„Zwiastuję wam radość wielką,
dziś narodził się nam Zbawiciel, którym jest Jezus Chrystus”. Te piękne słowa wzięte z Ewangelii według św. Łukasza (Łk 2,10-11), które śpiewaliśmy w aklamacji, są kwintesencją dzisiejszej uroczystości. Choć żeby je lepiej zrozumieć, należy przytoczyć ich kontekst z dzisiejszej Ewangelii: „W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: »Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan«” (Łk 2,8-11).
„Dziś bowiem w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel” – te tak skromne słowa opisują nowy początek ludzkości, nową erą. Bóg miłosierny, który przyjmuje ludzkie ciało, wkracza w rzeczywistość ludzką, w życie każdego człowieka. Zbawiciel jest zrodzony – przez kogo – przez niewiastę, ale niezwykłą Niewiastę, posłuszną we wszystkim Panu Bogu. Jakże trzeba mieć wielką wiarę i ufność, żeby uwierzyć, że to bezbronne niemowlę narodzone w ubogiej grocie jest Synem Bożym i pragnie, abyśmy przyjęli Go z miłością i otoczyli troską. Czy wystarczy nam sił i pokory, aby przyjąć uniżenie Boga? Na pewno nigdy nie zabraknie Bożej łaski, gdy o nią poprosimy. Może dzisiaj wystarczy Bogu tylko adoracja, uwielbienie i dziękczynienie. Może na nowo z większą świadomością trzeba odśpiewać z radością hymn anielski, który śpiewamy w pięknej polskiej kolędzie: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, w których ma upodobanie”. Bo właśnie teraz w tej skromnej grocie niebo łączy się z ziemią, a sprawy niebiańskie z ziemskimi.
W tę „przepiękną noc” wypełnia się pragnienie wielu pokoleń ludzi, które trafnie opisał w dzisiejszym I czytaniu szczególny prorok Starego Testamentu – Izajasz, żyjący w latach 765 do 701 p.n.e. „Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło. Pomnożyłeś radość, zwiększyłeś wesele. Rozradowali się przed Tobą, jak się radują w żniwa, jak się weselą przy podziale łupu. Bo złamałeś jego ciężkie jarzmo i drążek na jego ramieniu, pręt jego ciemięzcy, jak w dniu porażki Madianitów. Albowiem dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. Nazwano Go imieniem: »Przedziwny doradca, Bóg Mocny, odwieczny ojciec, Książę Pokoju«. Wielkie będzie Jego panowanie w pokoju bez granic na tronie Dawida i nad jego królestwem, które on utwierdzi i umocni prawem i sprawiedliwością, odtąd i na wieki. Zazdrosna miłość Pana zastępów tego dokona”. Zresztą imię proroka Izajasz ma wymowne i symboliczne znaczenie „Jahwe jest zbawieniem”. Dopełnieniem tej radości są słowa św. Pawła z dzisiejszego II czytania, które oddają radość z przyjścia Mesjasza: „Ukazała się łaska Boga, która niesie zbawienie wszystkim ludziom i poucza nas, abyśmy wyrzekłszy się bezbożności i żądz światowych, rozumnie i sprawiedliwie, i pobożnie żyli na tym świecie, oczekując błogosławionej nadziei i objawienia się chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Jezusa Chrystusa, który wydał samego siebie za nas, aby odkupić nas od wszelkiej nieprawości i oczyścić lud wybrany sobie na własność, gorliwy w spełnianiu dobrych uczynków” (Tt 2,11-14).
Podsumowując piękne słowa dzisiejszych czytań liturgicznych, możemy powiedzieć: Chrystus przychodzi do nas, aby oświecić nas siedzących często w ciemnościach i mroku śmierci. Przyszedł, aby nas, współczesnego człowieka, wyrwać z mocy ciemności i wyzwolić z obecnego złego świata. Kieruje nasze kroki na odpowiednią drogę pokoju z Bogiem. Wszelkie obietnice Boże zapowiadane przez proroków znalazły w Nim swoje wypełnienie. W Chrystusie zawarte jest całe objawienie i zbawienie, a Ewangelia jest drogowskazem do życia wiecznego. „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”. Syn Boży narodził się na ten świat, abyśmy w Nim mogli narodzić się na nowo z Ducha i stać się dziedzicami królestwa niebieskiego.
WIGILIA
„Jak obrządek każe dzienny, snopy wnosi sam gumienny, i sam siankiem stół zaściela, w pamięć żłobu Zbawiciela – i po kątach snopy stawi i coś z cicha błogosławi…” (Wincenty Pol „Pieśń o domu naszym”)
Wieczór wigilijny jest w polskiej tradycji najbardziej uroczystym i wzruszającym wieczorem roku. Na przestrzeni wieków przenikały się zwyczaje ludowe i obrzędy religijne.
Od niepamiętnych czasów na kolację wigilijną składały się potrawy postne, co dało początek staropolskiej nazwie postnik lub pośnik. Innymi nazwami kolacji wigilijnej były kolenda, Pańska Wieczerza, a w miarę upływu czasu przyjęła się nazwa „wigilia”.
Wigilia miała charakter uroczysty, którą poprzedzała wspólna modlitwa. Wszystko rozpoczynało się, gdy na niebie ukazała się pierwsza gwiazda. Od stołu nikomu nie pozwalano wstać poza gospodynią. Przy stole obowiązkowo siadano według wieku, by umierać zgodnie z tym porządkiem.
Jedzono niespiesznie i w powadze. Ograniczano również rozmowy po to, by w ciągu roku nie było żadnych kłótni w rodzinie. Według dawnych zwyczajów liczba potraw powinna być nieparzysta, co miało swoją symbolikę: 5 lub 7 u chłopów (jak 7 dni tygodnia), 9 u szlachty (na pamiątkę 9 chórów anielskich), a u arystokracji 11 lub 13. Wierzono również, że dania powinny składać się z wszystkich płodów roli, gdyby któryś opuszczono, mogłoby w przyszłości nie obrodzić.
Najważniejszym momentem wigilijnej wieczerzy jest dzielenie się opłatkiem. W innych krajach zwyczaj ten nie jest znany. Opłatki dawniej wypiekane były przy kościołach (co bardzo często wykonywał organista bądź zakrystian) – wypiekano je, lejąc bardzo rzadkie ciasto pszenne w żelazne foremki. Dzielenie się opłatkiem rozpoczynał gospodarz lub jego starszy syn. Gdy wszyscy się podzielili, składając sobie życzenia i żegnając się krzyżem, można było zasiąść do wigilijnej wieczerzy.
Jak widać w tradycji ludowej dzień 24 grudnia jest kompilacją pradawnych zwyczajów i obrzędowości chrześcijańskiej. Wszystkie jednak są naszym dziedzictwem kulturowym, a w niektórych miejscach Polski są nadal kultywowaną tradycją.

