logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Bądźmy żywym Betlejem!

Sobota, 25 grudnia 2021 (07:58)

Aktualizacja: Sobota, 25 grudnia 2021 (09:35)

Ks. dr Grzegorz Umiński, prezes zarządu Fundacji św. Stanisława w Świdnicy, opowiada o świętym czasie Bożego Narodzenia.

Bóg przychodzi jako Słowo, chleb, droga, prawda i życie, jako MIŁOŚĆ. Przychodzi najprościej, abyśmy mogli tego doświadczyć. Przychodzi:

– jako Słowo – aby się w Nie wsłuchiwać, uczyć się Nim żyć na co dzień i przekazywać innym. Być głosem Słowa, które wypowiada sam Bóg – to zaproszenie do bycia jak Anioł Gabriel czy Jan Chrzciciel;

– jako chleb – ks.  Jan Twardowski napisał: Tylko Bóg na to wpadł, żeby zwykły chleb stawał się Bożym Ciałem – każdego z nas Bóg zaprasza, żeby być dobrym, prostym i dostępnym jak chleb;

– jako droga – w filmie pt. „Pokuta” jest scena, w której starsza kobieta mówi: Po cóż, na cóż komu taka droga, która nie prowadzi do cerkwi, do Kościoła, do Boga, do nieba.

Tylko Bóg może stać się właściwym celem naszego życia, nadać temu życiu sens. Bóg przychodzi do nas w sposób najprostszy, choć jest nieskończony i niepojęty. Po to, aby się z nami nie minąć, ale aby go spotkać. Przychodzi na świat w ubóstwie zewnętrznym, aby ukazać, co jest rzeczywiście cenne i wartościowe.

Przychodzi w ludzkiej rodzinie, aby konkretnie nam pokazać, jak bardzo ważne to miejsce. To właśnie w rodzinie dokonywać ma się rodzenie i przekazywanie wartości, mają kształtować się ludzkie postawy. Jeśli tego zabraknie w rodzinie, jeśli tego nie wyniesie się z domu, to na próżno szukać tego w świecie. Świat Boga nie zna, choć Bóg świat stworzył i wszedł ponad 2 tysiące lat temu w ten świat, aby być przewodnikiem, aby być światłem.

Święta Bożego Narodzenia to ten najlepszy czas do powiedzenia swoim bliskim tego wszystkiego, na co może brak czasu czy odwagi w ciągu całego roku, to czas podziękowań, życzeń, ale i przebaczenia.

Tak trudno nam zaakceptować to, że w różnych częściach świata wciąż toczą się wojny, wciąż giną ludzie, dlatego że brak wśród nich Boga i Jego miłości. I nam czasem w sercu może tej miłości brakować. Może gdzieś w tym sercu zamknięte są jakieś zakamarki, w których misternie skrywamy jakiś żal, zawiść czy nieprzebaczenie. Warto zrobić sobie najpiękniejszy prezent świąteczny i prosić Boga o dar siły i odwagi, aby przebaczyć, aby w zamian więcej było w tym sercu miejsca na rodzącą się MIŁOŚĆ.

Życzenia najprostsze – być żywym Betlejem, dać Bogu miejsce w swoim sercu, w swojej rodzinie, w swoim domu, nieść Boga bliźnim – jak pisze ks. Jan Twardowski, wszyscy, którzy szukali bardzo wysokiej gwiazdy na najwyższym niebie, nawet nie spostrzegli, że w świętym wzruszeniu spotkali się z łaską Pana Jezusa przy zwykłym stole.

 

Not. Marek Zygmunt.

NaszDziennik.pl