Głównym promotorem tego tytułu – przypomniał ksiądz arcybiskup – został król Jan Kazimierz, który 1 kwietnia 1656 r. w katedrze lwowskiej, przed cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej, oficjalnie obrał Maryję za Królową Korony Polskiej, a Królestwo Polskie polecił Jej szczególnej opiece. Przyrzekł też szerzyć Jej cześć.
Przewodniczący Episkopatu przypomniał też, że dziś na Jasnej Górze odbywa się ogólnopolskie dziękczynienie za beatyfikację ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. – Jego osoba jest kolejnym przykładem tego, że Polska – na przestrzeni różnych epok – ofiarowała i dalej ofiaruje Kościołowi wybitne postacie świętych mężczyzn i kobiet – zaznaczył ks. abp Gądecki.
To w imię Maryi i wspierany Jej pomocą Prymas Wyszyński rozpoczął konsekwentną obronę Kościoła – mówił metropolita poznański. Ksiądz kard. Wyszyński opracował program odnowy życia religijnego w Polsce, zawarty w Jasnogórskich Ślubach Narodu, a w latach 1957-1965 przeprowadził Wielką Nowennę, przygotowującą Kościół do Milenium Chrztu Polski w roku 1966.
Jak dodał, jego największym zwycięstwem – a jednocześnie potwierdzeniem maryjnej drogi Kościoła w Polsce – był wybór Papieża Polaka.
Przewodniczący Episkopatu stwierdził następnie z ubolewaniem, że żyjemy dzisiaj „na krawędzi czasu”. Wiek XXI nie tylko odmawia posłuszeństwa Bogu, ale nawet kwestionuje Jego istnienie, nie zważając na to, że bez Boga człowiek zostaje zdegradowany do sumy procesów biologicznych i chemicznych oraz uwarunkowań społecznych.
Wiek XXI ulega pokusie, że nasze sprawy bronią się w pełni tylko wtedy, gdy uwalniamy je od wszelkich norm prawa Bożego, choć w ten sposób godność osoby ludzkiej nie tylko nie jest chroniona, ale wprost ginie – argumentował metropolita poznański. Religia jest traktowana jak „sprawa prywatna”. Jest to także „czas domagania się tolerancji wyłącznie dla siebie, i niedopuszczania jej dla tych, którzy myślą inaczej”.
Przewodniczący KEP nawiązał też do sytuacji na Ukrainie. Wyjaśnił przy tym koncepcję „wojny sprawiedliwej”, której autorem był św. Augustyn. Stwierdził on, że wojna sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła. O jej moralnej ocenie decyduje motyw, jakim kierują się walczący. Zdaniem Augustyna Chrystusowe wezwanie, aby na zło nie odpowiadać złem, nie jest potępieniem każdej wojny. Uznał on wojnę prowadzoną w słusznej sprawie za wojnę godziwą. Podkreślał, że nie wolno toczyć wojen z umiłowaniem przemocy, okrucieństwa i nienawiści. Aby zatem wojna była uznana za sprawiedliwą, musi spełniać konkretne warunki: być prowadzona przez legalną władzę, a jej przyczyna musi być słuszna. Celem sprawiedliwej wojny jest ukaranie zła i przywrócenie pokoju.
Wyrastające z tej koncepcji nauczanie Katechizmu Kościoła Katolickiego jest jednoznaczne. Kiedy ktoś przychodzi do nas jako agresor w tym celu, aby nas zamordować, wówczas mamy nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek się bronić. Jest to tzw. obowiązek obrony koniecznej.
Dzisiaj jednak – jak uczy Papież Franciszek – „wojny są zawsze niesprawiedliwe” – mówił ks. abp Gądecki. – Skąd się bierze tak radykalna zmiana? Odpowiedzi trzeba szukać w tekście encykliki „Fratelli tutti” – tłumaczył. – Tak łatwo wybrać dziś wojnę, posługując się wszelkiego rodzaju wymówkami, pozornie humanitarnymi, obronnymi lub prewencyjnymi, uciekając się także do manipulacji informacją. Wprawdzie Katechizm Kościoła Katolickiego mówi o możliwości uprawnionej obrony przy użyciu siły zbrojnej, łatwo jednak popaść w tym przypadku w zbyt szeroką interpretację tego prawa. Dzięki temu usiłuje się usprawiedliwiać także ataki „prewencyjne” lub działania wojenne, które łatwo pociągają za sobą „poważniejsze zło i zamęt, niż zło, które należy usunąć” – dodał ksiądz arcybiskup.
Jak jednak zaznaczył, każda wojna – jako akt agresji – jest działaniem przeciwko życiu ludzkiemu, a zatem jest działaniem świętokradczym. – Bóg, który kocha człowieka, nie stosuje przemocy, nawet dla osiągnięcia dobrych celów. Nie da się zbudować dobra przemocą – powiedział ks. abp Gądecki.
Hierarcha podkreślił, że w obecnej sytuacji „winniśmy czynić wszystko co w naszej mocy, aby ulżyć w cierpieniu Ukraińcom dotkniętym okrucieństwami rosyjskiej agresji”. Dodał, że jest dumny z postawy rodaków, którzy hojnie udzielają pomocy ofiarom tej wojny, tak na Ukrainie jak i w Polsce, w szczególności tym, którzy przyjmują uchodźców do swoich domów.

