce w lipcu 1958 r., kiedy to został wezwany ze spływu kajakowego na rzece Łyna z okolic Olsztyna do rezydencji Prymasa, do Warszawy. Na spotkaniu dowiedział się, że Ojciec Święty mianował go biskupem pomocniczym arcybiskupa Krakowa. Gdy ks. Wojtyła usłyszał tę wiadomość, odpowiedział: „Eminencjo, ja jestem za młody, mam dopiero 38 lat”. Prymas na to odpowiedział: „To jest taka słabość, z której się szybko leczymy. Proszę się nie sprzeciwiać woli Ojca Świętego”. Gdy ks. Wojtyła powiedział słowo „Przyjmuję”, ks. Prymas zakończył rozmowę: „No, to pójdziemy na obiad”4.

Młody biskup Wojtyła uczył się być biskupem od ks. Prymasa. W autobiograficznej książce „Wstańcie, chodźmy” Jan Paweł II wielokrotnie wspomina, jak wielki wpływ na jego styl posługiwania biskupiego wywarł Prymas Wyszyński. Wspomina słowa, które ks. Wyszyński powiedział w przeddzień swojej konsekracji na Jasnej Górze: „Biskupstwo ma w sobie coś z krzyża, dlatego Kościół wiesza biskupowi krzyż na ramionach. Na krzyżu trzeba umrzeć sobie, bez tego nie ma pełni kapłaństwa. Brać krzyż na siebie nie jest łatwo, choćby był złoty i wysadzony kamieniami”5. Papież z podziwem wspomina wspaniałe kazanie ks. Prymasa Wyszyńskiego na pogrzebie kard. Adama Stefana Sapiehy w Krakowie w lipcu 1951 r.

Młody biskup, a potem kardynał Karol Wojtyła uczył się od ks. Prymasa odwagi i stanowczości wobec restrykcji czynionych Kościołowi przez komunistów. Znał słowa ks. Prymasa z „Zapisków więziennych”: „Największym brakiem Apostoła jest lęk. To on budzi nieufność do potęgi Mistrza. Ściska serce i kurczy gardło. Apostoł już nie wyznaje. Czy jest apostołem? Uczniowie, którzy opuścili Mistrza, już Go nie wyznawali. Dodali odwagi oprawcom. Każdy, kto milknie wobec nieprzyjaciół sprawy, rozzuchwala ich. Lęk apostoła jest pierwszym sprzymierzeńcem nieprzyjaciół sprawy. Zmusić do milczenia przez lęk – to pierwsze zadanie strategii bezbożniczej. Terror, stosowany przez wszystkie dyktatury, obliczony jest na lękliwość apostołów”6. I nieco dalej czytamy w „Zapiskach”: „Brak męstwa jest dla biskupa początkiem klęski. Czy jeszcze może być apostołem? Przecież istotne dla apostoła jest świadectwo Prawdzie! A to zawsze wymaga męstwa”7.

Echo tej postawy ks. Prymasa odzywało się wielokrotnie w papieskim wołaniu: „Nie lękajcie się”. Pojawiło się ono już w homilii podczas inauguracji pontyfikatu 22 października 1978 r., a potem wielokrotnie powracało w różnych wystąpieniach papieskich.

Mówiąc o wzajemnym szacunku i przyjaźni naszych dwóch hierarchów, trzeba koniecznie dodać to, iż szacunek i respekt dla postawy ks. Prymasa ze strony kard. Wojtyły spotkały się z serdeczną odpowiedzią ks. Prymasa. Prymas Wyszyński wielokrotnie wypowiadał się na temat wielkości kard. Wojtyły. Wypowiadał się na ten temat publicznie, jak też prywatnie. Pochwały te nie były podyktowane okolicznościową kurtuazją, ale wynikały z głębokiego, wewnętrznego przekonania, z kilkudziesięciu lat znajomości. Prymas podziwiał Karola Wojtyłę jako wybitnego intelektualistę, człowieka myśli, naukowej dysputy, ale nade wszystko głębokiej wiary oraz intensywnej modlitwy. Już w sierpniu 1967 r., gdy kardynał Wojtyła prowadził rekolekcje dla biskupów na Jasnej Górze, Prymas mówił, że rekolekcje „ujawniły całe bogactwo duszy konferencjonisty. W naszym gronie jest to bodaj najbardziej przemodlony myśliciel” – podkreślił. Tę myśl powtórzył w kazaniu na temat Papieża Polaka wygłoszonym w drugą rocznicę wyboru 16 października 1980 r. Stwierdził, że Ojciec Święty „jest człowiekiem żywej wiary i gorącej modlitwy, że reprezentuje umysłowość niezwykłą i wielkiej formacji filozoficznej, i teologicznej”. Można zatem powiedzieć, że Prymas dostrzegał w Karolu Wojtyle oryginalną syntezę modlitwy, myśli, wiary i rozumu.

Te wzajemne przyjazne relacje sprawiły, że w krótkim czasie biskup, arcybiskup i kardynał Karol Wojtyła stał się jednym z najbliższych współpracowników Prymasa. Współpraca ta i przyjaźń zacieśniły się w latach trwania Wielkiej Nowenny (1957-1966) przed Millennium Chrztu Polski i podczas soboru watykańskiego II (1962-1965), a potem w czasie świętowania Sacrum Poloniae Millennium, w roku 1966. Przetrwała ona do końcowych chwil życia Prymasa Tysiąclecia.

Konkludując refleksję nad historią przyjaźni i współpracy ks. kard. Stefana Wyszyńskiego i Papieża Jana Pawła II, możemy zauważyć, że obydwaj hierarchowie w swoim wczesnym dzieciństwie stracili swoje matki. Z pewnością był to jeden z czynników, który sprawił, że już z domu rodzinnego wynieśli miłość do Maryi, Matki Chrystusa i Matki Kościoła. Obydwaj hierarchowie z wielką wdzięcznością wspominają swoich dzielnych ojców, którzy zaszczepili w nich miłość do Pana Boga, do Kościoła, do Maryi i do Ojczyzny.

W dojrzałym życiu łączyła ich wspólna troska o Kościół i Naród, o rozum i wiarę, o rodzinę i ochronę ludzkiego życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci, o godność człowieka.

2. Obrona przed komunistycznym ateizmem i laicyzacją

Wśród historyków zajmujących się historią współczesną panuje zgodne przekonanie, że kard. Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia, i Papież Jan Paweł II obronili powojenną Polskę przed komunistyczna ateizacją i laicyzacją.

Dialog Kościoła z komunistami był zawsze trudny. Utrudnienia stwarzali sami komuniści, a dokładniej – władza komunistyczna. Trudności tych doświadczył w szczególny sposób kard. Stefan Wyszyński. Prymas podjął jednak dialog z władzą komunistyczną. Zawarł nawet z nią w kwietniu 1950 roku słynne „Porozumienie”, za co był przez niektórych krytykowany, a nawet posądzony o kolaborację z systemem komunistycznym. Władza jednak szybko przerwała ten dialog i zastąpiła go represjami administracyjnymi. Nastąpiło uwięzienie Prymasa. Miały miejsce pokazowe procesy biskupów i księży. Po uwolnieniu Prymasa z więzienia i krótkiej odwilży październikowej (1956) nastąpiło wznowienie represji wobec religii katolickiej. Jednym z widocznych znaków walki z Kościołem było powoływanie alumnów wyższych seminariów duchownych do odbywania zasadniczej służby wojskowej. Prymas wielokrotnie wskazywał, że jest to akt bezprawia i wrogości do Kościoła. Najczęściej poruszał te sprawy w kazaniach. 1 stycznia 1962 r. mówił o tym w bazylice prymasowskiej w Gnieźnie: „Boleścią ciężką było dla nas powołanie naszej młodzieży duchownej do wojska – wbrew istniejącym przepisom, że młodzież studiująca ma prawo do odroczenia tej służby na czas studiów... Jest to dla nas wielki ból i zawód, bo z całą ufnością zwracaliśmy się do odpowiednich władz wojskowych, które odesłały nas, wbrew prawu, do władz administracji wyznaniowej”8.

Rok później, 1 stycznia 1963 roku. Prymas, podsumowując wydarzenia roku 1962, mówił m.in. w bazylice gnieźnieńskiej: „Ponowne wzięcie moich kleryków do wojska, i to w tak wielkiej liczbie – a więc niemal rozbicie naszej pracy w seminarium – musiałem uznać za złośliwą dokuczliwość, która mnie ogromnie zabolała. Działo się to właśnie wtedy, gdy biskupi polscy służyli w Rzymie nie tylko sprawie Kościoła, ale i sprawie naszej Ojczyzny, za co nawet nas chwalono. Gdy nas chwalono, jednocześnie zabierano nam kleryków do wojska”9.

W czasie sprawowania urzędu prymasowskiego były represje i ograniczenia w działalności ewangelizacyjnej, kultycznej i charytatywnej Kościoła. Stwarzano trudności w dziedzinie budownictwa sakralnego. Funkcjonowała ostra cenzura słowa. Dążono do powszechnej laicyzacji życia. Świadom tych działań, Prymas odważnie poruszał te problemy w kazaniach. 26 kwietnia 1964 roku podczas Sumy w uroczystość św. Wojciecha mówił w Gnieźnie: „Kościół katolicki, świadom wkładu pracy ewangelicznej w dzieje Narodu, stanowczo i bezwzględnie opiera się wszelkiej laicyzacji, czyli rozrywaniu ducha narodowego przez odzieranie go z pierwiastków i wartości religijnych. Dlatego Kościół broni i przestrzega przed ateizacją, czyli bezbożnictwem, które jest straszliwą trucizną i chorobą duszy i intelektu człowieka”10.

Antykościelna polityka władzy komunistycznej nasiliła się po słynnym orędziu biskupów polskich do biskupów niemieckich, przed Millennium Chrztu Polski. Władze wszczęły nagonkę na Episkopat i cały Kościół, zarzucając mu zdradę interesów narodowych, a nawet chęć oddania Niemcom Ziem Zachodnich i Północnych. Propaganda antykościelna wzmogła się szczególnie na Dolnym Śląsku, gdyż uważano arcybiskupa Bolesława Kominka za głównego stymulatora wspomnianego orędzia. Niemal wszystkie komitety powiatowe PZPR na Dolnym Śląsku organizowały wiece protestacyjne i zebrania, na których atakowano w sposób szczególny kardynała Prymasa i arcybiskupa Kominka. Wzywano do podpisywania antyprymasowskich rezolucji11. W czasie tej nasilającej się kampanii Prymas w swoich publicznych wystąpieniach nie podejmował wprost polemiki ze swoimi nasyłanymi adwersarzami, ale nie zrezygnował z obranej milenijnej opcji duszpasterskiej i nadal wzywał wiernych do przebaczania. Miał jednak świadomość tych nieprzejednanych ataków. 9 kwietnia 1966 roku, w Wielką Sobotę, mówił w Gnieźnie: „[...] pomimo tego wszystkiego, co mnie spotkało w ostatnich miesiącach, nie mam w sercu do nikogo uczucia wrogości. Byłbym złym pasterzem i moglibyście słusznie nie słuchać głosu mego, gdybym od Was żądał miłości i przebaczenia wszystkim nieprzyjaciołom, a sam nie stosował się do tego przykazania”12. Kilkanaście dni później, 24 kwietnia, mówił na Wzgórzu Lecha w Gnieźnie: „I jeszcze jednego potrzeba dziś światu: przebaczenia i ludzi umiejących przebaczać. To jest największe wymaganie na czasy dzisiejsze, gdy cały glob zdaje się być na wulkanie jak na stogu słomy, gdzie wystarczy jedna zapałka nieroztropnie rzucona, by rozbudzić pożar. Tych »materiałów łatwopalnych« jest dziś, niestety, zbyt dużo! Jest ich za dużo w sercach, myślach i uczuciach. Jakże trzeba być spokojnym, przytomnym i wyrozumiałym dla tych ludzi, dla ich chwilowych popędów, porywów i namiętności! Jakże musimy niejednego nie dosłyszeć, niejedno przebaczyć i wyrozumieć, by utrzymać pokój w sercu, w mieście, w Narodzie, w państwie, w Kościele, świecie całym”13.

Innym sposobem obrony społeczeństwa polskiego przed ateizmem i laicyzacją było podkreślanie w nauczaniu Prymasa Wyszyńskiego praw Kościoła i Narodu do swobodnego wypełniania praktyk religijnych. Tyleż razy upominał się Prymas o wolność Kościoła na tym właśnie odcinku. Mówił o tym np. w Gnieźnie 23 kwietnia 1976 roku: „Chociaż sumienie narodów coraz głośniej o tym mówi, jeszcze tu i ówdzie nie brak prób, by z pomocą władzy, administracji i wychowania przymusowego narzucać niewiarę, a tam gdzie wiara jest – wyrywać ją z serc. Przykro mówić o tym, co ostatnio [...], widzieliśmy w Gnieźnie. W sobotę i wczoraj, chcąc udaremnić młodzieży katolickiej udział w świętych radościach miasta Wojciechowego, organizowano, często pod zagrożeniem, różne przymusowe imprezy, w których młodzież musiała brać udział. Chodziło o odciąganie jej od wspólnej modlitwy z rodzicami katolickimi i ze świętym Kościołem gnieźnieńskim. Budzi to w nas odrazę... Konstytucja Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej wyraźnie mówi, że ktokolwiek by przeszkadzał w wypełnianiu obowiązków religii, sumienia i wyznania, będzie karany więzieniem. Określone są kary za takie przestępstwa. Nie chcemy kar dla nikogo. Karami niczego na świecie się nie wybroni. Nie trzeba jednak stwarzać takich sytuacji, w których ludzie byliby poddawani sankcjom karnym [...]”14.

Inną formą laicyzowania Narodu było przymuszanie ludzi do pracy w niedziele i dni świąteczne, zabieranie prawa do świątecznego wypoczynku. Prymas wielokrotnie podnosił tę sprawę w kazaniach. 1 stycznia 1971 roku mówił o tym w Gnieźnie m.in. w takich oto słowach: „Człowiek pracujący sześć dni ma prawo do pełnej wolności dnia świętego. Jeżeli nawet nie interesuje go życie religijne, ma obowiązek dać swojemu ciału i psychice jakieś odprężenie i odmianę... Są to prawa moralne, z których człowiek nie może zrezygnować, a Kościół musi o nich nieustannie przypominać. Jest przykazanie Boże: »Pamiętaj, abyś dzień święty święcił«. To przykazanie jest dla wszystkich! I dla tych, co pracują nad książką, i dla tych, co pracują w fabrykach, w stoczni, w kopalni, w porcie – gdziekolwiek. Boże przykazanie! Jest ono nie tylko po to, aby człowiek oddał chwałę Bogu, ale i po, aby odpoczął”15. 

W czasie pasterzowania Prymasa Tysiąclecia miały miejsce w Polsce liczne protesty społeczne przeciw reżimowi. I tutaj jest także godne uwagi zachowywanie się Prymasa. Kardynał Wyszyński nie wzywał do walki, nie zaostrzał napięć, ale uspokajał. Wskazywał władzy komunistycznej na konieczność odejścia od polityki terroru, zakłamania, restrykcji i ograniczania wolności sumienia i wyznania. W końcowych latach swej posługi Prymas doczekał się zrywu społecznego pod sztandarem „Solidarności”. Opowiedział się wówczas za koniecznością reform społecznych w duchu społecznych encyklik papieży. Popierał żądania i postulaty robotników, ich prawo do zrzeszania się w niezależnych samorządnych związkach zawodowych. Jednocześnie jednak tak sterował sytuacją w kraju, aby nie narazić bezpieczeństwa i suwerenności Ojczyzny16.

Działania Prymasa w obronie praw Kościoła do swobodnego pełnienia jego misji w Narodzie popierali polscy biskupi, a wśród nich mocno wspierał politykę kościelną Prymasa przede wszystkim kard. Karol Wojtyła. Sam miał niemałe kłopoty z budowaniem świątyń dla ludzi, zwłaszcza w dużych i średnich miastach, gdzie powstawały nowe dzielnice i osiedla. Przykładem tu może być Nowa Huta, Bieńczyce, Mistrzejowice czy Wzgórza Krzesławickie17.

Nasi hierarchowie, o których tu mówimy, wyznaczyli dzisiejszym pasterzom Kościoła w Polsce, Europie i w świecie, jak trzeba być zatroskanym, odważnym i jednoznacznym w trosce o dobro Kościoła. Dzisiaj dyktatura komunizmu przeobraziła się w dyktaturę relatywizmu i politycznej poprawności. Dzisiejsi wrogowie Kościoła chcą zniszczyć autorytet pasterzy, zmusić ich do milczenia, zepchnąć, zastraszyć. Winniśmy wspierać naszych pasterzy, kapłanów i wiernych świeckich i mówić im: Nie lękajcie się! Mówcie, działajcie, módlcie się! 

3. Promotorzy rodziny i nauczyciele zdrowego patriotyzmu

a) Troska o rodzinę

Ksiądz kard. Stefan Wyszyński i św. Jan Paweł II zostawili nam wspaniałe wypowiedzi na temat rodziny, jako podstawowej komórki życia społecznego, i rodziny rodzin, jaką jest Naród i ojczysty dom. Jak mocno problematyka małżeństwa i rodziny leżała Prymasowi na sercu, świadczy fakt, że w programie Wielkiej Nowenny przygotowującej Naród do świętowania millennium chrześcijaństwa w Polsce aż trzy lata poświęcił Prymas małżeństwu i rodzinie. Trzeci rok Wielkiej Nowenny (1959-1960) był poświęcony hasłu „Przyrzekamy stać na straży budzącego się życia”. Czwarty rok Wielkiej Nowenny (1960-1961) upływał pod hasłem „Przyrzekamy wierność małżeńską”, zaś piąty rok miał hasło „Przyrzekamy świętość ogniska domowego” (Rodzina Bogiem silna).

Coś podobnego należy powiedzieć o św. Janie Pawle II. Z racji swojego papieskiego urzędu św. Jan Paweł II ubogacił Kościół i świat wspaniałymi tekstami dotyczącymi małżeństwa i rodziny. Wymieńmy tu tylko dwa najważniejsze: adhortację apostolską „Familiaris consortio” – o zadaniach rodziny chrześcijańskiej w świecie współczesnym, ogłoszoną 22 listopada 1981 roku, oraz List apostolski do rodzin z okazji Roku Rodziny 1994, ogłoszony 2 lutego 1994 roku. Trzeba by też przypomnieć, że już na początku swego pontyfikatu wiele uwagi małżeństwu i rodzinie poświęcił Papież w cyklu katechez środowych zatytułowanym „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich”, wygłoszonym w latach 1979-1984.

b) Uczenie patriotyzmu

Nasi najwybitniejsi hierarchowie: św. Jan Paweł II i kard. Stefan Wyszyński, uczyli nas także zdrowego patriotyzmu. Pozostawili ważne teksty dotyczące naszej Ojczyzny. Zachowując porządek chronologiczny, przypomnijmy najpierw znane powiedzenie ks. Prymasa: „Po Bogu kocham najbardziej Ojczyznę”. 25 września 1953 roku, w dzień swego uwięzienia, Prymas powiedział: „Gdy będę w więzieniu, a powiedzą wam, że Prymas zdradził sprawy Boże – nie wierzcie. Gdyby mówili, że Prymas ma nieczyste ręce – nie wierzcie. Gdyby mówili, że Prymas stchórzył – nie wierzcie. Gdy będą mówili, że Prymas działa przeciwko Narodowi i naszej Ojczyźnie – nie wierzcie. Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla niej”18. O miłości do Ojczyzny pięknie powiedział Prymas w archikatedrze warszawskiej 6 stycznia 1981 roku, a więc kilka miesięcy przed swoją śmiercią: „Tak często słyszy się zdanie: »Piękną i zaszczytną rzeczą jest umrzeć za Ojczyznę«. Jednakże trudniej jest niekiedy żyć dla Ojczyzny. Można w odruchu bohaterskim oddać swoje życie na polu walki, ale to trwa krótko. Większym nieraz bohaterstwem jest żyć, trwać, wytrzymać całe lata... Wytrwać dla Ojczyzny, nabrać zaufania do niej, mieć gotowość oddania jej wszystkiego z siebie... Jakże ważna jest świadomość, że jesteśmy na służbie temu Narodowi, który przez całe wieki przygotowywał nam ojczystą ziemię, na której nam wypadło dziś żyć. Jesteśmy z tym Narodem tak bardzo związani...”19.

Idąc za myślą wielkiego Prymasa, możemy powiedzieć, że los naszego kraju nie zależy dzisiaj od męstwa na polu walki, ale od uczciwości w pracy i wybierania mądrych rządców. Obserwując dzisiejsze życie publiczne, możemy powiedzieć, że Polakom łatwiej przychodziło bić się za Ojczyznę na frontach i w walkach partyzanckich niż dla niej uczciwie pracować. Jest nam dziś potrzebny kapitał społeczny, który zdobywa się przez uczciwą i odpowiedzialną pracę – na większą chwałę Boga i na pożytek ludzi, dodajmy: na pożytek Ojczyzny.

Z licznych wypowiedzi św. Jana Pawła II , przypomnijmy dwa teksty. Pierwszy to słowa wypowiedziane 3 maja 1981 roku na placu św. Piotra w Rzymie: „Ojczyzna jest darem i jest równocześnie zadaniem. Na ten dar składają się całe jej dzieje, wspólna przeszłość, wiara, ludzie święci, bohaterowie narodowi, obyczaje, język, pomniki kultury: literatura, sztuka, nauka”. Ojczyzna to ziemia i groby, jak głosi napis na bramie cmentarza w Zakopanem. Ojczyzna więc to ogromne bogactwo powierzone człowiekowi, to wielki dar, który należy wielkodusznie przyjąć i mieć wobec niego wielką cześć. Ojczyzna jest także zadaniem. Papież pokazywał nam w czasie swoich pielgrzymek do Ojczyzny, jak to zadanie wypełniać.

Wzruszające słowa o Ojczyźnie jako matce wypowiedział św. Jan Paweł II 16 czerwca 1983 roku podczas przemówienia powitalnego na warszawskim Okęciu na rozpoczęcie drugiej pielgrzymki do Ojczyzny; powiedział tak: „Pierwszym słowem wypowiedzianym w milczeniu i na klęczkach był pocałunek tej Ziemi, ojczystej Ziemi... Pocałunek złożony na Ziemi Polskiej ma jednak dla mnie sens szczególny. Jest to jakby pocałunek złożony na rękach matki – albowiem Ojczyzna jest naszą matką ziemską. Polska jest matką szczególną. Niełatwe są jej dzieje, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich stuleci. Jest matką, która wiele przecierpiała i wciąż na nowo cierpi. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej”20. Dziś te słowa odczytujemy jako testament dla nas wszystkich. Winniśmy Ojczyznę traktować jako matkę.

W końcowych słowach tego przedłożenia trzeba powiedzieć, że przedstawieni tu hierarchowie: bł. kard. Stefan Wyszyński i św. Jan Paweł II, są wielkim darem Pana Boga dla Kościoła, dla naszej Ojczyzny i dla świata. Można ich nazwać prorokami naszego czasu, nauczycielami i świadkami wiary Kościoła naszej epoki. Ich dziedzictwo myślowe i całe dzieło życia wytyczają nam drogę, którą powinniśmy iść, by wygrać życie doczesne i wieczne. 

 


 

1. M. Kindziuk, Emilia i Karol Wojtyłowie. Rodzice św. Jana Pawła II, Kraków 2020, s. 5-6.

2. Tamże, s. 6.

3. Por. Pamiętam!... Do moich ziomków – wspomnienia z dzieciństwa, Zuzela, 13.06.1971, w: S. Wyszyński, Kazania i przemówienia autoryzowane Prymasa Polski (maszynopis, t. 67, s. 175-185.)

4. Por. Jan Paweł II, Wstańcie, chodźmy!, Kraków 2004, s. 13-17.

5. Tamże, s. 146.

6. Kard. S. Wyszyński, Zapiski więzienne, Paryż 1982, s. 94.

7. Tamże, s. 251.

8. Kard. S. Wyszyński, Ze stolicy prymasów: wybór kazań, Poznań 1988, s. 129.

9. Tamże, s. 160.

10. Tamże, s. 209.

11. Por. M. Ordyłowski, Polityka lokalnych władz PRL wobec Kościoła katolickiego na Dolnym Śląsku w latach 1945-1979, w: Stefan Kardynał Wyszyński wobec Ziem Zachodnich i Północnych oraz stosunków polsko-niemieckich, red. T. Dzwonkowski i C. Osękowski, Warszawa – Poznań – Zielona Góra 2001, s. 116-117.

12. Kard. S. Wyszyński, Ze stolicy prymasów: wybór kazań, Poznań 1988, s. 129.

13. Tamże, s. 265.

14. Tamże, s. 268.

15. Tamże, s. 324.

16. Por. Abp H. Gulbinowicz, Homilia podczas uroczystej Mszy św. za duszę śp. Stefana Kardynała Wyszyńskiego Prymasa Polski – Wrocław, katedra, 31 maja 1981 r., „Wrocławskie Wiadomości Kościelne” XXXIV (1981), nr 8, s. 246.

17. Por. Jan Paweł II, Wstańcie, chodźmy!Kraków 2004, s. 67-70.

18. Słowa te Prymas powiedział do Marii Okońskiej. Wypowiedź ta posiada kilka wersji. Por. P. Raina, Kardynał Wyszyński, Londyn 1979, s. 544-545, oraz M.P. Romaniuk, Życie, twórczość i posługa Stefana Kardynała Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia, Warszawa 1994, s. 656.

19. Kard. S. Wyszyński, Sumienie prawe u podstaw odnowy życia narodowego. Homilia wygłoszona 6 stycznia 1981 r. w archikatedrze warszawskiej, w: Stefan kardynał Wyszyński Prymas PolskiNauczanie społeczne 1946-1981, Warszawa 1990, s. 990.

20. Jan Paweł II, Pielgrzymki do Ojczyzny, Kraków 2005, s. 213.

Ks. bp Ignacy Dec

NaszDziennik.pl